Pique, czyli co wolno zawodnikowi „więcej niż klubu”?

Gerard PiqueJa rozumiem, że piłka nożna nigdy nie była grą dżentelmenów. Rozumiem, że zawszebyły w niej skrajne emocje, a w ostatnich latach wraz górą pieniędzy w futbolu urosła i presja ciążąca na zawodnikach. Że nie jeden piłkarz w historii stracił podczas spotkania nerwy i zrobił coś głupiego. Że to twarda, męska, a facet rzucający w ferworze mięsem to nic nadzwyczajnego. Nie mam się za szczególnego wrażliwca, nasłuchałem się z trybun wystarczająco dużo przekleństw, żeby nie oczekiwać na stadionach piłkarskich „Wersalu”. Do dziś pamiętam jakim szokiem było dla mnie – dzieciaka wówczas – gdy mój idol, Darek Dziekanowski na cały stadion dopytywał liniowego, czym zarosły mu oczy, że nie dostrzegł faulu. Nieustająca inwencja zawodników i kibiców z czasem każdego uodporniłaby na bluzgi.

Ale nawet mnie zmroziła wiązanka, którą Gerard Pique potraktował arbitra w rewanżowym meczu Superpucharu Hiszpanii Barcelona – Athletic Bilbao. „Nasram na twoją p… matkę” – rzucił do liniowego, za to że ten nie dojrzał spalonego. Sędzia główny wyrzucił go za to z boiska, a że dodatkowo opisał całe zdarzenie w raporcie, Hiszpańska Federacja zawiesiła obrońcę Barcy na cztery mecze, choć mogła nawet na 12. Kara nie mogła być niższa, bo tyle właśnie przewiduje regulamin za „groźby lub obrazę werbalną”. Pique zabraknie w bardzo trudnym, kolejnym spotkaniu z Athletic na San Mamés oraz z Valencią, Malagą i Levante. Czy słusznie?

Jak w wiadomo większości języków świata, od angielskiego, przez hiszpański, po rosyjski najcięższe przekleństwo zawiera słowo „matka”, także to najpopularniejsze polskie. Mój szok wynikał po pierwsze z tego, że choćbym nie wiem jak był na kogoś wkurzony, w życiu nie wymyśliłbym ani nie użył tak wulgarnego zestawu jak Pique. Po drugie z tego kim jest sprawca.

Mistrza świata i Europy, zawodnika który w futbolu zdobył wszystko co było do zdobycia, ma za sobą mnóstwo nerwowych sytuacji, w których jakoś potrafił zachować zimną krew, szlachectwo zobowiązuje. Jak teraz ten doskonale wychowany i wykształcony wnuk wiceprezydenta Barcelony, syn znanego prawnika i dyrektorki szpitala, ojciec dziecka i mąż znanej żony spojrzy im wszystkim w oczy?

Gdy wyraziłem swoje oburzenie na Twitterze, dopadali mnie obrońcy piłkarza, przekonując że coś co nam, Polakom wydaje się niewiarygodnym bluzgiem, po hiszpańsku ma wagę zaledwie prostego „spier…” i jest dość popularne. Taka też była linia obrony Barcelony, która odwołała się od kary: „Macago en tu puta madre” to popularny kataloński zwrot, Pique nie miał złych intencji, kierowały im emocje, ale nie miał zamiaru obrazić arbitra”.

Z racji lingwistycznego zacięcia przeprowadziłem konsultacje wśród moich hiszpańskojęzycznych znajomych. Zwrot „puta madre” rzeczywiście jest niezwykle popularny, a więc i jego siła rażenia mniejsza, może też działać w obie strony, dla podbicia oburzenia na coś ale i zachwytu sytuacją.

Fernando Reyes i Luis AragonesPiszę o tych lingwistycznych rozterkach ponieważ podobne miałem podczas Euro 2008, kiedy ciężko mi było trzymać kciuki za Hiszpanię, mimo pięknej, ofensywnej gry zapowiadającej przyszłą tiki-takę. Przyjemność mącił mi fakt, że odnoszą sukcesy za sprawą Luisa Aragonesa, który wcześniej nazwał publicznie Thierry’ego Henry „czarnym gównem”. Słowa: „jesteś lepszy niż to czarne gówno (negro de mierda). Nie odpuszczaj! Musisz w siebie wierzyć” skierowane były do Jose Antonio Reyesa, by zmotywować go do walki z Francuzem o miejsce w ataku Arsenalu. Media w całej Europie domagały się zwolnienia Hiszpana z funkcji. Skończyło się na śmiesznej grzywnie od UEFA i upomnieniu od hiszpańskiej federacji, od których Aragones się zresztą skutecznie odwołał, tłumacząc, że nie jest żadnym rasistą i ma wielu czarnych przyjaciół jak choćby Samuela Eto’o.

