Gdybym był Nawałką powołałbym Błaszczykowskiego, czyli Kuba, przetrwasz!

Przetrwasz, zamknij się, słuchaj

Masz siłę ducha, styl, który wybucha, patrz

To otucha, milcz, kiedy nie ma tarcz

Ktoś do ucha mówi Ci, że nie ma tego złego, walcz

Fokus

Kuba Błaszczykowski nie zagra z IrlandąGdybym był trenerem Adamem Nawałką, powołałbym Jakuba Błaszczykowskiego na mecz z Irlandią. Nie za zasługi I nie za to, że coś mu się należy jako kapitanowi reprezentacji, którym przestał być z powodu wielomiesięcznej kontuzji. Nie za nazwisko – jak sugerowali na Twitterze kibice, podzieleni zresztą w tej sprawie dokładnie po połowie. A raczej, owszem, powołałbym właśnie za magię nazwiska, bo nie wzięła się znikąd. W każdym z 68 meczów w narodowych barwach Błaszczykowski zostawiał na boisku serce i zdrowie. W większości był najlepszym zawodnikiem w drużynie. Strzelał gole, asystował, ciągnął grę, gdy inni nie mieli sił, pomysłu czy ochoty. Choć z nim w roli kapitana przegraliśmy i Euro 2012, i eliminacje do mundialu w Brazylii, to akurat Kuba na ogół był tym piłkarzem, do którego można było mieć najmniej pretensji. Przeważnie wybijał się ponad przeciętność.

To prawda, że dopiero wraca do formy po kontuzji i 402 dniach bez piłki. Że jest wolniejszy, mniej dynamiczny niż przed urazem. Oszczędza go Juergen Klopp. Trener Borussii Dortmund wystawił Kubę po powrocie w czterech meczach, ale tylko w jednym z nich – z drugoligowym Dynamem Drezno w Pucharze Niemiec – od pierwszych minut. Ale do spotkania w Dublinie jeszcze ponad dwa tygodnie. Błaszczykowski pewnie nie zdąży odbudować formy do tego czasu. Czy jednak mamy aż tylu dobrych piłkarzy, równie doświadczonych i mogących przesądzić jedną akcją czy jednym podaniem, by tak łatwo rezygnować z byłego kapitana? Co do których można mieć pewność, że nie przejdą obok tak ważnego meczu, ani nie spalą się przed nim? Gdybym był trenerem, chciałbym móc postawić na Błaszczykowskiego, nawet nie do końca zdrowego, choćby na ostatnie 10-15 minut. Zwłaszcza że przez ten kwadrans zapewne uwolniłby całą frustrację po stracie kapitańskiej opaski i starał się udowodnić całemu światu, że nadal jest ważną postacią kadry.

***

Gdybym był Nawałką, pewnie powołałbym Kubę na mecz z Irlandią. Ale pamiętam, że przed spotkaniem z Niemcami mówiłem sobie, że gdybym był Nawałką, nie odważyłbym się wtedy powołać Sebastiana Mili, nie mówiąc o wpuszczeniu go na boisko. Prawdopodobnie gdybym był Nawałką, nie odważyłbym się też postawić w tamtym meczu na Arkadiusza Milika. Na szczęście nie jestem selekcjonerem, to nie na mnie tkwi presja awansu do Euro 2016 z bardzo silnej grupy, nie miałem okazji schrzanić meczu z mistrzami świata. Polska na szczęście wciąż jest liderem grupy. Wynikami osiągniętymi jesienią Nawałka zasłużył sobie na nasze zaufanie i wywalczył prawo nawet do tak kontrowersyjnej decyzji. Tym bardziej że wszystkie dotychczasowe okazały się przemyślane, a nie podejmowane pod wpływem miotania się w panice. Choćby pomysł na pokonanie Niemców, który przyszedł mu do głowy podczas obserwacji wygranego przez rywali mundialu w Brazylii.

Rezygnacja z wieloletniego lidera reprezentacji Polski w tak kluczowym momencie to decyzja ryzykowna, ale też brawurowa i bardzo odważna. Nawałka poświęca go dla nowego lidera, z którym tyle udało już się osiągnąć. Nie chce ponownej zmiany hierarchii w zespole, ani nawet dyskusji o niej. Stąd – jak rozumiem – próba namówienia Błaszczykowskiego na wspólną konferencję prasową, na której ten symbolicznie zrzeknie się aspiracji do bycia kapitanem i uzna przywództwo Roberta Lewandowskiego. Można zrozumieć Kubę, który unosząc się ambicją, odmówił. Nie każdy rezerwowy jest w stanie odłożyć ego na bok i stać się dla kolegów inspiracją i dobrym duchem drużyny, jak choćby Pepe Reina podczas zwycięskich kampanii reprezentacji Hiszpanii. Ale trzeba też zrozumieć selekcjonera, który nie chce mieć w szatni konfliktu dwóch charyzmatycznych liderów. Stawia zatem na tego, z którym już coś wygrał. Mimo że powszechnie znana niechęć między byłymi kolegami z Dortmundu nigdy nie przeniosła się na boisko.

