Futbolowa bajka w Warszawie, horror w Zurychu

Sevilla Campeon!

Od samego rana było mi przykro, że finał Ligi Europy znalazł się w w cieniu wydarzeń związanych z aresztowaniami czołowych działaczy FIFA. Na jeden dzień Warszawa znów, jak podczas meczu otwarcia Euro 2012, miała stać się stolicą światowego futbolu. Tymczasem światowe media i social media zamiast obrazków radosnych kibiców FC Sevilla i Dnipro, świętujących zgodnie na ulicy Francuskiej, którą przemieniły w jedną wielką fanzonę, zarzucały świat fotkami z zatrzymań oraz szefa FBI i prokurator generalnej USA z konferencji prasowej. Zurych kompletnie przyćmił Warszawę, a futbolowa smuta – piłkarskie święto.

Na szczęście wszystko zmieniło się po pierwszym gwizdku arbitra. Futbol pokazał swoje najpiękniejsze oblicze. Właśnie to, za które kibice tak bardzo go wielbią, uznając za dyscyplinę numer 1. Zrobiło się bajkowo. Oto „kopciuszek” z Ukrainy, którego wszyscy obsadziliśmy w finale z Sevillą w podobnej roli co Juventus Turyn w finale Ligi Mistrzów z Barceloną, pokazał, że na tym balu nie ma zamiaru tylko stać w kącie i się przyglądać. Drużyna mająca za sobą wsparcie całej Ukrainy i misję napełnienia dumą upokorzonych i steranych wojną rodaków, ostro zaatakowała i szybko objęła prowadzenie.

Bajka trwała nadal, gdy tak ważnego, wyrównującego gola zdobył dla Sevilli Grzegorz Krychowiak. Mało mu było, że ten pierwszy sezon w klubie okazał się dla niego aż tak udany, że stał się ważną częścią zespołu, a hiszpańscy wybrali go do jedenastki sezonu obok Leo Messiego czy Cristiano Ronaldo. Zwieńczył to wszystko golem przed własną – sewillską i polską publicznością na Stadionie Narodowym. Stając się trzecim Polakiem w historii, który zdobył gola w finale europejskich pucharów. I to gola tak istotnego, zmieniającego losy spotkania i napełniającego partnerów nadzieją – gol Stanisława Oślizło dla Górnika Zabrze padł w przegranym finale Pucharu Zdobywców Pucharu z Manchesterem City, a Zbigniew Boniek oba gole dla Juventusu zdobył w Superpucharze Europy. Krychowiak na pewno marzył o zwycięstwie w Warszawie, ale czy śniło mu się, że odegra przy tym aż tak ważną rolę?

Grzegorz Krychowiak w finale Ligi Europy

A czy my, kibice na Stadionie Narodowym liczyliśmy aż na taki spektakl? Wielu kwękało, że w finale rywalem Sevilli nie jest o wiele mocniejsze od Dnipro Napoli albo Wolfsburg. Kto się spodziewał, że Ukraińscy zagrają tak świetnie? Padło aż pięć goli – najwięcej w meczu od wybudowania stadionu, nie licząc spotkania Polska – San Marino. Wielu dziennikarzy twierdziło, że tak dobrego finału Ligi Europy/Pucharu UEFA nie było od pamiętnego starcia Liverpoolu z Alaves w 2001 roku zakończonego wynikiem 5:4.

Zapamiętamy i świetnego gola Carlosa Bacci po jeszcze lepszym prostopadłym podaniu Jose Antonio Reyesa przez pół boiska. I kapitalne parady bramkarza Dnipro Denysa Bojki. Wyrównujący gol Rusłana Rotana z rzutu wolnego w stylu Michela Platiniego, który oklaskiwał trafienie z trybun.

Sevilla wygrała zasłużenie, po raz drugi od 2006 roku obroniła trofeum i świetnie, że dzięki reformie Francuza zagra w przyszłej edycji Ligi Mistrzów. Może właśnie z powodu tej stawki finał był tak zacięty i zażarty.

Świetnie wypadł też Stadion Narodowy, pochwalony przez UEFA za perfekcyjną organizację i przyjęty z tego powodu do grona Elite Stadiums. Znamienici goście jak sir Alex Ferguson czy Vicente del Bosque mieli co podziwiać. A Warszawa przynajmniej na trochę ukoiła kibicom futbolu kaca po wydarzeniach w Zurychu i złagodziła obawy o przyszłość dyscypliny po rozległym amerykańskim śledztwie.

Sevilla

 

2 komentarze

  1. ~asdsdaasdsdaasdsda

    29 maja 2015 at 14:55

    Wpiszcie w wyszukiwarce: Ostrzeżenie
    Pozdrawiam!

  2. ~Wolyn

    31 maja 2015 at 11:50

    Szkoda, że polskie media nie wspominają kto jest właścicielem Dnipro.
    Kołomyjski to szef Związku Żydów Ukraińskich, jeden z oligarchów którzy skorzystali na obaleniu prezydenta. Taki miejscowy Abramowicz (również Żyd).
    Niestety w byłym ZSRR potęga klubów piłkarskich opiera sie tylko na fortunach zdobytych przez uwłaszczenie na majątku państwowym.

Zostaw odpowiedź