Szczęsny skazany na Rzymskie wakacje

Arsene Wenger i Wojciech Szczesny

To świetna wiadomość, że Wojciech Szczęsny trafi na roczne wypożyczenie do AS Roma. Świetna i dla Arsenalu i dla rzymskiego klubu, ale także i dla nas, kibiców reprezentacji Polski. Natomiast dla samego Wojtka to wiadomość tyleż dobra co i fatalna.

Dobra, bo przede wszystkim przestanie gnić na ławce rezerwowych „Kanonierów”. Już w ubiegłym sezonie przegrywał walkę o miejsce między słupkami z Davidem Ospiną. Stracił je po pamiętnej porażce ligowej z Southampton i właściwie do końca nie wiadomo, czy z powodu błędów popełnionych w spotkaniu czy papierosa, którego rzekomo miał wypalić pod prysznicem po meczu. Wystąpił w sumie w 17 spotkaniach i wywalczył z Arsenalem Puchar Anglii, ale od stycznia nie zagrał w Premier League ani razu.

Sprowadzenie przez Arsene Wengera z Chelsea Petra Cecha – zawodnika o wielkim doświadczeniu i żywego symbolu profesjonalizmu – sprawiły, że szanse 25-letniego Polaka na odzyskanie miejsca w bramce skurczyły się jeszcze bardziej. Czech to wciąż jeden z najlepszych bramkarzy świata, wygrać z nim rywalizację byłoby Szczęsnemu piekielnie trudno, niezależnie od stosunków łączących go z Wengerem, poirytowanym pozaboiskowymi wyskokami Wojtka (dopiero co angielskie media przyciskały go o komentarz do przyłapania Wojtka na wdychaniu z balonu tzw. „happy crack”, czyli gazu rozweselającego.

W Romie będzie mu o wiele łatwiej wygrać rywalizację z 38-letnim weteranem Morganem De Sanctisem (w minionym sezonie udawało się to nawet Łukaszowi Skorupskiemu). Nie z racji wieku, bo Gianluigi Buffon jest jego równolatkiem, a wciąż nie ma sobie równych w Italii – Polak jest po prostu o klasę lepszy. Inspiracją niech dla niego będzie Artur Boruc, który dał radę wygryźć ze składu samego Sebastiana Frey’a.

Walka o mistrzostwo Serie A (Roma znów zapewne będzie głównym konkurentem Juventusu Turyn) i w Lidze Mistrzów pozwoli mu nie tylko nadal się rozwijać ale i spróbować odzyskać miejsce w pierwszym składzie reprezentacji Polski, na które jako rezerwowy nie miał co liczyć. Adam Nawałka na pewno nie zapomniał jego występu w zwycięskim meczu z Niemcami. Stawką jest gra na Euro 2016.
Nie wątpię, że Szczęsny szybko zakocha się i w mieście i w klubie. Z wzajemnością. Władze wicemistrza Włoch robią świetny interes zyskując dobrego, ogranego w najtrudniejszej lidze świata oraz w Lidze Mistrzów bramkarza, w dodatku ze śmieszą kwotą odstępnego. Piłkarze Romy zyskają dusze towarzystwa, zachwyceni będą też pewnie kibice, zwłaszcza jeśli Wojtek zajmie się trollingiem Lazio z podobną werwą jak Tottenhamu w czasach gry w Arsenalu.

Dobre zapowiadająca się przygoda Szczęsnego niech nie przesłoni nam jednak okoliczności w jakich został wysłany czy może raczej skazany na „Rzymskie wakacje”. Wenger nie tylko nie zostawił mu złudzeń, że może wygrać walkę z Cechem, wręcz do żadnej rywalizacji nie dopuścił. W dodatku wolał pozbyć się z klubu jednego wychowanków, którzy w Premier League są aż tak bardzo w cenie (przepisy wymuszają aż ośmiu w 25-osobowej kadrze, stąd ostatnie absurdalne transfery Raheema Sterlinga, Fabiena Delpha i Patricka Robertsa do Manchesteru City) niż sprowadzonego w ubiegłym roku Ospiny.