Sprawa wróciła podczas Euro 2008, zapytany o nią Aragones odpowiedział publicznie: „Que coño Henry! Que coño Henry!” Słowo coño to bardzo wulgarne określenie kobiecych genitaliów. Słowa trenera niektórzy tłumaczyli więc jako „Ta p… Henry!” Już chciałem odsądzać trenera od czci i wiary, gdy znający język hiszpański i obyczaje Iberów uświadomili mnie, że na pozór wulgarne słowo „coño” traktowane jest tam jak przecinek albo nasze słowo „prawda” (chłopczyk w sklepie może powiedzieć: „poproszę, prawda, pół kilo sera”). Zmarłego w ubiegłym roku Aragonesa wszyscy wspominają dziś z ciepłem i szacunkiem. Na pewno nikt nie waży się nazwać go rasistą.

Intencje Pique były jednak oczywiste. Arbiter go wkurzył, nawrzeszczał więc na niego, mocno gestykulując i raczej nie zapraszał przy tym na koncert Shakiry. Stracił nad sobą kontrolę, a powinien pamiętać, że dokładnie za taką samą wiązankę do arbitra został zawieszony na cztery mecze w 1999 roku napastnik Barcelony, Patrick Kluivert.

W dodatku w ostatnim czasie Pique po raz kolejny pozwolił sobie na zbyt wiele. Dopiero co po zdobyciu Superpucharu Europy zachęcał kolegów do świętowania słowami: „Dalej, chłopaki, bawmy się! Niech Real Madryt się pie…, niech nas zobaczą robiących rundkę z pucharem wokół stadionu!” co odpowiednio wybiła hiszpańska prasa.

Zawodnikowi Barcy, która wciąż mieni się „czymś więcej niż klub” i przekonuje, że szacunek dla rywala to jedna z jej najważniejszych zasad, coś takiego nie przystoi. Mam nadzieję, że te wartości nie znikną z Barcy wraz z odejściem z klubu kolejnych legend jak Carles Puyol, Xavi, a wkrótce pewnie Andres Iniesta

Shakira Gerard Pique i Milan

 

33 komentarze

  1. ~Paweł

    21 sierpnia 2015 at 13:21

    moj syn ma pol roku i zaczyna chwytac pilke czasem nia rzuci..chce go wychowac w pilkarskim duchu tak jak nauczyl mnie tego ojciec..barcelona to symbol pilkarskiego swiata..jesli moj michaś dorosnie to bedzie zyl jak nie barca to realem czy innym man utd..mam nadzieje ze jak nabierze pełnej swiadomosci to po takich pilkarzykach jak pique slad nie zostanie..

    1. ~Esu

      21 sierpnia 2015 at 21:35

      Howgh!
      też trochę grałem, kopałem i nawkładałem i w głowie mi się nie mieści żeby tak mięsem rzucać. Może jestem z innego pokolenia niż ten piłkarzyk.. jak mu tam było?
      G

  2. ~kAMIL

    21 sierpnia 2015 at 16:38

    Piłkarze tego klubu już nie raz pokazali jaki mają szacunek dla rywali… żenada jest wielka, zwłaszcza po wypowiedziach takich tuzów jak Pique, Alves czy kiedyś Pyuol i Xavi… wszyscy dookoła się winni porażki to kibice, za wysoka trawa, prawa chmura na niebie krzywo się patrzy na piłkarzy itp. Do tego zachowanie w meczach kiedy przegrywają jest śmieszne… Szacunek potrafiła okazać rywalowi jak wygrają 5:0 i się nie spocą 😀

  3. ~szczudel

    21 sierpnia 2015 at 16:42

    Me cago en tu puta madre. Tak to się pisze. Ta wiązanka dla Pana jest kwintesencją kreatywności słowotwórczej jednak proszę zrozumieć, że w Hiszpanii jest to coś zwykłego.

    Poza tym nigdzie nie widać aby on to powiedział do sędziego. Może sobie Pan puścić tą sytuacje, gdy podchodzi do liniowego i mówi coś do niego. Ani przez moment nie widać aby z jego ruchu warg wypływały własnie takie słowa. Przeleństwa takie jak Puta czy nasza ukochana rodzima Ku** dość łatwo jest odczytać bez konieczności ich słyszenia.

