Efekt „lew-tricka”: kiedy Lewy dogoni Messiego i Ronaldo?

Robert LewandowskiLojalnie uprzedzam, że będzie to felieton o Robercie Lewandowskim. Widzę już bowiem u niektórych irytację, że „ten Lewy wyskakuje im już z lodówki”, że gdzie nie klikną, gdzie nie przełączą – tam on. Rzeczywiście nie było chyba na świecie telewizji, portalu czy dziennika, który nie informowałby na czołówkach o dokonaniu Polaka.

W polskiej sieci – wg monitorującej internet firmy Brand24 – zasięg wzmianek o napastniku Bayernu wyniósł ponad 33 mln użytkowników, a liczba wpisów na Twitterze z hashtagiem #Lewandowski przekroczyła 36 tys. Z kolei jak policzył Pentagon Research, od zdobycia „lew-tricka” (skoro istnieje hat-trick, może tak właśnie powinniśmy ochrzcić wyczyn Lewandowskiego, żeby następcy mieli do czego dążyć) do godz. 14. w czwartek w największych polskich serwisach internetowych pojawiły się aż 415 publikacje na ten temat, których wartość wyniosła 3,3 mln złotych. Tylko w naszym serwisach przegladsportowy.pl – aż 34 materiały, a na eurosport.onet.pl – 28. Film z pięcioma bramkami napastnika Bayernu ustanowił zresztą rekord wszech czasów w liczbie odtworzeń materiału wideo w portalu Onet – jak dotąd zostały obejrzane aż 1,2 miliona razy! Co na szczęście pokazuje, że dokonanie Lewandowskiego raczej zachwyciło niż zirytowało jego rodaków.

Polak wprawił w osłupienie i podziałał na wyobraźnię dosłownie wszystkim, od kibiców, przez kolegów z drużyny (słynny tweet Jerome Boatenga po polsku) i rywali aż po trenera Pepa Guardiolę, którego mina po piątym golu Lewandowskiego równie często publikowano w mediach społecznościowych, co skróty bramek.

Teraz warto zadać pytanie jaki będzie to miało wpływ na jego markę i jak będzie postrzegany na świecie? Że jest zawodnikiem wybitnym wiadomo było co najmniej od czterech goli wbitych Realowi Madryt w półfinale Ligi Mistrzów. Czy występ z Wolfsburgiem, choć jego ranga była niższa podobnie jak rywala, może mu nadać status globalnej megagwiazdy, zarezerwowany dziś wyłącznie dla Leo Messiego, Cristiano Ronaldo, może jeszcze Zlatana Ibrahimovića?

Pytanie, czy będzie na tym zależało władzom Bayernu Monachium? Choć w składzie Bawarczyków od lat grają piłkarze wybitni, w tym najlepsi Niemcy (aktualni mistrzowie świata) to jednak od czasów Franza Beckenbauera nigdy na tyle wielcy, by wybijać się ponad cały zespół. Owszem, są liderzy jak niegdyś Lothar Matthaeus, Stefan Effenberg czy Juergen Klinsmann, ale bez statusu numeru jeden, jaki Argentyńczyk ma Barcelonie, Portugalczyk w Realu, a Szwed w PSG.

Weźmy skład, który wygrał Ligę Mistrzów. Manuel Neuer to bez wątpienia najlepszy dziś bramkarz świata ale nie globalna megagwiazda, w której koszulkach latały by dzieciaki po podwórkach od Pekinu przez Lagos po Chicago, Bogotę i Czeladź. Lepiej już sprawa wygląda z Arjenem Robbenem, Thomasem Muellerem czy Franckiem Riberym, ale i im nie udało się osiągnąć marketingowego statusu Ronaldo, Messiego czy Zlatana.

Leo Messi i Cristiano RonaldoWcale nie jest dla mnie oczywiste, czy Bayern chciałby zburzyć panującą od lat hierarchię i mieć „megagwiazdę numer 1”, a nie jak dotąd „drużynę złożoną z wielu gwiazd”. Choć przecież znając charakter Lewandowskiego nie musi się bać, że taki status Polaka zmieniłby klub w niesławny „FC Hollywood” z przeszłości. Nigdy nie wywołał najmniejsze skandalu w żadnym z dotychczasowych klubów, jest Ambasadorem Dobrej Woli UNICEF etc. Przecież, jak przypomina Roman Kołtoń, to prezes klubu Karlheinz Rummenigge przy okazji przejścia Polaka z Borussii Dortmund mówił, że „zbudują Roberta, tak by stał się czołowym piłkarzem w skali globu”.