Oznacza to, że francuski trener rzeczywiście stracił albo cierpliwość albo serce do Szczęsnego. Pytanie, na jak długo? Czy pobyt w Rzymie to tylko rodzaj czyśćca, który ma przywrócić Polaka do formy i przypomnieć mu priorytety, by po wypożyczeniu mógł wrócić do Londynu czy rozstanie na zawsze? Jeśli powodem rozstania jest obniżka formy, drzwi do powrotu na pewno nie są zamknięte. W końcu dopadała ona najlepszych bramkarzy od Petera Schmeichela po Ikera Casillasa, od Olivera Kahna po Manuela Neuera (jak dobrze, że akurat w meczu z Polską!). W końcu przecież sam Cech musiał ustąpić miejsca Thibautowi Courtois.

Gorzej jeśli Wenger uznał, że Wojtek nie traktuje zawodu poważnie i nie da się go zreformować. I mam nadzieję, że nie chodzi bynajmniej o ostre wypowiedzi Maćka Szczęsnego, bo Francuz powinien wiedzieć, że „dzieci nie odpowiadają za szkody wyrządzone przez rodziców”.

Wenger i SzczęsnyCiekaw jestem, czy sam Wojtek zdaje sobie sprawę, że przybywa do Rzymu nie wakacje, a na wygnanie. Na wygnanie, z którego może wyniknąć wiele dobrego, sukcesy i sporo satysfakcji, ale jednak wygnanie. I czy ściskając na powitanie rękę Francesco Tottiego przemknie mu przez głowę, że traci szansę, by za parę lat stać się taką samą legendą dla kibiców Arsenalu jaką „Il Capitano” jest w Romie. Był na najlepszej drodze. Trafił do klubu jako nastolatek, spędził w nim dziewięć, wielokrotnie dawał dowody charyzmy, pozwalającej marzyć, że któregoś dnia zostanie nawet kapitanem. Oraz klubowej lojalności, czasem wręcz skrajnej gdy zdarzało mu się obrażać kluby lokalnych rywali.

Choć dziś się na to nie zapowiada, jestem w stanie sobie wyobrazić, że któregoś jeszcze wróci na Emirates i legendą Arsenalu zostanie. Być jakieś okoliczności zmuszą Wengera do sięgnięcia za jakiś czas po Szczęsnego, być może zrobi to ewentualny następca Francuza. Na razie gra w Romie to jedyne rozsądne wyjście dla niego, obu klubów i reprezentacji Polski. Parafrazując maksymę Juliusza Cezara, lepiej być pierwszym w Rzymie niż drugim w Londynie.

Wojtek Szczęsny i Marina na wakacjach w Rzymie

Fot. Instagram Wojtka Szczęsnego

15 komentarzy

  1. miauczynski62

    24 lipca 2015 at 11:29

    Świetny, merytoryczny post naczelnego „Przeglądu Sportowego”. Brawo Michale, za warsztat, za wszystko.

  2. ~Maciek

    24 lipca 2015 at 14:50

    Jedna uwaga – Boruc nie do końca wygryzł ze składu Frey’a. Frey po sprowadzeniu Boruca nadal był pierwszym bramkarzem a następnie zmagał się z wielomiesięczną kontuzją, więc Boruc stał się naturalnie pierwszym bramkarzem. Frey wrócił do zdrowia kilka kolejek przed końcem sezonu, a ze względu na decyzję Mihailovicia – został sprzedany za bezcen do Genoi. Kolejny sezon z Borucem jako pierwszym bramkarzem to jeden z najgorszych sezonów Violi ostatnich lat. Toteż i Miha długo nie popracował na ławce Violi.

