Puszka Pandory otwarta na 18 sekund

Marija KurtesSobota, Seaview Stadium w Belfaście. Doliczony czas gry grupowego meczu Norwegia – Anglia w mistrzostwach Europy kobiet do 19 lat. Norweżki prowadzą 2:1, ale niemiecka sędzia Marija Kurtes dyktuje dla Angielek rzut karny. Piłkę ustawia Leah Williamson i… trafia do siatki. Angielki cieszą się z wyrównania w końcówce, ale sędzia nie uznaje gola. Zanim Williamson, gwiazda Arsenal Ladies kopnęła piłkę, w pole karne wbiegła jej koleżanka z drużyny, Rosella Ayane. Zdobywczyni gola znów ustawiła piłkę na jedenastym metrze, Norweżki wycofują się karnie za pole karne, tymczasem sędzia nakazuje im… wykonać rzut wolny. Konsternacja. Jedne i drugie dziewczyny długo nie mogą zrozumieć, o co chodzi. Rzut wolny wykonany, ostatni gwizdek i koniec. Anglia przegrywa mecz.

Przedstawiciele Angielskiej Federacji Piłkarskiej natychmiast składają protest do UEFA. Artykuł 14. przepisów gry w piłkę nożną mówi przecież wyraźnie: Jeżeli podczas wykonywania karnego współpartner wykonawcy rzutu wchodzi w pole karne, to jeżeli piłka wpada do bramki, rzut powtarza się. Gdyby nie wpadła, powtórka by się nie należała. Ale rzut wolny drużynie przeciwnej przysługuje tylko wówczas, gdy piłka dotknie zawodnika, który wbiegł za wcześnie, np. po odbiciu od słupka, poprzeczki lub przez bramkarza.

I Komisja Dyscyplinarna UEFA przyznaje Anglikom rację. Rzeczywiście, miał miejsce rażący błąd sędziego, który miał bezpośredni wpływ na wynik meczu. Odsyła panią Kurtes z turnieju do domu i… po raz pierwszy w historii futbolu nakazuje powtórzenie spotkania od momentu źle zinterpretowanej przez arbitra sytuacji.

W czwartek obie drużyny znów stanęły przeciwko sobie w tych samych składach, a raczej na wprost norweskiej bramki, patrząc jak Williamson znów ustawia piłkę na jedenastym metrze (przyznała, że po decyzji UEFA nie spała z emocji przez 24 godziny). Po wykonaniu karnego dziewczyny spędziły na boisku jeszcze 65 sekund. Te minutę obejrzeli oprócz oficjeli obejrzeli tylko stadionowi stewardzi oraz przedstawiciele służb medycznych, którzy musieli się stawić w komplecie. Kibiców nie skusił nawet wstęp wolny.

Dzięki powtórce karnego reprezentacja Anglii pojedzie na finałowy turniej do Izraela, nie ostateczny wynik spotkania jest tu jednak istotny, ale groźny precedens, jaki właśnie stworzyła UEFA. Rażące błędy sędziego, mające bezpośredni wpływ na wynik meczu zdarzają się przecież co chwila. W meczach o stawkę wielką i całkiem małą, w futbolu klubowym i reprezentacyjnym. UEFA, zgadzając się na powtórzenie karnego i feralnych 18 sekund, otwiera Puszkę Pandory, mogącą wprowadzić do futbolu gigantyczny chaos.

Jeśli powtarzać mecz ME kobiet do 19 lat, to dlaczego nie powtórzyć najbliższego spotkania Ligi Mistrzów między PSG a Barceloną, o ile sędzia skrzywdzi którąś z drużyn? Albo każdy kolejny mecz przegrany przez drużynę Jose Mourinho, obecną i przyszłe, bo nikt lepiej od Portugalczyka nie potrafi wypunktować błędów arbitra, o czym najboleśniej przekonał się Szwed Anders Frisk.

Od której minuty powtarzać takie mecze jak Austria – Polska z grupowej fazy Euro 2008, po którym premier Donaldem Tuskiem chciał dusić Howarda Webba? Od 30. w której Roger Guerreiro zdobył dla nas gola ze spalonego, czy 93. gdy Anglik niesłusznie dopatrzył się faulu Mariusza Lewandowskiego na Sebastianie Prödlu? Czy takie dylematy narzuci sobie teraz UEFA?

Kobiece drużyny Anglii i Norwegii szczęśliwie stacjonowały w Belfaście, po absurdalnej decyzji UEFA wystarczyło więc tylko wsiąść do autokaru i ruszyć na stadion. Co jednak, kiedy ewentualne pozytywne apelacje skrzywdzonych zastaną obie drużyny czy reprezentacje w swoich miastach i krajach? Czy na 18 sekund przybędą znów do miejsca rażących błędów sędziego?