Posiadanie gwiazdy na miarę Ronaldo i Messiego byłoby dla Bayernu wielkim wsparciem marketingowym zwłaszcza na rynkach azjatyckich, gdzie panuje kult idoli odmienny od europejskiego. Tamtejsi fani futbolu nie kibicują klubom, ale gwiazdom. Gdy Cristiano Ronaldo przechodził z Manchesteru United do Realu, ze ścian znikały plakaty pierwszych na rzecz drugich, a czerwone zasłony, pościel, poduszki, szlafroki, kapcie itd. zastępowały białe.

– Pod względem wizerunku Robert nie jest już w stanie zrobić wiele na polskim rynku, jest bliski szczytu. Bliski, bo wciąż najbardziej rozpoznawalnym polskim sportowcem jest Zbigniew Boniek (8 ludzi na 10), Lewy zajmuje drugie miejsce (7 na 10). Może za to pracować nad swoją marką globalną. Szacuję, że golami z Wolfsburgiem podniósł swoją wartość marketingową o około 10 proc. – ocenia Adam Pawlukiewicz, ekspert ds. marketingu sportowego z Pentagon Research.

Lewy już należy do najlepiej zarabiających w Bayernie i całej Bundeslidze, ale do Ronaldo i Messiego jeszcze mu brakuje. Choć wydłuża się jego sponsorskie (są tam już Nike, Coca-Cola, EA Sports czy Gillette pod względem kontraktów reklamowych ciężko mu rywalizować nie tylko z nimi ale i takimi piłkarzami jak np. Neymar z racji wielkości brazylijskiego rynku.

O jego rosnącym statusie świadczy to, że został Ambasadorem Dobrej Woli UNICEF. Oraz zaprezentowany kilka miesięcy temu własny logotyp – RL9 (przemianowany w zabawny sposób po meczu z Wolfsburgiem na RL9 min). – Do siły marketingowej Messiego i Ronaldo brakuje mu jednak jeszcze ze 30 do 40 procent – uważa Pawlukiewicz.

Co pomogło by Lewandowskiemu wspiąć się na najwyższy poziom? Po pierwsze wybór do finałowej trójki w plebiscycie Złota Piłka wraz z Messim i Ronaldo (bo z kimże innym?). Pomijając aspekt czy zasłużył na to występami w całym roku, głosują trenerzy i koledzy-piłkarze, kierując się głównie magią nazwiska, a ta po wtorkowym wieczorze jest gigantyczna.

Po drugie z pewnością pomógłby awans i dobry występ na Euro 2016. Co prawda Argentyńczyk i Portugalczyk nigdy nie osiągnęli z reprezentacją znaczącego tytułu, ale i dla Lewego i dla nas wszystkich lepiej, żeby na turnieju we Francji nie był „największym nieobecnym”.

Robert Lewandowski tuż po lew-tricku

42 komentarze

  1. ~haha

    25 września 2015 at 10:16

    wszystkie bramki Lewego z bundesligi
    sh.st/bqjiM
    sh.st/bwP3H
    sh.st/bwA11
    sh.st/bqhQ6

  2. ~Piotr

    25 września 2015 at 10:20

    Cała piłka polega na tym,ze ona jest najpopularniejsza na całym świecie.Lewy jako napastnik pokazuje,ze nie tylko od podania moze strzelić,ale też samemu wypracować akcje.Nie przesadzajmy,ale Ronaldo i Messi mają tytuły byli wicemistrzami Europy oraz wicemistrzami świata,więc Panie redaktorze proszę nie szaleć.Robertowi jeszcze daleko do takiego statusu. Bądźmy obiektywni,bo z reprezentacją to na razie niewiele osiągnął. ALe fajnie,ze pokazuje Polską piłkę za granicą.Warto brac z niego przykład.

    1. ~m.,k.

      25 września 2015 at 10:29

      nie jest popularna na całym świecie, w Indiach, Chinach, Mongolii, USA, Kanadzie, na Kubie, w Australii, Nowej Zelandii – nie jest popularna piłka nożna.

      1. ~Piotr

        25 września 2015 at 10:53

        Jest najpopularniejsza.Cały świat ogląda mecze 🙂

      2. ~Piotr

        25 września 2015 at 10:57

        Dziwne,ze USA nie jest skoro była na mistrzostwach świata w Brazylii 😀

      3. ~Gaspar11

        25 września 2015 at 11:43

        Nie chodzi o to że jest popularna wszędzie, ale najpopularniejsza w skali globu, bo żadna inna dyscyplina nie ma takiej oglądalności.

        1. ~m.k.