  3. ~jacek

    24 lipca 2015 at 15:14

    Nie mogę zrozumieć jednego: wszyscy jak najeci mówią że Wojtek stracił miejsce w składzie przez papierosa ale chyba nie zagladacie na oficjalną stronę Kanonierow. Jedna z legend powiedziała że papieros nie był powodem. Szczęsny zwrócił się do Wengera per „ty”. I to był powód, będę miał czas to wygrzebie ten artykuł. Wenger miał powiedzieć ze Wojtek się nie angażuje w gre na co ten mial powiedzieć „ty też”. Papierosa wymyslily media polskie by pokazać ze Wenger czepia sie bzdur.

  4. ~wymyslony_email

    24 lipca 2015 at 15:21

    Kolejny dziennikarzyna bez jakiegokolwiek warsztatu piszący co mu ślina na język przyniesie. Jeszcze dysleksja? Nic dziwnego, że po studiach humanistycznych tylu ludzi nie może znaleźć pracy skoro absolwentami są tacy ludzie. Do słownika redaktorzyno.

    1. ~realista

      29 lipca 2015 at 12:43

      Zamiast obrażać, lepiej sam napisz lepszy. Niestety, żeby to zrobić, trzeba mieć nieco wiedzy, trochę wyobraźni i choć szczyptę inteligencji. Sądzę na podstawie twego zachowania, że wszystkiego masz duży niedobór

  5. ~pani od polskiego

    24 lipca 2015 at 15:26

    Równolatek? Może rówieśnik? Co za wstyd.

  6. ~obywatel

    24 lipca 2015 at 15:31

    Nie uważam żeby to było wygnanie… chyba że się jest kibicem Arsenalu. Roma to większy klub od Arsenalu i jeżeli się dobrze zaaklimatyzuje to będzie dla niego nagroda

  7. ~hubert

    24 lipca 2015 at 15:39

    Moim zdaniem nie zgadzam się z artykułem Wenger nie oddałby Szczęsnego do innego zespołu PL aby nie wzmacniać ze sportowego punktu widzenia zyskuje bo Roma od kilkusezonów bój o scudetto a Arsenal raz gorzej raz lepiej

  8. ~Apapus

    24 lipca 2015 at 15:46

    Nie zgadzam się z tezą redaktora – Wojtek na tym wypożyczeniu wyjdzie znacznie lepiej niż David Ospina. Zostaje wysłany do innego klubu grającego w Lidze Mistrzów by nabrał ogłady, doświadczenia, generalnie by się ogarnął.
    W tym samym czasie Ospina będzie grzał ławkę w Arsenalu.

    Szczęsny jest bardzo łakomym kąskiem dla Arsenalu i Wenger na pewno nie będzie chciał się go pozbywać – nie dość, że ma status ‚homegrown’, ma lepsze warunki fizyczne niż Ospina, jest od niego o rok młodszy i do tego jest kanonierem pełną gębą, prawie jak Wilshere.

    To wypożyczenie jest w tej sytuacji najlepszym rozwiązaniem dla Szczęsnego.

  9. ~zbf

    24 lipca 2015 at 15:49

    Dobry komentarz, jak zwykle, ale… warto dać go komuś bez dyslekcji-:) do sczytania [patrz notka autora o sobie), bo w tekście jest dużo opuszczeń wyrazów. Czytać się da, oczywiście, ale tekst w obecnej formie, „z lukami”, nie powinien trafić na łamy. Zwłaszcza, że jest, jak wyżej – jeśli chodzi o meritum dobry.

  10. ~7egia

    24 lipca 2015 at 22:20

    Szczęsny idzie drogą Kuszczaka, tylko, że Kuszczak wygrał z ManU o wiele więcej, nawet pomimo roli rezerwowego 😀

  11. ~alp61

    27 lipca 2015 at 17:42

    Tytuł medialnie nośny. Tekst nacechowany polityczną poprawnością. Dysleksji się nie będę czepiał. Szkoda tylko, że o wszystkim i o niczym. Taki tekst o problemach celebryckich, dla celebrytów.

Zostaw odpowiedź