Mundial pod choinkę

Qatar 2022„Więc idą Święta, a ty coś narobił?” – zaczyna swoją słynną piosenkę „Happy Christmas (War is Over) John Lennon. FIFA zrobiła nam właśnie mistrzostwa świata w Boże Narodzenie. W 2022 roku z zakupów świątecznych, kolejek po karpia itd pędzić będziemy prosto na mecze mundialu w w Katarze. Wieszać bombki na choince będziemy zapewne gdzieś w okolicach półfinałów. FIFA oficjalną decyzję ogłosi w marcu, ale dziś widać, że jedyny termin nadający się do rozegrania turnieju to od 26 listopada do 23 grudnia, z finałem w przeddzień Wigilii. W innym czasie w tamtym miejscu rozegrać się mistrzostw nie da.

W tradycyjnych dla mundialu miesiącach letnich temperatura w Katarze dochodzi do 50 stopni. Organizatorzy zapewniają co prawda, że wszystkie spotkania odbędą się na klimatyzowanych stadionach, ale przecież i piłkarze i kibice muszą coś robić między meczami. A latem nie wyściubią nosa z klimatyzowanego hotelu aż do późnego wieczora. Styczeń i luty 2022 gdy temperatura w ciągu dnia spada do 25 stopni też odpada, ponieważ mundial nie może nałożyć się na zimowe igrzyska olimpijskie. Proponowane przez europejskie kluby kwiecień i maj są z kolei nie do przyjęcia dla świata muzułmańskiego ze względu na trwający przez cały kwiecień ramadan. Zostaje więc końcówka roku i mundial na Święta, co najbardziej zachwieje systemem rozgrywek klubowych w Europie oraz Ligą Mistrzów i Europy, wprowadzając chaos na co najmniej dwa sezony.

Jakimś wyjściem byłoby zapewne przeniesienie mundialu gdzie indziej, ale o tym nie mówi już nikt, nie tylko – co oczywiste – w FIFA, nie protestuje też żaden z rywali Seppa Blattera do fotela prezydenta federacji, ani jego naczelny krytyk, szef UEFA, Michel Platini, ani nawet szefowie czołowych lig i klubów Europy, którym termin jest najbardziej nie na rękę. Katar oplótł interesami świat sportu tak szczelnie, że coś takiego zaproponowałby tylko szaleniec. Świat sportu, a nie tylko futbolu, bo Katarczycy to nie tylko właściciele PSG, sponsorzy FC Barcelona, hojnie opłacający swoich „ambasadorów” od Pepa Guardioli po Zinedine’a Zidane’a, w których akademii piłkarskiej Aspire młodych chłopców trenują najlepsi katalońscy trenerzy, odpowiadający w swoim czasie za rozwój Leo Messiego czy Cesca Fabregasa, zarządzanej przez byłego piłkarza i dyrektora Realu Madryt, Ivana Bravo. W Katarze odbyły się już lub odbędą w najbliższym czasie klubowe mistrzostwa świata siatkarzy, mistrzostwa świata piłkarzy ręcznych, w pływaniu, boksie, kolarstwie i lekkoatletyce, regularnie odbywa się tam Diamentowa Liga, a najlepsi tenisiści przyjeżdżają na turnieje WTA i ATP. Dziś Katar w sporcie to mocarstwo na miarę Niemiec. Czy ktoś wpadłby na pomysł, żeby odbierać imprezę Niemcom?

Toteż klubom z Europy zależy już tylko na sowitych rekompensatach za gwałt na wypracowanym od lat i uzgodnionym ze stacjami, płacącymi krocie za prawa telewizyjne. Sekretarz generalny FIFA, Jerome Valcke już im zresztą odpowiedział, żeby na żadne zadośćuczynienie nie liczyli, bo FIFA i tak płaci klubom za zwalnianie zawodników piłkarzy na mundial. Za ostatni turniej w Brazylii wypłaciła 70 milionów dolarów. Mówi się, że na majowym kongresie FIFA podniesie tę sumę do 210 milionów.

Mundial świąteczny zaburzy funkcjonowanie aż 50 lig, ale czy kluby, a zwłaszcza sami piłkarze rzeczywiście wyjdą na tym aż tak bardzo źle? Niekoniecznie. W UEFA już jest plan B na rozegranie europejskich pucharów wg którego faza grupowa Ligi Mistrzów zaczęłaby się pod koniec sierpnia,a skończyła do 12 listopada, kiedy to najlepsi piłkarze pojechaliby na przedmundialowe zgrupowania. Żeby załatać dwumiesięczną dziurę w rozgrywkach ligowych, zaczną się one miesiąc wcześniej niż zazwyczaj i skończą miesiąc później. Mowa nie tylko o pierwszych ligach, ale także drugich, ponieważ mistrzostwa świata nie mogą mieć konkurencji. Nie wiadomo jeszcze co z pucharami krajowymi. W Anglii już zaczęła się dyskusja czy nie zawiesić mniej prestiżowego Pucharu Ligi, czy może tylko zrezygnować z dwumeczów w półfinale i powtórek w Pucharze Anglii.

Na pewno też trzeba będzie przesunąć termin Pucharu Narodów Afryki, planowanego na styczeń 2023. Z pewnością też na kilka lat wyparują z kalendarza mecze towarzyskie.

Wygląda więc na to, że najlepiej na świątecznym terminie mundialu wyjdą sami piłkarze, którzy zagrają mniej spotkań. Także dlatego, że po raz pierwszy w historii przystąpią do turnieju nie wymęczeni sezonem, ale na jego półmetku, a więc w najlepszej możliwej formie. Paradoksalnie najwięcej mogą na tym skorzystać ci, którzy najbardziej mundial w Katarze krytykują, czyli Anglicy. Ich Premier League jest najbardziej wyczerpująca i nie zna przerwy zimowej, co jak podkreślał kiedyś Platini, przesądza, że Wyspiarze nigdy nie wygrają żadnego turnieju. Jak zauważył Phil Neville, Anglicy wreszcie rozegrają jakiś turniej na świeżych nogach, a nie wymęczeni dziewięciomiesięczną walką. Klub Premier League, nawet jeśli będzie uczestnikiem Ligi Mistrzów, do mundialu zdąży zagrać w sezonie najwyżej 14 spotkań. W 2006 roku Wayne Ronney zanim dojechał po kontuzji na mistrzostwa świata w Niemczech, miał na liczniku 54 spotkania.

Dotyczy to zresztą nie tylko piłkarzy reprezentacji Anglii, ale wszystkich międzynarodowych gwiazd świata, które w będą wówczas występować w Europie. Kto więc wie czy turniej w Katarze nie okaże się najlepszym i najbardziej wyrównanym mundialem w historii. Jedno jest pewne, życzenia „Wesołych Świąt” składane piłkarzom w 2022 roku nabiorą nowego znaczenia.

Qatar 2022

Zostaw odpowiedź