Suarez, czyli finał nurka i gryzonia, ale nie rasisty

Luis Suarez i Patrice EvraA więc po raz kolejny nie dojdzie do El Clasico w finale Ligi Mistrzów. Trochę szkoda, byłoby to wielkie medialne widowisko, może nawet padłby światowy rekord oglądalności meczu piłkarskiego. Real Madryt może mieć jednak pretensje tylko do siebie i swoich gwiazd, a nie do nieudolnego sędziego, rywali-oszustów, czy spisku UEFA. Z drugiej strony wielkie brawa należą się Juventusowi Turyn, niespodziewanie wracającemu na futbolowy Parnas po 12 latach chudych. A zwłaszcza zbliżającym się powoli do końca kariery weteranom Gianluigi Buffonowi i Andrei Pirlo, którzy 6 czerwca wrócą do miejsca swego życiowego triumfu: na Stadion Olimpijski w Berlinie gdzie sięgnęli po mistrzostwo świata.

Faworytem finału jest bezsprzecznie Barcelona, która zjedzie do Berlina najprawdopodobniej jako nowy mistrz Hiszpanii i triumfator Pucharu Króla. Trudno sobie wyobrazić, że ktoś mógłby powstrzymać jej tercet bramkostrzelny Messi-Suarez-Neymar (114 goli we wszystkich rozgrywkach), rozpędzony pod koniec sezonu do granic możliwości.

Być może dlatego tuż po ostatnim gwizdku na Santiago Bernabeu media i social media obiegły nie spekulacje w jaki sposób Juventus miałby wygrać finał, ale kwestie drugorzędne, a zwłaszcza radość i ciekawość z kolejnej konfrontacji Luisa Suareza z Giorgio Chiellinim i Patricem Evrą. Obaj byli bowiem bohaterami skandali, które wywołał Urugwajczyk. I bardzo dobrze, bo to doskonała okazja, żeby wyjaśnić haniebnej nagonki na Suareza.

W tym miejscu muszę wyznać, że Urugwajczyk to jeden z moich ulubionych piłkarzy i to jeszcze z czasów gry w Ajaksie i pamiętnej ręki w ćwierćfinale mundialu w RPA z Ghaną. Cenię go nie tylko za diabelską skuteczność, ale wyjątkową pasję do futbolu, styl piłkarskiego zabijaki, który wpojono mu na ciemnych uliczkach Montevideo. Za obsesyjną wręcz wolę zwycięstwa i paniczny strach przez porażką, które kazały mu łkać po porażkach (np. gdy jego Liverpool o włos przegrał walkę o mistrzostwo Anglii) czy trzykrotnie gryźć rywali na boisku z bezradności gdy jemu i drużynie nie szło jak należy.

Publicznie oburzałem się gdy FIFA nałożyła na niego drakońską karę za ugryzienie Chielliniego na mundialu w Brazylii. Niechby go zawiesiła na pięć lub dziesięć spotkań, ale zrobić z niego persona non grata w świecie futbolu, z zakazem wejścia na stadion jakby co najmniej ustawił mundial? I z radością podjąłem tłumaczenia jego autobiografii „Na krawędzi”, które zakończyłem dosłownie w tych dniach, a która zostanie wydana w nowym sezonie. To z niej wiem, że nic bardziej nie upokorzyło Suareza w życiu i nie tkwi w jego sercu boleśniej niż pomówienie przez Evrę o rasizm i sposób w jaki sprawę rozwiązały władze Angielskiej Federacji Piłkarskiej.

„Można nazwać mnie „nurkiem”, „gryzoniem”, „niewyparzoną gębą”. Okej, na wszystko są dowody. Ale nazywanie mnie rasistą – to bardzo boli. (…) Evra zbrukał mój wizerunek. Wyszedł z tego jako niewinna ofiara, ja z reputacją zszarganą na wieki i metką rasisty” – twierdzi.

Suarez pisze, że podczas feralnej wymiany zdań po hiszpańsku w pamiętnym meczu Manchesteru United z Liverpoolem rzeczywiście użył hiszpańskiego słowa „negro”. Zwłaszcza w Urugwaju ma ono jednak zupełnie inną wymowę niż angielskie obraźliwe „nigger” (czarnuch). Oznacza po prostu „czarny”, w hiszpańskim w stosunku do rozmówcy często używa się takich przymiotników jak „Guapo” (przystojniaku), „Gordo” (grubasie), „Flaco” (chudzielcu), „Rubio” (blondynie) itd. „Negro” nazywa się w Urugwaju nawet brunetów. „Nawet moja żona czasami tak do mnie mówi. Moja babcia nazywała mojego dziadka „Negrito” i tak samo zwracała się do mnie. Jeden z najbardziej ukochanych przez kibiców piłkarzy w Urugwaju, legendarny Obdulio Varela, był nazywany „El Negro Jefe” (Czarny złodziej). Zawsze używamy tego słowa w przyjaznym znaczeniu, nigdy, by kogokolwiek obrazić” – pisze.

