Finał: Ideał! Suarez udowodnił światu. Najlepsza Barca w historii?

Barcelona. Berlin 2015To był wspaniały finał Ligi Mistrzów, choć pewnie tych najbardziej legendarnych ze Stambułu czy Barcelony nie przebije. Aż chciało się krzyczeć do tureckiego arbitra Cuneyta Cakira, „Panie Turek, nie kończ pan tego meczu. Daj nam jeszcze z 45 minutek!” gdyby nie to, że ostatnie dotknięcie piłki w spotkaniu okazało się gole. „Ideał” – słusznie zauważył na Twitterze Rafał Stec z „Gazety Wyborczej”.

Finał był wspaniały, bo choć wygrał faworyt, to po wielkiej bitwie, bynajmniej nie jednostronnej ale po nerwach, zwrotach akcji. Szybko padł pierwszy gol po cudownej wymianie podań w stylu Barcy Pepa Guardioli, przy czym kluczowe podania podali w niej najpierw Leo Messi, a potem Anders Iniesta, ale do siatki trafił jeden z tych piłkarzy, którzy obecnej Barcy nadali charakter Luisa Enrique. Juventus postawił się Barcelonie o wiele bardziej, niż się spodziewałem, ale też w drugiej połowie zapłacił za to utratą sił. Powstrzymywanie tercetu MSN i wyprowadzanie ataków to karkołomna sprawa.

Do 30 minuty wyglądało jednak, że mecz może się skończyć jak finał Euro 2012 z udziałem Hiszpanów i Włochów. Że tak się nie stało wielka zasługa Gianluigi Buffon, który pokazał, że mimo upływu lat (i 37 na karku) nadal jest w trójce najlepszych golkiperów świata. Zdeterminowany, by wielką karierę ukoronować jedynym triumfem, jakiego mu jeszcze brakuje – poprzedni finał Ligi Mistrzów przegrał po pamiętnej serii karnych z Milanem, wykazywał się cudownym refleksem, ale w końcu i jego złamał tercet Messi, Neymar, Suárez, nie do zatrzymania w tym sezonie.

Parada Buffona. FInał Ligi Mistrzów. Berlin 2015Tercet MSN zdobył 121 i 122 gola we wszystkich rozgrywkach. A choć Leo Messi nie trafił do siatki na Stadionie Olimpijskim, nie wyglądał na sfrustrowanego, potwierdzając że między nim i kolegami panuje wielka chemia. Bzdurą byłoby stwierdzenie, że „przeszedł obok meczu”, miał przecież udział przy dwóch golach, rozrywał i zamęczał defensywę Juventusu, sprawiając, że w końcu opadła z sił. Ale nie da się powiedzieć, ze był to jego wieczór – przynajmniej jeśli popatrzeć na Messiego jak na pewniaka, który za chwile zgarnie piątą Złotą Piłkę…

Nie dziwiłem się emocjonalnej reakcji Luisa Suareza po arcyważnym golu na 2:1, który pozwolił Barcy odzyskać kontrolę nad finałem. Pamiętajmy, że zaczynał ten sezon jako banita, wyrzucony przez piłkarską rodzinę na marines jak parias, jakby ustawił mecz na mistrzostwach świata, a nie tylko ugryzł rywala z głupoty i zacietrzewienia. Kara zawieszenia to pół biedy, ale uczynienie go persona non grata w świecie futbolu, bez prawa wejścia na wszystkie stadiony globu i nałożonym zakazem treningu?

Wielu krytykowało Barcelonę, że „więcej niż klub” tak dbający i wizerunek i szacunek dla rywala sprowadza boiskowego gangsterka, ulicznego rozrabiakę, a może nawet rasistę (z tymi kłamliwymi zarzutami, ciągnącymi się za nim po oskarżeniach Patrice Evry po meczu Manchester United – Liverpool, Suarez nie może poradzić sobie do dziś, o czym przeczytacie w jego autobiografii „Na Krawędzi”, która ukaże się w Polsce jesienią). Media opowiadały bzdury o klauzuli „anty-ugryzieniowej” jaka miała się znaleźć w kontrakcie z Barcą, która zabezpieczyła się na wypadek kolejnego szaleństwa Urugwajczyka. Tymczasem idealnie odnalazł się u boku Messiego i Neymara, stając się dopełnieniem nowej Barcelony Enrique, niepokornej, wyrachowanej i bezwzględnej dla rywali. Urugwajczyk zakończył swój pierwszy sezon w katalońskim klubie w najlepszy sposób z możliwych. Akurat on miał co do udowodnienia całemu światu i zrobił to znakomicie.