    1. ~Esu

      21 sierpnia 2015 at 21:37

      litości gościu.. zagościłeś kiedyś na placu?

  4. ~gronk

    21 sierpnia 2015 at 16:52

    „macago en tu puta madre.”
    tragiczny artykuł…

    1. ~Bart

      21 sierpnia 2015 at 16:56

      zgadzam sie z opinia

  5. ~Bart

    21 sierpnia 2015 at 16:54

    Czytajac ten artykul zastanawialem sie czemu on zostal napisany? Pique byl pod duza presja po pierwszym spodkaniu. Rewanz rowinez nie byl po ich mysli. Wiec nie wytrzymal nerwowo. Z psychologi to zachowanie nazywane jes projecja. Kazdemu facetowi to sie od czasu do czasu przytrafia. Jezeli autor twierdzi ze nigdy mu sie wymknelo cos z ust, wzlaszcza w stresowej sytulacji, to klamie. Takie zachowanie owszem powinno byc karane. Pique dostal kare i musi poniesc konsekwencje. Jednak moje pytanie brzmi czy jest to istotne co powiedzial bioroc pod uwage cala sytulacje? Czym sie kierowal aoutor pisac ten artykul?

    1. ~polsport

      21 sierpnia 2015 at 18:16

      Nie mówię, że nigdy w życiu nie przekląłem. Owszem. Ale nigdy nie obraziłem tak strasznie niczyjej matki. Poza tym Pique to nie jest debiutant, zdobył parę trofeów, grał milion razy pod jeszcze większa presją niż z Bilbao więc musi umieć sobie z nią radzić. Nie ma żadnego usprawiedliwienia.
      „Autor” pisząc artykuł kierował się szokiem wywołanym dysonansem poznawczym – Pique to wielka gwiazda futbolu, ojciec i mąż, który powinien umieć nad sobą panować. Artykuł podnosi też kwestie lingwistyczne, które są bliskie „autorowi” jako filologowi.
      Mam nadzieję, że ta odpowiedź pana usatysfakcjonowała…

    2. ~cyc

      21 sierpnia 2015 at 20:18

      Z psychologii to twoje wypociny sa znane jako debilizm wsteczny.do szkoly marsz !

  6. ~kibic

    21 sierpnia 2015 at 16:55

    Powinni go wywalić z klubu, szakira się odezwała.

  7. ~Puta barca ....

    21 sierpnia 2015 at 17:02

    Ciekawe jak zostało zinterpretowane kopnięcie przez karła piłke w kierunku kibiców Realu Madryt , bo włączenie zraszaczy po przegranej z Interem i napaść na Mou .,.,. he he to standart ..,.,. jak w życiu są równi i równiejsi ..,.

    1. ~HAŁA MADRIT

      21 sierpnia 2015 at 17:44

      „Standart”, spacje przed każdym znakiem interpunkcyjnym, twory „.,.,.” albo „..,.,.”.
      Do szkoły ćwoku madrycki, a nie się za komentowanie bierzesz.

  8. ~BarcaFan1983

    21 sierpnia 2015 at 18:14

    Nikt nie udowodnił, że Pique rzucił taką wiązanką w stronę sędziego liniowego. W Hiszpanii jest zapewne wielu specjalistów w czytaniu z ruchu warg i do tej pory nikt nie zrobił analizy.Michał Pol robi z igły widły.

    1. ~polsport

      21 sierpnia 2015 at 18:19

      @~BarcaFan1983
      Ja czy Hiszpańska Federacja, która ukarała Pique zawieszeniem na 4 mecze? Obrona piłkarza zawłaszcza przez kibiców Barcy nie ma sensu, ponieważ najbardziej zaszkodził wizerunkowi klubu i jego wartościom (o ile dla kibiców mają one jakieś znaczenie)

      1. ~...