Evra w pierwszej wersji oskarżył Suareza o użycie słowa „nigger”, czyli „czarnuch”, z czego zresztą później się wycofał. Twierdził za to, że Urugwajczyk powtórzył przekleństwo pięć razy, czego jednak nie potwierdzili trzej specjalistów od czytania z ruchów warg na podstawie zapisu z 25 kamer skupionych na akcji. W wyniku śledztwa Suarez został uznany winnym na podstawie wyłącznie zeznań Francuza. David De Gea, który stał najbliżej stwierdził, że niczego nie słyszał. Nie pomogło wstawiennictwo czarnoskórych przyjaciół jak choćby Glen Johnson. Po serii upokarzających przesłuchań został zawieszony na osiem meczów.

W książce Suarez wyjaśnia, dlaczego Evra zachował się nie fair, unikając w kluczowym momencie mediacji. A potem podczas pierwszej konfrontacji po zawieszeniu złośliwie uniknął podania ręki Urugwajczykowi przed meczem, spektakularnie zwalając winę na niego za brak uścisku dłoni (przeanalizowałem incydent na youtubie i przyznaje Suarezowi rację).

https://www.youtube.com/watch?v=8CfEJVL0SmY

„Najbardziej po tej historii boli mnie to, że ludzie często podsumowują mnie tak: „Luis Suárez? – dobry zawodnik, czasem zwariowany na boisku… no i rasista”. Albo jeszcze gorzej: „Luis Suárez: rasista”. Przeraża mnie świadomość, że niektórzy postrzegają mnie w taki sposób. Słowa bardzo ranią”.

Triumf w Lidze Mistrzów 6 czerwca w Berlinie z pewnością wynagrodziłby Suarezowi tamte krzywdy. O ile dotrwa do końca finału i nie wywinie kolejnego wariactwa. Na boisku będzie jeszcze Chiellini. Już jeden Włoch sprowokował w tym miejscu pewnego znanego Francuza… Włochy - Urugwaj. Po ukąszeniu

11 komentarzy

  1. ~1234

    15 maja 2015 at 12:48

    Jak można być tak bardzo nieobiektywnym?

  2. ~Przemek

    15 maja 2015 at 12:54

    Nie rozumiem na siłę usprawiedliwiania Suareza. W zabawny sposób próbuje pan przekazać ludziom, że Evra jest tym złym a Suarez tym pozytywnym bohaterem. Gdyby faktycznie, wina leżała po stronie francuza, na pewno byłaby mu udowodniona. Pozdrawiam

  3. ~kris

    15 maja 2015 at 13:17

    Nie idzie drużynie, to sobie kogoś ugryzę, wola zwycięstwa na kapitalnym poziomie. Może niech zaczną łamać nogi, to dalej „paniczny strach przed porażką” będzie dobrym usprawiedliwieniem?

  4. ~...

    15 maja 2015 at 13:17

    Evra winny tej sytuacji i Evra nie podał ręki? Nie wierzę. 😀
    Przecież widać, że francuz spróbował ją jeszcze złapać.
    A Suarez kłamał wielokrotnie m.in w temacie gryzienia.

  5. ~Klemens

    15 maja 2015 at 14:22

    Panie Michale, lubię (wręcz uwielbiam) obu tych piłkarzy, ale jeśli ktoś zawinił w świetle tego filmiku, to Suarez – proszę zwrócić uwagę, jak unika kontaktu wzrokowego z Francuzem, w odróżnieniu od tego ostatniego…

    Ciekawostka, iż dopiero teraz zauważyłem, że Suarezowi podania ręki niewątpliwie odmówił Ferdinand.

    1. ~tt

      15 maja 2015 at 17:37

      Odmówił dlatego, że ten nie podał Evrze. Rio zawsze mocno przeciwko rasistom i mocno za kolegami.

  6. ~darek

    15 maja 2015 at 14:29

    Osobiscie otworzylem szampana po tym jak okazalo sie, ze nie bedzie w finale 1356 pojedynku Real-Barcelona. Od 5 lat albo i dluzej nie ogladam tych meczow bo mi sie przejadly.

  7. ~Michał

    15 maja 2015 at 16:02

    El pistoletero, lubię gościa za tą właśnie jego boiskową bandyterkę.

Odpowiedz na „~KlemensCancel