Luis Suarez. Gol w finale Ligi Mistrzów

„Potrójna korona” Barcelony, wywalczona w pierwszym sezonie pracy Enrique na Camp Nou, podobnie jak w przypadku pierwszego sezonu Pepa Guardioli zmusza nas do porównań i spekulacji, czy skoro tamtą Barcę Xaviego, Iniesty, Puyola i Messiego okrzyknęliśmy najlepszą drużyną w historii futbolu, to czy ta Barca tercetu MSN, Rakitica, Mascherano i Enrique – choć nie tak wierna tiki-tace – jest jeszcze lepsza? Na pewno ma lepsze statystyki: pod wodzą Guardioli wygrała mistrzostwo Hiszpanii z 87 punktami, dziś z 94. Wtedy strzeliła w lidze 105 goli, teraz zgromadziła ich 110. A we wszystkich rozgrywkach 18 goli mniej niż dziś i straciła 17 branek więcej. Barca AD ‚2009 miała 68 procent zwycięskich spotkań, Barca AD ‚2015 ma aż 83 procent. No i Leo Messi zdobył wówczas w sezonie 38 goli, w 2015 o 20 więcej – aż 58.

Na koniec jeszcze raz brawa dla Juventusu za świetne emocje w finale. Oprócz cudownych parad Buffona zapamiętamy gola Alvaro Moraty, bo to kolejna świetna historia chłopaka, który nie został doceniony w klubie, gdzie się wychował i który kochał, znakomicie odnajdując się „na wygnaniu”. I łzy Andrei Pirlo, żegnającego się z wielkim futbolem, bo doskonale wie, że w MLS będzie Guliwerem wśród Liliputów, ale emocji takich jak w sobotni wieczór już nie przeżyje. I wie to samo Xavi udający się do Kataru, ale dla niego ostatni sezon w Barcelonie okazał się jednym z najlepszych, kończy go po raz drugi w karierze z „potrójną koroną” i z czwartą wgraną Ligą Mistrzów. Jego łzy radości także zapamiętamy na długo.

Łzy Pirlo, radość Xaviego

16 komentarzy

  1. ~Adrian

    7 czerwca 2015 at 10:08

    I nikt z was specjalistów nie ma kszty odwagi wspomniec jak to Turecki sędzia pomogł Barcelonie wygrać ten finał.

    Upadki tak wychwalanych przez was gwiazd nadaja sie do Monthy Pythona, bo w tak piekna pogode Neymar zostal uderzony piorunem przynajmniej pięciokrotnie.

    Nie wspominajac ze bramka na 2:1 padła z kontry po EWIDENTNYM karnym Daniego Alvesa na Pogbie. Gdyby padł tak Messi czy Neymar, sedzia podyktowal by jednastke bez mrugniecia okiem.

    Tacy jesteście obiektywni od tej sraczki nad Barceloną.

    1. ~Rhaan

      8 czerwca 2015 at 13:56

      Polecam maść na ból dupy. Wina sędziego typowe dla hejterów których klubiki znowu przegrały. Najprostszy sposób to powybierać kilka sytuacji a o innych nie wspominać. Vidal powinien dostać 2 żółte kartki w pierwszych 15 minutach za wślizgi w nogi rywala od tyłu. Nie został odgwizdany ewidętny karny za zagranie ręką w polu karnym ( gdyby nie ręka obrońcy, Suarez miałby sytuacje sam na sam), jeśli uważasz że ręka była przypadkowa i nie powinna zostać od gwizdana to dlaczego sędzia nie uznał bramki Neymara skoro zagranie ręką było przypadkowe a ręka rozluźniona? Mógłbym jeszcze wypisać dziesiątki fauli zawodników Juve które nie zostały odgwizdanę lub sędzia nie pokazał po nich kartek a powinien. Tylko po co? W każdym meczu takie sytuacje się zdarzają, wygrał lepszy, Juve walczyło i zagrało dobry mecz ale mistrz może być tylko jeden.

    2. ~m

      8 czerwca 2015 at 14:06

      Nic mylnego kolego.Nawet jakby sedzia gwizdnal i Juve by strzelil tego karnego i nawet jakby Barca nie odrobila straty to i tak Barca byla lepsza.I to jest najwazniejsze.Posiadanie pilki,dominacja na wszystkich frontach.O Juve jedynie mozna powiedziec ze sie w pewnym okresie gry postawilo.To wszystko.Oczywiscie wygrywa ten zespol ktory zdobedzie o jedna bramke wiecej ale w tym finale,nie ma watpliwosci ze wygrala druzyna lepsza.Tego sie kolego trzymaj.A sam artykul bardzo trafiony i oddajacy aktualna rzeczywistosc

  2. ~Jakub

    7 czerwca 2015 at 10:50

    Pomógł? Vidal powinien miec tą zółtą kartkę po pierwszych 5 minutach gry, wiele fauli zawodników Juve nie odgwizdanych, i karnego tam nie było

  3. ~Piterek

    7 czerwca 2015 at 10:53

    Adrian,wiesz,że zmyślasz jak naoczny świadek?