        21 sierpnia 2015 at 20:36

        Ależ ma, jak najbardziej. Każdy ma prawo do obrony. Ktoś, kto tego nie rozumie, nie powinien zabierać się za jakiekolwiek wypowiedzi publiczne. Do sensownej odpowiedzi BarcaFan1983 oczywiście się Pan nie odniósł, mimo że rzeczywiście jest właśnie tak, jak komentujący napisał – nikt nie potwierdził słów Pique, kara została wymierzona na podstawie protokołu meczowego. Mamy tutaj słowo Pique (który zaprzeczył, że to właśnie powiedział) przeciwko słowu sędziego. Odnośnie poziomu sędziowania w ogóle i bezkarności sędziów każdy kibic piłki nożnej ma takie samo zdanie, odnośnie sędziowania w Hiszpanii chyba podobnie. Stronniczość tych właśnie sędziów pozostawiam do oceny każdego indywidualnie. Dodam tylko, że mamy do czynienia z bezkarnością człowieka albo źle wykonującego swoją pracę, albo przejawiającego złą wolę (bo spalonego rzeczywiście nie było), który bez konsekwencji zabija marzenia ludzkie. To jest problem rzucający inne światło (nie usprawiedliwiająca, podkreślam) na obelgi w stronę sędziego i niczyja subiektywna opinia tego nie zmieni. Aby odbierać Pique prawo obrony, trzeba być zaślepionym antyfanem Barcelony lub osobą… cóż, każdy to sam oceni. Artykuł na poziomie strony, z której tutaj trafiłem – ciężko o niższą ocenę.

        1. ~...

          21 sierpnia 2015 at 22:17

          Oczywiście miałem napisać „spalony był”, a nie „nie było”.

      2. ~BarcaFan1983

        22 sierpnia 2015 at 20:43

        To proszę udowodnić że Pique powiedział w kierunku sędziego to co się Mu zarzuca. Jestem fanem Barcy ale nie fanatykiem. Jeśli udowodnią Pique że w taki sposób „nawrzucał” sędziemu to kara powinna wynieść nawet 12 meczy zawiaszenie. Pan natomiast samym tytułem artykułu osądził Pique tak jakby Pan stał koło sędziego liniowego i słyszał wszystko co co joty.

  9. ~jedras

    21 sierpnia 2015 at 18:42

    Macago en tu puta madre = jak już Szanowny Autor tak się zgłebią w kwestie lingwistyczne, to może warto byłoby to zrobić porządnie…

  10. ~stwor

    21 sierpnia 2015 at 19:07

    ha ha ha …pol ne osmieszaj sie. pilka jest twarda i meska? to pedalska kopanina i teatrzyk… poogladaj sobie moze rugby albo nhl…

  11. ~Troc

    21 sierpnia 2015 at 19:18

    Pique twierdził, że nawrzeszczał na sędziego, ale innymi słowami. To, co znajduje się w protokole meczowym, zostało podyktowane tylko przez bocznego sędziego, nikt inny tego nie mógł zweryfikować, bo też nikt inny nie słyszał. Ciekawe, jak było naprawdę.

  12. ~Rafaello

    21 sierpnia 2015 at 19:20

    Niestety to powiedzenie jak i inne tego typu są „popularne” w Katalonii, według mnie bardziej wśród katalońskich buraków. Zapewne na cules to nie zrobiło wrażenia, que pasa, przecież nic złego nie powiedział. Spójrzmy na Gran Derbi co sami kibice śpiewają w stronę Cristiano, czy innych ciemnoskórych graczy. Nikt nie widzi w tym problemu. Niestety Piquet to taki troszkę zakuty „catalan”, dla którego najważniejsza niepodległość, d*** Madrytowi i inne tego typu pierdoły. Puyol jeszcze trzymał to jakoś, teraz to już nie będzie taka dumna FCB. Piszę to ze smutkiem jako cule. Nie wyssałem sobie tego z palca, mam „przyjemność” obcowania z „catalanes” na co dzień, często z nimi wybieram się na mecze FCB (10GD w CV).

    Panie Pol, jeżeli jest zainteresowanie z Pana strony zobaczenie jak funkcjonuje Katalońska Penya, zapraszam na wspólny wyjazd z „catalanes” na mecz, mógłby powstać z tego fajny artykuł.

    Pozdrawiam

  13. ~ryś

    21 sierpnia 2015 at 19:26

    Co to za kopacz ten Klubu i gdzie gra ?

  14. ~Robert

    21 sierpnia 2015 at 20:25

    Tak ale jak Ronaldo w tamtym sezonie skopał bez piłki piłkarza przeciwnej drużyny to dostał jeden mecz kary. Śmieszne!!! Ale widać są równi i równiejsi

  15. ~Agata

    21 sierpnia 2015 at 22:24

    Ludzie kochani, dla osoby żyjącej w hiszpańskiej kulturze słowa Piquè naprawdę nie mają takiej mocy rażenia. Dosłowne tłumaczenie tego zdania jest bez sensu, bo nie oddaje jego znaczenia.
    Oczywiście, ze Piquè nie powinien był sie unosić itd. ale nie ma sensu robić z igły widłów…
    Dostał karę, po co drążyć temat? Tym bardziej nie rozumiejąc co autor wypowiedzi miał na myśli…?
    Spokojnie. Szkoda nerwów.