          25 września 2015 at 13:39

          w skali globu nie, bo Chińczycy i Hindusi się tym nie interesują, a policz ile tam milionów ludzi mieszka…
          Różne są sporty popularne w różnych krajach. W USA bejsbol, hokej, koszykówka, futbol amerykański, w Kanadzie hokej, w Japonii – sporty walki, w Australii i Indiach – krykiet, w Nowej Zelandii – rugby, w Chinach nr 1 to ping-pong, na Kubie – koszykówka. Nawet w europejskich krajach nie wszędzie PN to nr 1, np. w Finlandii hokej, a w Szwajcarii narciarstwo są na pierwszym miejscu pod względem popularności.
          FIFA organizowała <Ś w USA oraz w Japonii i Korei, w tych dwóch ostatnich państwach dała nawet nieuczcviwie fory gospodarzom, żeby spopularyzować dyscyplinę, ale jednak nie stała się piłka n. tam najpopularniejszym sportem.

          1. ~Arahs

            25 września 2015 at 14:42

            „W skali globu nie” – a dalej wypisujesz dyscypliny, które są popularne tylko w jednym/kilku krajach. My też mamy taką siatkówkę, czy skoki narciarskie – właściwie nikt, poza nami się tym nie interesuje, a u nas często dorównują oglądalnością meczom reprezentacji, co nie znaczy, że piłka nie jest u nas popularna 😀 Poza tym, nie jest popularna w Chinach i USA? Tak jakbyś nigdy nie widział, jak piłkarze są w Chinach witani, albo nie wiedział, jak głośne były ostatnie mistrzostwa świata kobiet w USA. Nic w świecie sportu nie może się równać z echem, jakim obijają się w świecie wyniki mś w nożnej, albo 100m na IO, Może daleko daleko daleko w tyle byłaby po nich koszykówka.

      4. ~polsport

        25 września 2015 at 14:44

        Nie wiem jak w Mongolii, ale w Chinach piłka już jest nr 1. Widać po szaleństwie jak tylko przyjedzie na turnee jakiś europejski klub.
        W USA po raz pierwszy finał mundialu w Brazylii obejrzało więcej widzów niż finały NBA. Australia, Nowa Zelandia – takie same szaleństwo. W Indiach krykiet, ale ruszyła liga z mocnymi nazwiskami

  3. ~Zonk

    25 września 2015 at 10:25

    Nie wiem jakby ten filmik nie miał pobić rekordu skoro zaczyna się automatycznie odtwarzać po wejściu na stronę, a artykułów było 60 🙂

  4. ~Zirytowany

    25 września 2015 at 10:32

    Jaki „lew-trik”??? To już przesada. Ten neologizm się nie przyjmie, bo jest beznadziejnie głupi i bardziej kojarzy się z Joachimem Loewem niż z Robertem.

  5. ~nomen_nescio

    25 września 2015 at 10:52

    1,2 mln obejrzeń bramek R. Lewandowskiego na Onecie to liczba trochę z kosmosu. Sam „obejrzałem” je z 50 razy, bo jeden i ten sam film pod co drugim artykułem włącza się automatycznie. 😉

  6. ~A.

    25 września 2015 at 10:58

    Może skrót RL5/9 – Robert Lewandowski 5 goli w 9 minut?

    1. ~maryśka

      25 września 2015 at 13:17

      5/9? a jaka to pozycja?

      1. ~GP

        25 września 2015 at 13:59

        Środkowy napastnik…

  7. ~maxilopez

    25 września 2015 at 11:15

    Lewy jest genialnym piłkarzem, zdumiewające dla mnie jest to, że staje się coraz lepszy. Nie widać u niego zatrzymania w rozwoju, ale ciągłe postępy. Gość jest genialny, lubię go bardzo jako człowieka i jako piłkarza. Trzymam kciuki!

    1. ~Toro

      25 września 2015 at 15:39

      Bo to bardzo inteligentny facet i otacza się odpowiednimi osobami, jeśli chodzi o rozwój sportowy i finansowy.

  8. ~Voytec

    25 września 2015 at 11:34

    Po drugie z pewnością pomógłby awans i dobry występ na Euro 2016. Co prawda Argentyńczyk i Portugalczyk nigdy nie osiągnęli z reprezentacją znaczącego tytułu, -o ile mnie pamiec nie myli Messi na mistrzostwach świata walczyl z niemcami w finale i zdobyl 2 miejsce .

    1. ~Clint Westwood

      25 września 2015 at 11:52

      A CR7 zdobył z Portugalią srebro na Euro 2004 i 4. miejsce na MŚ 2006.

