Bohaterowie ostatniej akcji, czyli futbol, cholera jasna!

Robert Lewandowski pokonał SzkotówKiedy Robert Lewandowski wjechał do siatki z piłką i szkockim obrońcą w ostatniej akcji meczu, doprowadzając do remisu, a sędzia odgwizdał jednocześnie i gola i koniec spotkania, od razu przyszły mi do głowy słynne słowa Sir Aleksa Fergusona: „Football, bloody hell!” Oczywiście padły po zwycięskim finale Ligi Mistrzów, bramka Lewego nie dawała nam przecież awansu do Euro 2016, ale okoliczności przeżytego katharsis były identyczne. Z piekła do nieba. Od rozpaczy do spełnienia. W redakcji mieliśmy już gotową tabelę, w której Polacy (po wygranej Irlandii z Niemcami) spadali na trzecie i brak zwycięstwa z Irlandią w niedzielnym meczu pozbawiałby nas nawet udziału w barażu. Czyli skazywał na piekło, do którego zesłał Szkotów swoim golem Lewandowski.

Druga myśl była taka, że nikt już nie zarzuci napastnikowi Bayernu, że błyszczeć i przesądzać potrafi tylko w klubowych barwach, blednąć w reprezentacji. Hejterzy cały tydzień wypominali, że te 12 goli w czterech ostatnich meczach zdobył w zespole Pepa Guardioli, a w kadrze strzela tylko „ogórkom” z Gibraltaru, Gruzji czy San Marino. No to zdobył dwie arcykluczowe bramki, uciekając rywalom w tabeli najlepszych strzelców eliminacji. Zresztą w całym spotkaniu zagrał jak prawdziwy lider, i nie umniejszyłoby jego roli nawet gdyby do siatki trafił ktoś inny.

Mem LewandoskiTrzecia myśl była taka, że tylko prawdziwa drużyna jest w stanie uciec spod topora w takich okolicznościach. Mecz ze Szkotami zaczęliśmy znakomicie, od gola Lewandowskiego (prawdziwego Lewego poznaje się po tym jak zaczyna i jak kończy – można by sparafrazować słynny bonmot) i pierwsze 44 minuty w naszym wykonaniu były naprawdę dobre. Oprócz napastnika Bayernu, który zrobił swoje świetnie spisywał się Arkadiusz Milik, Grzegorz Krychowiak podawał niczym Xavi albo Iniesta, defensywą dowodził niezłomny Kamil Glik (chwała mu za wywalczenie rzutu wolnego w końcówce, z którego wyrównaliśmy), niczym ne odstawał od niego Michał Pazdan, dobrze współpracowali w ofensywie Kuba Błaszczykowski i Łukasz Piszczek, a Krzysztof Mączyński rozgrywał mecz życia (90 procent celnych podań, w tym kilka kluczowych!). Kiedy po bramce Szkotów do szatni, w drugiej nasza gra się posypała, właśnie Mączyńskiego było mi żal najbardziej, że ten jego cudowny występ okaże się w przegranym meczu. A jednak nic z tych rzeczy!

Nie po raz pierwszy jednak Drużyna Adama Nawałki (specjalnie piszę z dużego „D”) nie opuściła głów przy kiepskim wyniku ale walczyła do końca. Przecież tak samo było w pierwszym meczu ze Szkocją, kiedy desperacko odrabialiśmy straty czy w spotkaniu z Niemcami we Frankfurcie gdzie przegrywając 0:2 o mało co nie doprowadziliśmy do remisu. Morale w tej Drużynie jest wielkie i to ono pozwoliło nam uratować wynik i zachować nadzieje na bezpośredni awans do mistrzostw Europy.

Oczywiście w tej szalonej ostatniej akcji, kiedy pod bramkę Szkotów popędził nawet Łukasz Fabiański mieliśmy też kupę szczęścia. Piłka po słabej wrzutce Kamila Grosickiego powinna była ugrzęznąć w plątaninie nóg na polu karnym, bramkarz nie wybił piłki za linie końcową, odbiła się ona od słupka we właściwym kierunku, prosto pod nogi Lewego. Szczęście sprzyja lepszym? Eliminacje pokazują, że szczęście sprzyja Nawałce! Po raz kolejny! I znów nie zawodzą go ci, na których nie postawiłby żaden inny selekcjoner – Mączyński, Pazdan, Milik (zanim nie wyrósł na gwiazdę). Nie zaszkodziły mu nawet „zmiany grozy” gdy na boisko ratować wynik posłał Tomasza Jodłowca, Jakuba Wawrzyniaka i Pawła Olkowskiego