  16. ~filolog-iberysta

    22 sierpnia 2015 at 00:32

    Kilka refleksji lingwistycznych:
    – faktycznie… nie ma sensu epatowanie dosłownymi tłumaczeniami hiszpańskich „wiązanek”, bo jak się już rzekło w niektórych komentarzach powyżej, nie mają one wśród rodzimych użytkowników języka hiszpańskiego (nie tylko Katalończyków ale i innych nacji hiszpańskich) takiej wagi i mocy, jaka mogła by być odebrana przez naszych rodaków – jakkolwiek ostre by nam się wydawały, dla nich są rzeczywiście słowami powszednimi, przerywnikami, dynamizatorami mowy i używane są nawet w rozmowach w rodzinach.
    – słowo „coño” pada gęsto z ust syna pośród innych skierowanych do matki i na odwrót a jego pierwotne znaczenie uległo zatarciu w codziennej mowie.
    – „puta madre”, jak wzmiankuje autor, może także być wzmocnieniem pozytywnych ocen i emocji jak w sytuacji, gdy usłyszałem od Hiszpana komplement: „hablas español de puta madre” (że niby tak świetnie gadam po hiszpańsku).
    – „negro de mierda” nie oznacza „czarnego gówna” a raczej „gównianego czarnego”.
    – niewątpliwie nieelegancki zwrot „me cago en tu puta madre” nie jest wymyślną kreacją Gerarda a jedynie jedną z wersji nieeleganckiego acz znanego przekleństwa, które potrafi także brzmieć: „cago en la leche de la madre que te parió” (= „sram w mleko matki, która cię urodziła”).
    – język hiszpański ma w swoim repertuarze wiele innych słów, które dla nas byłyby nie do przyjęcia, obrazoburcze albo i świętokradcze zaś na Hiszpanach nie wywierają wrażenia – są powszednie, pospolite i mocno „osłuchane”.
    Mimo wszystko ja osobiście, pomimo swobodnego posługiwania się językiem hiszpańskim, nie naśladuję rodzimych użytkowników języka Cervantesa i nie stosuję tych rozlicznych „kwiatków”… podobnie zresztą jak i w rodzimym języku staram się dbać o piękno mowy ojczystej… czego też i życzę moim rodakom!

    1. ~Rafaello

      22 sierpnia 2015 at 07:34

      Będą miesiąc w Mexico nie usłyszałem ani razu „una m*****a” na ulicy, w Hiszpanii (Katalonii) parę razy na godzinne. Można mówić,że to normalne u nich etc. Tylko czy kiedyś też takim językiem się posługiwali. Dla mojej dziewczyny kiedy się już trochę osłuchała z mową Hiszpan, jest to bardzo prymitywny język.

      1. ~Rafaello

        22 sierpnia 2015 at 07:43

        Jeśli chodzi o wspomnianą „p**a m***e”, kiedyś widziałem na wystawie sklepowej taką oto reklamę ze ceny są de p**a m***e.

        Coño -często tak do mnie mówił mój przełożony 😀

        Kiedyś w żartach powiedziałem na pewną sytuacje „que m****a” ( nienawidzę tego powiedzenia), mój szef mnie poklepał i powiedział, no teraz mówisz jak prawdziwy Hiszpan.

  17. ~F...off

    22 sierpnia 2015 at 02:03

    Pique wypiął się na ManU, podobnie jak Fabregas na Arsenal.
    Weszli do dorosłej piłki dzięki klubom angielskim a potem ściemniali o Barcelonie.
    Chytre cwaniaczki z najlepszej trupy teatralnej w Hiszpanii.

  18. ~Artur G

    25 sierpnia 2015 at 14:49

    Panu redaktorowi Polowi i innym oburzonym słowami Pique albo zainteresowanym tematyką hiszpańskich przekleństw polecam przeczytanie powieści Ernesta „Hemingwaya Komu bije dzwon”, opowiadającej o wojnie domowej w Hiszpanii. Zwłaszcza ciekawe jest porównanie tekstu polskiego z oryginałem Hemingwaya, w którym hiszpańskich przekleństw jest mnóstwo. Rzeczywiście można tam dostrzec, że pozornie wyjątkowo wulgarne sformułowania (dla kogoś niezorientowanego) w rzeczywistości mają o wiele mniejszą wagę i nikogo nie rażą, nawet adresata . Dlatego jeszcze raz polecam, także dlatego, że to po prostu świetna książka!

Zostaw odpowiedź