    2. ~Pluto

      25 września 2015 at 12:00

      Ronaldo – vice mistrzostwo Europy i brąz mistrzostw świata.
      Messi – srebro mistrzostw świata i mistrzostwo olimpijskie.
      Nic nie zdobyli…? Cóż, pewnie tylko mniej niż mogli…

  9. ~Piotr

    25 września 2015 at 11:42

    A może RL9x5 hihi to kojaży wszystko.

  10. ~Pluto

    25 września 2015 at 12:07

    Pytanie do autora.
    Dlaczego Lew-trick ? Prosze się wytłumaczyć z tego pomysłu, w kontekście genezy pojęcia „hat-tricka”, do której Pan nawiązuje. Dziękuję i czekam…

    1. ~maryśka

      25 września 2015 at 13:18

      hat – z kapelusza
      lew – z kapelusza Lewandowskiej

      1. ~polsport

        25 września 2015 at 14:46

        Brawo Maryśka:)
        Generalnie skoro (za wikipedią): „Termin hat trick wywodzi się z krykieta, gdzie jest zwyczaj dawania kapelusza (ang. hat – „kapelusz” oraz trick – „sztuczka”) lub czapki zawodnikowi, który wyeliminował trzech batsmanów trzema kolejnymi rzutami”…
        to Lew-trick na określenie 5 goli w jednej połowie idealny. Klasyczny lew-trick! 😉

  11. ~Jaa

    25 września 2015 at 12:07

    Nie wiem czy czytałem kiedyś głupsze rzeczy, doszedłem do połowy i nie wytrzymałem. Przecież to co się dzieje w tym kraju to jest jakaś tania podjarka. Ja rozumiem 5 bramek, w miarę silna liga (jednozespołowa, ale niech będzie), no i POLAK, bo to przecież o to się rozchodzi. Tylko… ile można? Weźmy to:

    „Czy występ z Wolfsburgiem, choć jego ranga była niższa podobnie jak rywala, może mu nadać status globalnej megagwiazdy, zarezerwowany dziś wyłącznie dla Leo Messiego, Cristiano Ronaldo, może jeszcze Zlatana Ibrahimovića?”
    Neymar, Suarez, Bale itd. Tych „megagwiazd” jest znacznie więcej. I co lepsze – każdy z nich (no, Bale akurat gra przeciętnie) jest znacznie lepszy od Lewego, a jeżeli nie (no bo ta Barcelona/Real/cokolwiek to głupi klub i tylko mój jest dobry), to na pewno popularniejszy.

    Druga rzecz – jaki LEWTRICK? O co k rwa chodzi? Ostatnio CR zapakował 5 Espanyolowi. Messi dokonał rzeczy jeszcze lepszej i O WIELE TRUDNIEJSZEJ od nich obu – wpakował 5 w LM (nota bene – podobnemu rywalowi) i 4 Arsenalowi, który, powiedzmy sobie szczerze, jest 10x lepszy niż taki Wolfsburg.

    Dalej przepraszam, ale nie zdzierżyłem. Może to też kwestia tego, że ja nie patrzę na zawodników, kluby czy ligi pod kątem krajów, a pod kątem poziomu. Dla mnie Lewy to jeden z miliarda dobrych graczy (a nie jak dla ludzi w Polsce – ten najlepszy, no bo z Polski). Pewnie jeden z lepszych na swojej pozycji obecnie na świecie, ale do najlepszych mu brakuje jeszcze wiele.

    I jeszcze coś – granie w topowym klubie w jednozespołowej lidze to też nie jest dobry wyznacznik jego klasy, bo tam to nawet Mandzukic wyglądał solidnie, nie mówiąc o innych graczach. A jeżeli mamy rozpamiętywać i urządzać orgię bo np. 4 bramki w LM przeciwko Realowi, to urządźmy takie same nad np. Adurizem, który załadował trójkę Barcelonie. Czy to też go stawia wśród top5 napastników świata?

    1. ~Arek

      25 września 2015 at 12:52

      Nie bo Aduriz nie strzelił jako jedyny zawodnik na świecie 4 bramek Realowi w półfinale LM.Strzelił 3 bramki ale Lewy też strzelił 3 bramki w finale pucharu Niemiec z Bayernem.Zresztą popatrz na statystyki Aduriza a Lewandowskiego!!!I gdzie Aduriz gra nawet się w Valenci nie przebił!Wiem nie można przesadzać ale ciągle umniejszać to takie Polskie.Pozdrawiam.