***

Przy tej okazji media przypominają szokujące dla całej Hiszpanii wykluczenie Raula z kadry na Euro 2008. Jednak chyba lepszą analogią jest posunięcie trenera Argentyny przed ostatnim mundialem. Alejandro Sabella nie zabrał na turniej do Brazylii Carlosa Teveza, bo uznał, że dzięki temu lepiej będzie się czuł  Leo Messi. I Raul, i Tevez nie poradziliby sobie z rolą rezerwowego. Tymczasem atmosfera – zwłaszcza dla Nawałki, bo sporo namęczył się, żeby była taka a nie inna – to sprawa kluczowa. Kadrowiczom dawno nie było ze sobą tak dobrze, na boisku i poza nim. Selekcjoner za wszelką cenę nie chce, by coś tę aurę zmąciło.

Kuby jednak po ludzku szkoda. Oby przetrwał to rozczarowanie i wrócił do formy i do kadry. W roli, jaką zaakceptuje. On sam na pewno nie odpuści. Właśnie wrzucił na Facebooka utwór Fokusa z refrenem: Przetrwasz, zamknij się, słuchaj / Masz siłę ducha, styl, który wybucha, patrz / To otucha, milcz, kiedy nie ma tarcz / Ktoś do ucha mówi Ci, że nie ma tego złego, walcz.

Kuba Błaszczykowski i opaska kapitana

9 komentarzy

  1. ~Kuba

    13 marca 2015 at 11:53

    Bardzo trafna analiza, podobnie patrzę na całą sprawę. Może tylko jeszcze bardziej „po ludzku” szkoda mi Kuby, który jest wielkim piłkarzem, wielką postacią kadry i nie zasłużył sobie na utratę opaski kapitańskiej i takie traktowanie. Cala historia Lewego i Kuby przypomina nieco tę Ibry i Ljunberga.

  2. ~Aleksander Twardowski

    13 marca 2015 at 15:04

    Miarą profesjonalizmu piłkarza jest to, czy potrafi zaakceptować decyzję trenera. Nawałka pojechał do faceta, wytłumaczył. Zrobił to profesjonalnie. Trener wybiera skład – tylko tyle i aż tyle, ma prawo podejmować takie decyzje, jakie uważa za stosowne.
    „Przetrwasz to, masz siłę” etc – nie ma co się podłamywać, to nie żona, która zdradziła i wypada teraz chlać do upadłego. To tylko trener nie postawił na piłkarza, który w jego ocenie nie da drużynie tyle ile trener by oczekiwał.
    Mam nadzieję, że Błaszczykowski zachowa się profesjonalnie, bo jak ostatnio nie dostał tyle biletów ile chciał, to zareagował jak panna, a nie zawodowiec.

  3. ~polsport

    13 marca 2015 at 18:37

    @Kuba
    Wszystkie Kuby to fajne chłopy;)
    Co do opaski Kuby – nie da się stwierdzić, że „nie zasłużył” na jej stratę. Nie było go przez rok z kadrą, w międzyczasie wyrósł nowy lider, który sprawdził się w tej roli. Można odwrócić sytuację i stwierdzić, że Lewy nie zasłużył, żeby stracić opaskę po tym co pokazał w eliminacjach… Szkoda, że chłopaki nie są w stanie się dogadać. Z tego co słyszałem Lewy próbował, ale Kuba nie odbiera jego telefonów…

  4. ~polsport

    13 marca 2015 at 18:40

    @Aleksander Twardowski
    Zaiste są gorsze rzeczy niż strata opaski kapitana, podałeś zresztą świetny przykład;)
    Ja rozumiem zachowanie Kuby tak, że jest ambitny i chce walczyć o odzyskanie pozycji w kadrze. „Kapitulacja” na konferencji prasowej byłaby publiczną deklaracją rezygnacji z walki. A Kuba to walczak, nie rezygnuje.
    Zobaczymy co będzie w czerwcu, kiedy już wróci do formy i odpadnie argument sportowy. Albo we wrześniu przed meczem z Niemcami. Już raz z nimi wygraliśmy bez kontuzjowanego Kuby. Ale wychodzić na nich bez zdrowego?

  5. ~mhtmstudio

    19 marca 2015 at 19:17

    Michale- przypominam sytuację z Bartoszem Kurkiem… Jak się skończyło?

  6. ~tyl33

    25 marca 2015 at 22:06

    Po tej sytuacji widać, ze Lewandowski rządzi w tej kadrze.

Zostaw odpowiedź