Co nas nie zabiło w Glasgow, to nas wzmocni! Liczę na to przed spotkaniem z Irlandią. Trzeba przypieczętować bezpośredni awans grupy. Choć rywale na pewno są w euforii po zwycięstwie z Niemcami, to kosztowało ich ono na pewno nie mniej wysiłku niż nas remis ze Szkocją. O grę z serduchem i walkę z Irlandczykami do końca jestem zupełnie spokojny. Wiadomo przecież z góry kto w niedzielę w Warszawie będzie strzelał bramki. Parafrazując słynną maksymę Gary Linekera: „Futbol to prosta gra, w której 22 facetów biega za piłką przez 90 minut, a bramki zawsze strzela Robert Lewandowski” 🙂 Przegląd Sportowy po meczu Szkocja - Polska 2:2

 

18 komentarzy

  1. ~rockers

    9 października 2015 at 09:41

    Wszędzie przewija się informacja, że przy remisie z Irlandią wyższym niż 1:1 Polska spadnie do baraży. Tymczasem zgodnie z regulaminem ” The nine group winners, the nine group runners-up and the best third-placed side qualify directly for the final tournament.” Przy jakimkolwiek remisie Polska uzyska wynik 19 punktów i przy obecnym bilansie bramek zagwarantuje sobie bezpośrednią kwalifikację na turniej, nawet jeśli trzecie drużyny z grup C i F również dobiją do poziomu 19pkt. Zgadza się panie Michale?

    1. ~hazi

      9 października 2015 at 20:51

      Nie zgadza się, ponieważ w ostatniej grupie jest jeden zespół mniej (nie był tam dolosowywany zespół z ostatniego koszyka). W związku z tym, żeby wyrównać szanse przy sprawdzaniu, kto jest najlepszym zespołem z trzecich miejsc każdemu zespołowi z wyjątkiem temu z ostatniej grupy nie zlicza się spotkań z ostatnim zespołem w tabeli. To oznacza, że nam nie zaliczą się spotkania z Gibraltarem czyli 6pkt. To da nam w tej klasyfikacji punktów 13. W tej chwili jest kilka zespołów, które mają w tej klasyfikacji 11pkt i przed sobą jeszcze jeden mecz z innym zespołem niż najsłabszy np. Chorwacja.

    2. ~poikop

      9 października 2015 at 20:51

      Małe szanse. Po odliczeniu punktów za mecze z drużynami z ostatniego miejsca w tabeli, Węgry w grupie F na pewno będą miały 15 punktów. Grecja bez względu na wynik niedzielnego meczu ma ostatnie miejsce (tracą do Wysp Owczych 3 pkt, a w bezpośrednich meczach są z nimi bardzo do tyłu). Węgrzy mają na chwilę obecną 16 pkt. Z Grecją jedynie zremisowali w pierwszym meczu, więc odejmujemy im 1. Jeżeli pokonają Greków to będą mieli 19 i od tego wyniku odejmujemy 4, w przypadku remisu od 17 odejmujemy 2, a jeżeli wygra Grecja, to stanie na tym, co jest obecnie. W każdym układzie staje na 15 pkt. My, w przypadku „przegranego” remisu, kończymy z 13 pkt w tej małej tabeli drużyn z trzecich miejsc. Jedyna nasza nadzieja w tym, że Węgry wygrywają z Grecją, a Wyspy Owcze ogrywają Rumunię. Wtedy Madziary wychodzą z drugiego miejsca, a Rumunia ma tyle samo punktów co my i przegrywa bilansem (mieliby 17 i od tego odejmujemy 4 za Grecję). Do tego w grupie C, Ukraina nie może urwać punktów Hiszpanom, a Norwegowie muszą przegrać z Włochami (no chyba, że Chorwacja zgubi punkty z Bułgarią). Z analizy wynika jasno, że szanse mamy jedynie mocno matematyczne.

