Klub vs kadra, czyli co wolno Bergowi, a co reprezentantom

Henning BergPrzy okazji meczów kadry Polski z Gruzją i Grecją znów dał o sobie odwieczny w futbolu konflikt interesów przed którym piłkarze stają nie tylko w dzisiejszych komercyjnych czasach: co ważniejsze reprezentacja czy klub? Czy warto walczyć o pozycję w pierwszym, ryzykując status w drugim? Oto po spotkaniu eliminacyjnym z Gruzją ze zgrupowania kadry wyjechali nie tylko zwolnieni przez trenera Adama Nawałkę zmęczeni ojcowie sukcesu jak Robert Lewandowski, Łukasz Piszczek czy Grzegorz Krychowiak ale i trzej zawodnicy Legii Warszawa Michał Kucharczyk, Tomasz Jodłowiec i Łukasz Broź, choć co najmniej dwaj pierwsi na pewno zagraliby przeciwko Grecji. Wrócili, bo zażądał tego od nich trener Henning Berg, uznając, że są na tyle przemęczeni sezonem, że zasługują na odpoczynek. „Berg to jedyny trener, który rotuje składem nie swojej drużyny” – trafnie zażartował na Twitterze jeden z internautów. Pojawiły się jednak i poważne żądania ukarania Norwega, co już zakrawa na absurd, przecież ostateczna decyzja należała do selekcjonera.

***

Pomijając jego śmieszną tezę o przemęczeniu (Jodłowiec zagrał w tym roku we wszystkich rozgrywkach 26 meczów, Kucharczyk 24, a Broź 15; wszyscy mieli za sobą długą przerwę zimową), szkoleniowiec wicemistrzów Polski zachował się tak, jak zachować się powinien modelowy trener klubu, mający gdzieś interes jakiegokolwiek kraju, a kierując się wyłącznie interesem własnym i drużyny. Właśnie tak wielokrotnie zachowywał się jego trener i mentor w Manchesterze United, sir Alex Ferguson, który kiedy tylko mógł, torpedował wyjazdy swoich zawodników na mecze reprezentacji Anglii, czym doprowadzał do furii wszystkich kolejnych selekcjonerów. Zwłaszcza w przypadku meczów towarzyskich, których zawsze był wielkim przeciwnikiem i nie raz sugerował starszy, doświadczonym przez kontuzje piłkarzom jak Ryanem Giggs, Paul Scholes i inni, by z uwagi na zdrowie odpuszczali czasem zgrupowania kadry powinien traktować priorytetowo, bo gra w reprezentacji może źle wpłynąć na jego zdrowie. Ostatnim tego typu konfliktem w karierze był spór z Roy’em Hodgsonem o Rio Ferdinanda.

W 2006 roku Ferguson o mało co nie zablokował wyjazdu największej ówczesnej nadziei angielskiego futbolu, Wayne Rooney’a na mundial w Niemczech. Jego napastnik złamał kość śródstopia sześć tygodni przed rozpoczęciem turnieju, ale przeszedł błyskawiczną rehabilitację i pojechał z kadrą do Niemiec, choć bez gwarancji, że zagra w jakimkolwiek meczu. Zdaniem Szkota zbyt szybki powrót do gry i wyczerpujący turniej będę miała fatalny wpływ na postawę młodego Anglika w kolejnym sezonie. Jak opisał w autobiografii ówczesny selekcjoner Anglików, Sven Göran Eriksson, Ferguson wrzeszczał na niego przez telefon zabraniając zabrania Rooneya na mundial, grożąc że w przeciwnym razie utrudni mu życie i będzie rzucał kłody pod nogi przy okazji przyszłych zgrupowań.

Wayne RooneyRooney ostatecznie pojechał na mundial (pamiętna czerwona kartka w ćwierćfinale z Portugalią), ponieważ sam był bardzo zdeterminowany, żeby reprezentować kraj na najważniejszym turnieju w życiu piłkarza, ryzykując legendarną złość i niechęć pracodawcy, który pozbywał się z United największych gwiazd, jeśli mu podpadły.