Oczywiście, każdy z nas na gotową listę meczów, które czysta sprawiedliwość nakazywałaby powtórzyć, choćby dwa mecze Korei Południowej, z Włochami i Hiszpanią, na mundialu w 2002 roku. Jedni do dziś przeklinają Toma Henninga Ovrebo, inni Massimo Busaccę, jeszcze inni Marcusa Mercka. Nie popadajmy w paranoję. Lepiej zostać przy tym, że piłka nożna to gra błędów, także tych sędziowskich. Nie psujmy futbolu. On jest rzeczywiście okrutny, ale wolę liczyć, że skoro dziś dla nas, to pewnie jutro dla naszych rywali…

Feralny karny 18 sekund przed końcem meczu Norwegia - Anglia

 

8 komentarzy

  1. ~Mariano Italiano

    10 kwietnia 2015 at 14:24

    W 2005 roku FIFA nakazała powtórzenie meczu Uzbekistan – Bahrajn z podobnego powodu. Proszę lepiej sprawdzać fakty,

  2. ~polsport

    10 kwietnia 2015 at 18:22

    To prawda, ale cały mecz, a nie od 30 minuty, w której miało miejsce zdarzenie.

  3. ~Kamil

    11 kwietnia 2015 at 04:26

    A wystarczylyby powtorki wideo, challange i pokazanie sedziemu gdzie popelnil blad. Ale nie, to by przeciez wypaczylo „piekno footballu”. Nie to co mecz na 18 sekund.

  4. ~Klemens

    13 kwietnia 2015 at 21:30

    Panie Michale, skoro już się Pan posługuje terminami prawniczymi w rodzaju „precedensu”, to proszę się nimi posługiwać ściśle.

    Sytuacja w danym meczu jest KOMPLETNIE NIEPORÓWNYWALNA z tymi ze WSZYSTKICH wskazanych przez Pana w dalszym tekście. Otóż istotą wskazanych przez Pana błędów było to, iż – w co gorąco pragnę wierzyć (choć zapewne wbrew faktom w przypadku takiego meczu Włochów z Koreą), iż sędzia bądź nie widział dokładnie danego zagrania tudzież sytuacji na boisku (kłaniają się kazusy wszelakich spalonych, ręki Henry’ego czy Maradony etc.), bądź też zinterpretował je inaczej, niż pokazała kamera (tu wszelkie zagrania ręką w polu karnym – dla gwizdnięcia przepisy wymagają zagrania intencjonalnego, zwykłe „nabicie” się nie liczy).

    Tymczasem sytuacja we wspomnianym meczu kobiet była JAKOŚCIOWO INNA – sędzia doskonale widziała rozwój wydarzeń, ustaliła PRAWIDŁOWO fakty, tyle że nieprawidłowo zastosowała do nich przepisy (wykazując się ich nieznajomością) – to tak, jakby np. zaliczyć bramkę strzeloną (bez żadnych pobocznych dotknięć) z rzutu wolnego pośredniego czy odgwizdać spalonego na własnej połowie atakującego bądź po wyrzucie z autu.

    Pierwszą grupę błędów prawnik nazwie „błędem w ustaleniach faktycznych”, drugą zaś „nieprawidłowym zastosowaniem prawa materialnego”, co nie jest zróżnicowaniem irrelewantnym, bo np. w przypadku pierwszego błędu nie jest możliwa skarga kasacyjna do Sądu Najwyższego, w drugim zaś i owszem. Nie mieszajmy więc pojęć.

    Inna rzecz, że jeszcze do niedawna decyzje sędziowskie cieszyły się walorem nieomylności, tymczasem obecnie możliwa jest już pewna ich modyfikacja. Kazus pani Kurtes stanowi dodatkowe potwierdzenie na nieobowiązywanie paradygmatu nieodwołalności sędziowskich decyzji – i w tym zakresie żadnym precedensem nie jest. Ale już znacznie ciekawsze jest pytanie, co by zrobiła UEFA, gdyby dany błąd został popełniony nie na końcu, lecz na początku meczu – na odpowiedź wciąż przyjdzie nam poczekać.

  5. ~LewySucks

    16 kwietnia 2015 at 00:10

    Oczywiście FIFA/UEFA sprzyja jak zwykle silniejszym albo tym, którzy lepiej płacą 😉

    Dlaczego oficjele byli ślepi na ewidentną rękę ,,Francuza” Henryego w barażu z Irlandią?

    https://www.youtube.com/watch?v=fLUxMRYJAso

Zostaw odpowiedź