      1. ~jaa

        25 września 2015 at 13:31

        Równie polskie, co błędy ortograficzne. Nie umniejszam mu, stawiam go w czołówce europejskich napastników, ale stawianie go na równi z „megagwiazdami” jak to napisał autor jest po prostu śmieszne. A dupku to sobie możesz mówić do kolegów na podwórku.
        Ach i jeszcze jedno specu – Messi jest Argentyńczykiem, nie Hiszpanem :*

        1. ~jaa

          25 września 2015 at 13:31

          To ostatnie oczywiście do komentarza poniżej, newbee 70.

        2. ~polsport

          25 września 2015 at 14:51

          Nie stawiam znaku = między Lewym a Messim i Ronaldo tylko pytam czy ich dogoni. Jeśli chodzi o umiejętności czysto piłkarskie to nie da się jednoznacznie stwierdzić, że Bale, Neymar czy Suarez jest lepszy od Lewego. Bo na jakiej podstawie? Natomiast tekst jest o czym innym, czy Lewy wyrośnie na gwiazdę nr 1 w Bayernie, gdzie dotąd było raczej 11 liderów niż jeden. Mówimy o gonieniu statusu Lei i Cristiano. Póki co – jak wyraźnie napisane – Lewemu brakuje 30-40% pod względem marketingowym…

    2. ~newbee 70

      25 września 2015 at 12:55

      moze i nie wiesz „dupku”, co w tej Polsce sie dzieje, ciesz sie,ze np. umiesz czytac i jako tako pisac, bo tego nauczyles sie napewno w tej Polsce i dla nas Polakow tak samo jak dla Hiszpanow czy Portugalczykow Messi i Ronaldo , Lewandowski
      jest majlepszym polskim pilkarzem.
      Trzymaj sie cieplo tam zagranica i nie czytaj wiecej glopot.
      Ha, ha, ha !

    3. ~Arek

      25 września 2015 at 13:09

      Po za tym nikt z 4 najlepszych lig w Europie tego nigdy nie uczynił w historii.A ty chyba nie umiesz analizować tekstu!!!Bo nie jest aż takim wyczynem strzelenie 5 bramek(oczywiście dla takich jak ty,tylko czas jest historyczny 9 minut!!!!!)I to strzelił gole zdobywcy pucharu Niemiec,ViceMistrzowi,Zdobywcy Super Pucharu Niemiec!!!A Ronaldo strzelił 5 bramek w cały mecz!!!A do tego nie strzelał tak pięknych bramek tylko bodajże 2czy 3 gole z tych 5 strzelił z karnych!!!Więc się obudz!!Buhaha Polak

      1. ~jaa

        25 września 2015 at 13:33

        Jeszcze!!!więcej!!!wykrzykników!!!żeby!!!tekst!!!był!!!bardziej!!!przejrzysty!!!

    4. ~maryśka

      25 września 2015 at 13:20

      i tyle się trzeba było upisać żeby zgnoić Lewego?
      wystarczyłoby przecież „to drewno”

      1. ~jaa

        25 września 2015 at 13:34

        Wskaż mi kobieto miejsce, gdzie go zgnoiłem, a ja Ci wskażę te, w których napisałem, że jest jednym z najlepszych. Czyli słowa „jest jednym z najlepszych, ale jeszcze mu do nich brakuje” to dla Ciebie zgnojenie tak? Ile Ty masz lat, zdałaś już maturę? Naucz się czytać ze zrozumieniem. Jeżeli kogoś tu „gnoję”, to jest to autor artykułu, czy co to tam jest, a nie Lewy.

  12. ~sadsadad

    25 września 2015 at 14:00

    Lewy musi nauczyc sie seryjnie samemu odwracac wynik meczu bo dopiero wtedy dorowna Messiemu i CR7 … Bayern zawsze zas bedzie stawial na kolektyw a nie na jednostke bo dobrze wiedza ze ryzyko jest zbyt duze a konkurencja silna

  13. ~daniel

    25 września 2015 at 15:30

    Skąd taka niestaranność autora? Ilość błędów poraża (przykład: Karl-Heinz Rummenigge jako: „Karlneinz”…szkoda.

  14. ~bebe

    25 września 2015 at 16:43

    pomogłoby pisze się razem

  15. ~Martini Bianco

    4 grudnia 2015 at 10:21

    Lewy może i nie dostał się do finałowej trójki Złotej Piłki (czy jego nazwisko jest jeszcze zbyt mało znane wśród „gwiazd”?) ale swoje wyróznienia i tak zgarnął.
    Nie ma Złotej Piłki, ale są 4 rekordy Guinnessa 😀

Zostaw odpowiedź