Dziwi za to brak determinacji zwolnionych zawodników, którzy potulnie wrócili do klubu. Nie chce się wierzyć, że gdyby poprosili Berga o pozwolenie na występ w ogórkowym meczu przeciwko Grecji – ważnym dla nich w kontekście walki o kadrę na Euro 2016 – ten kategorycznie by im zabronił. Zwłaszcza, że chodziło tylko o trzech piłkarzy, a Legii nie czeka przecież za tydzień kluczowy mecz o awans do Ligi Mistrzów.

Zabrakło im nie tylko pewności siebie Rooney’a, świadomego swojego znaczenia dla MU, ale i charakteru Zbigniewa Bońka, który w wywiadzie dla „Przeglądu Sportowego” właśnie przytoczył historię jak prezes Juventusu odwodził go od wyjazdu na mecz reprezentacji Polski, bo „Stara Dama” grała tego samego dnia mecz z AC Milan (dziś na szczęście UEFA wyeliminowała podobne konflikty). Przestrzegał, że jeśli Juve wygra, Zibi może stracić miejsce w pierwszym składzie. Ale krnąbrny Boniek i tak zagrał dla Polski, a choć Juventus wygrał 1:0 i tak zachował miejsce w składzie.

***

Postawa Legionistów, którzy nie chcieli lub nie umieli postawić się Bergowi i w ten czy inny sposób powalczyć w klubie o zgodę na występ w kadrze, pokazuje co jest dziś priorytetem dla piłkarza. W najbardziej brutalny sposób dał temu dowód Eugen Polański, kiedy odmówił przyjazdu na towarzyski mecz z Litwą, ponieważ jak wyznał „PS” że „ostateczna decyzja należała do mnie, czułem jednak, że w klubie nie chcieli, żebym jechał na to zgrupowanie. Uznałem zatem, że lepiej będzie, jeżeli zrezygnuję”. Sytuacja Legionistów jest na szczęście inna, bo oni na zgrupowaniu byli, a wyjechali za zgodą Nawałki, liczę więc, że selekcjoner nie zrazi się do nich ostatecznie i jeszcze dostaną szansę. Ale postawa rozczarowuje i smuci.

5 komentarzy

  1. ~Damazy Macoch

    19 czerwca 2015 at 13:42

    Mnie postawa Legii wcale nie smuci:)

  2. ~mkw

    19 czerwca 2015 at 14:24

    Zgadzam się z treścią artykułu. Kompletnie nie rozumiem decyzji trójki legionistów. To tylko pokazuje czego brakowało piłkarzom z Warszawy aby wygrać ligę – IKRY. Chłopaki po prostu nie mają jaj.
    Gdyby je mieli to odważyliby się na rozmowę z Bergiem, zwłaszcza, że przy rotacyjnym prowadzeniu drużyny przez Norwega nie musieliby obawiać o miejsce w składzie.

    Kucharczyk pewnie i tak nie miałby większych szans na grę, ale Jodłowcowi (zmiennik obrońców lub Krychowiaka) i Broziowi (realna szansa na grę w obronie) to już dziwie się bardzo.

    Dziwię się też Leśnemu i Miodowemu, że na to pozwolili Bergowi. W końcu to mecz towarzyski, ryzyko odniesienia kontuzji niewielkie, a możliwość wypromowania, podbudowania, zareklamowania piłkarza, duża (i to także w kontekście ewentualnego wyjazdu na Euro – co przy tej „ucieczce” ze zgrupowania jest nieco mniej realne).

    Ja na miejscu Nawałki bym się wkurzył… i dałbym chłopakom dłużej odpocząć od kadry. Trzeba pokazać im już teraz, że za reprezentację trzeba być gotowym umierać,a nie wiać przy pierwszej lepszej okazji.

Zostaw odpowiedź