Wasz magiczny futbolowy moment 2014

TweetZawsze w przypadku takich konkursów ciężko wybrać zwycięzców. Nie kierowałem się oczywiście rangą wydarzenia, bo nie sposób dyskutować z Waszymi wyborami. Każdy miał prawo wybrać sobie taki moment, jaki naprawdę przepełnił go piłkarską magią. Czy to była wyśniona Decima Realu Madryt, czy historyczne zwycięstwo Polaków z Niemcami, czy magiczne mecze na mundialu… w konkursie decydowała forma i to, czy odrobina tej magii przeniknęła do tweeta lub notki. Dlatego postanowiłem postanowiłem przyznać wygraną Mattowi (za powyższy tweet) oraz Arturowi za poniższą notkę:

Artur
Najpiękniejszy futbolowy moment w 2014, ale i w całym moim życiu miał miejsce podczas meczu Polska-Litwa na PGE Arena w Gdańsku. Pierwszy raz zabrałem swojego 6-letniego syna na stadion. Widok ubranego w biało-czerwone barwy, śpiewającego z ogromnym przejęciem hymn Polski dziecka to obraz, który pozostanie w mej pamięci na zawsze.

A także dwa wyróżnienia, dla YolandyCornelii za poniższego tweeta oraz kolejnemu Arturowi (o ile to nie ta sama osoba co zwycięzca) za notkę o meczu Polska – Niemcy.

Artur
Nigdy nie zapomnę, gdy po bramce Mili 6 krzesełek w moim rzędzie opustoszało, bo wszyscy rzucili się z radości na siebie na schody, a jeszcze obok jakiś facet wskoczył nieznajomemu z radości na plecy. Ja krzyczałem i skakałem kolegą z radości. Jestem dorosłym facetem, ale popłynęły mi wtedy łzy. Następnego dnia musiałem iść do laryngologa, bo straciłem głos.

Arturze, proszę o adres na mejla, żebym mógł ci wysłać książkową pocieszenia.

TweetPozakonkursowo potraktowałem dwie ujmujące notki Kuby i TymoPrawilnie, o ich własnych futbolowych magicznych przeżyciach.

Kuba
Oczywiście rok 2014 obfitował w ważne wydarzenia piłkarskie. Nie zamierzam podważać fantastycznego finału Ligi Mistrzów, jak i odbywających się co 4 lata Mistrzostw Świata. Jest jednak jeden problem. Moim najbardziej magicznym momentem mijającego już roku był debiut na boiskach A-klasy . Szaleniec powiedzą, performer. Ronaldo i Messi biją fantastyczne rekordy, a ten kopie się po czole i to uważa za magię. Jednak coś w tym jest. Moim zdaniem piłka nożna dostarcza najwięcej radości, gdy sam ją uprawiasz. Nie jest ważne, czy grasz na orliku, na hali, czy w jakąś inną wersje (nie wiem na lodzie na przykład :P). Gdy walczysz z przeciwnikiem (niekoniecznie z Ramosem, czy Pepe), gdy strzelasz bramki (niekoniecznie Borucowi, czy Szczęsnemu), gdy zatrzymujesz kolejnego napastnika (nie Ibre, czy Messiego). Podczas rozgrywanego meczu przeżywasz te same emocje co gwiazdy największego formatu i to jest właśnie MAGIA! Te magiczne momenty towarzyszyły mi przez większą część roku. Istnieje ogromna różnica między oglądaniem, a uprawianiem tego sportu. Niestety przekonuje się o tym od dwóch miesięcy, ale już niedługo wrócą magiczne weekendy na boiskach.

TymoPrawilnie
Na pewno takie przeżycie nie było związane z tym futbolem znanym z wielkich stadionów czy ekranu telewizora. Przed turniejem posypał się skład, który zbierałem i nie mogłem jednak nie pękać i zamiast dorosłych chłopów, postawiłem na kilku dzieciaków z podstawówki z mojego podwórka. Mimo, że w juniorach miałem opaskę kapitana to w tym wypadku dopiero poczułem ogromną odpowiedzialność i ją udźwignąłem, a dzieciaki w wieku 11,12 i 14 lat (w tym jedna strasznie uzdolniona dziewczyna, która jest córką gościa, który mnie wprowadzał w podwórkowe granie, gdy miałem 6 lat) potrafiły ograć dobrych 20 latków i zakończyć 5 drużynową grupę na 3 miejscu z jedną tylko porażką. Z pewnością było to nie tylko największe futbolowe wydarzenie tego roku, ale i całego mojego życia.

Gratuluje, wszystkim serdecznie dziękuję i oby w Nowym Roku czekało nas jak najwięcej piłkarskiej magii!

Happy New Year

Zostaw odpowiedź