  4. ~Adrian

    7 czerwca 2015 at 11:18

    Czy Dani Alves spowodował upadek? Tak
    Czy udało mu sie wygrać piłkę? Nie
    Czy sytuacja miała miejsce w polu karnym? Tak

    Obaj zawodnicy walczyli po pozycje, lecz pilke przyjął młody francuz i został ewidentnie sciągniety na ziemie przez ALvesa ktory zaraz pozniej sie na nim położył.

    Przepisy mówia wyraźnie że jest to faul i ewidentny rzut karny.

    Jakub – ktore faule nie zostały odgwizdane? Przecież piorun uderzał co chwile, a sytuacja w ktorej Neymar lekko dotkniety przez Szwajcara pada jak porażony prądem wywołała zażenowanie nawet u najwiekszych kibiców Barcy.

    1. ~dzejk

      8 czerwca 2015 at 14:16

      Polecam dokładnie przeczytać to co napisał kolega rhaan, powiedz mi tylko czemu karny dla Barcelony nie został odgwizdany po ewidentnej rece w polu karnym przez zawodnika Juventusu??

  5. ~lukasz

    7 czerwca 2015 at 11:22

    „tylko ugryzł rywala z głupoty i zacietrzewienia”

    Pewnie, gryzienie rywala na boisku to coś zupełnie normalnego i jak ktoś jest dobrym piłkarzem to mało istotne, że gryzie przeciwnika. Jakby Messi kogoś zabił to pewnie nie poszedłby do więzienia, bo jest świetnym piłkarzem…

  6. ~Ginola

    7 czerwca 2015 at 13:19

    Nuda, tak jak 7 tytułów mistrza Francji z rzędu dla Lyonu.
    Kluby z krajów gdzie nie ma konkurencji (Włochy, Niemcy) nie mają motywacji.
    Może przyznajcie tym katalońskim separatystom 10 tytułów mistrza Hiszpanii i wygranych w Lidze Mistrzów z góry.

    Już finał Ligi Europejskiej był ciekawszy…

    1. ~fidelrulez

      8 czerwca 2015 at 11:57

      Co zdanie, to większa bzdura.

      [i]Nuda, tak jak 7 tytułów mistrza Francji z rzędu dla Lyonu.[/i]

      Zero jakiegokolwiek podobieństwa. W ostatnich latach LM wygrywały Chelsea, Bayern i Real, teraz zwyciężyła Barcelona. Czyli 4 różnych zwycięzców w ciągu 4 lat. Co w tym nudnego?

      [i]Kluby z krajów gdzie nie ma konkurencji (Włochy, Niemcy) nie mają motywacji.[/i]

      Dziwne, że jeszcze w 2010 i 2013 roku kluby włoskie i niemieckie tę motywację miały w ilości wystarczającej, by wygrać całe rozgrywki. A zarówno Inter, jak i w jeszcze większym stopniu Bayern krajową konkurencję pobiły wówczas na głowę. No tak, ale w ubiegłym i obecnym sezonie wszyscy sobie odpuścili, i temu właśnie Real i Barcelona zawdzięczają swoje ostatnie triumfy.

      [i]Może przyznajcie tym katalońskim separatystom 10 tytułów mistrza Hiszpanii i wygranych w Lidze Mistrzów z góry.[/i]

      Yyy, rozwiniesz jakoś tę myśl? Ja tam wolę, by wywalczyli te sukcesy na boisku, tak jak robili to do tej pory.

      [i]Już finał Ligi Europejskiej był ciekawszy…[/i]

      To oczywiście kwestia gustu, ale w powszechnej opinii oba finały stały na bardzo wysokim poziomie. Może nas oświecisz i wyjaśnisz, czego Twoim zdaniem brakowało sobotniemu spotkaniu?

  7. ~tyl33

    8 czerwca 2015 at 00:10

    A propo Suareza to łatwo jest komuś dać łatkę, zamiast starać zrozumieć, usprawiedliwić. A jak teraz odniósł sukces to tamci krytycy zaczęli go ubóstwiać, życie. Wielki szacunek dla Pirlo i Xaviego: JESTEŚCIE WIELCY.

  8. ~Olek

    8 czerwca 2015 at 13:04

    Lepiej nawet nie myśleć ile by strzelili jakby grali w polskiej lidze… i jakby grali na maxa… http://pilka—nozna.blogspot.com

Zostaw odpowiedź