  2. ~mihau

    9 października 2015 at 10:55

    nieprawda, przy 2:2 wpadamy w baraże

  3. ~dante1002

    9 października 2015 at 12:05

    Nie mam pojęcia czy czasami nie oglądałem innego meczu niż inni. Po remisie 2:2 z kelnerami, gdzie oddajemy 3 strzały z czego jeden ze spalonego, a drugi z przypadku wszyscy pieją z zachwytu. Szkoci zepchęli nas do obrony, a nasza taktyka cofnij do Glika/Pazda i wypierdol świece na Lewego, który po raz kolejny uratował nam dupę. No i te usilne granie górą zwłaszcza przez Krychowiaka, który nawet jak ktoś stoi od niego 5 metrów to wali po sufitach, chociaż wygranych główek w czasie meczu to pewnie dało by się policzyć na palcach jednej ręki. Druga sprawa to to, że po raz kolejny potwierdza się, że my zwyczajnie nie umiemy kontrolować meczu, a więc co do długo opisywanej przez Hajtę jakości brakuje nam lat świetlnych. Świetne 20-25 minut i standardowa panika. Zamiast naciskać, wciąż grać wysoko i wywierać presję osiadamy na laurach przy 1:0 jakbyśmy bronili wyniku przeciwko Argentynie, a nie jakimś podminowanym Szkockim ogórom. Wciąż uwielbiam ten zespół za jego waleczność i ofiarność do końca, ale grając takim nastawieniem to my nic nie osiągniemy. Od 2012 roku i meczu z Grecją wciąż żyjemy w przekonaniu, że 1:0 to dla nas jakaś zaliczka. Niestety po raz kolejny okazuje się, że tak nie jest. Później przy lekkim niefarcie i strzałach życia wracają stare demony – laga na Lewego ustawionego plecami do bramki przeciwko 5 obrońcom i niech działa. Lewy klasa. Grosicki po raz kolejny potwierdził, że jest piłkarskim analfabetą, a największy plus należy się Mączyńskiemu o dziwo.

  4. ~zmirekstawasz

    9 października 2015 at 12:11

    co za emocje, dzisiaj nie mówię nic, a robie na telefonie

  5. ~kusy

    9 października 2015 at 19:57

    To się Robercik nastrzelał… Tyle, że rywalom, którzy będa na Euro strzelił 1 gola… Bijcie dalej pianę, skoro na 5 spotkań z jako takimi rywalami wygraliśmy cudem 1 mecz. Na Euro będzie jeszcze więkży blamaż niż na poprzednich ME/MŚ, skoro nie potrafimy wygrac nawet raz na 4 mecze z takimi średniakami jak Szkocja czy Irlandia. Janas czy Leo drużyny tego pokroju lali w eliminacjach niemiłosiernie, jak skończyli na czempionatach – pamiętamy.
    Nasza kadra się z meczu na mecz cofa, bo Nawałka wcale nie wprowadza świeżej krwi. Woli starych, niegrających weteranów niż dawać szansę młodym. Taki Sobiech/Wilczek na pewno nie są lepsi niz Zwoliński, Cionek niż Fojut, a Piszczka i Olkowskiego – Bereś czy Kędziora czapką nakładają… Bo bramkażu już nie wspominając, bo fabiański nigdy nie obronił kadrze czegoś extra, jak potrafią Szczęsny czy Boruc. Ot taki 2-gi Dudek, co co ma wpuścić zawsze wpuści…

  6. ~Michal

    9 października 2015 at 20:07

    Panie Michale, przy drugim golu piłka nie spadła pod nogi „Lewego”. Mało tego ona leciała w przeciwnym kierunku . Robert do niej pobiegł.

  7. ~Adam jak Nawałka

    9 października 2015 at 20:11

    Absolutnie trzeba wymienić Grosickiego, szkoda chłopaka ale niestety gra totalny piach na jego miejsce Pawłowski z Lecha Poznań.

    Co do gry samej reprezentacji było tylko jedno prostopadłe podanie do Lewandowskiego po którym padła bramka myślę że na tym aspekcie trener Nawałka powinien się skupić, zwiększyć ilość prostopadłych podań do Lewandowskiego.

    1. ~Dojebutal

      9 października 2015 at 20:52

      O kurrrrr pilkarza z lecha hahahahah druzyna zajmujaca ostatnie miejsce w lidze kopanej hahaha ale zes dojebal

    2. ~Muranio

      9 października 2015 at 21:14

      Tak, tak. Zamieńmy jako takiego zawodnika na totalny piach. Paralityka ze startem jak walec obciążony składem wagonów z węglem. Pooglądaj może Gumisie. Tam się można nażreć gumijagód i wyskakiwać z idiotycznymi pomysłami.

  8. ~Stania

    9 października 2015 at 20:44

    Dla mnie nie ma się czym zachwycać, dla mnie ten remis to jest porażka. Jaki to sukces?

    Polska w snach nie mogła lepiej wejść w mecz od 3 minuty prowadzenie, grała dobrą piłkę i kontrolowała przebieg meczu i nagle przychodzi 40 minuta i zadyszka … strata bramki.

    Druga bramka dla Szkotów to frajerska niefrasobliwość naszych „Orłów” powtarzam tak bramki tracą FRAJERZY

  9. ~Master Blant

    9 października 2015 at 20:44

    „Lewy”, jest naszym dobrem narodowym, takiego piłkarza jeszcze nie mieliśmy, gdyby miał z boku piłkarza o motoryce „Douglasa Costy’, sprawę awansu mielibyśmy już dawno załatwioną:)

  10. ~Skrzypek-Tiverton

    9 października 2015 at 21:01

    Cytat:”W redakcji mieliśmy już gotową tabelę, w której Polacy (po wygranej Irlandii z Niemcami) spadali na trzecie i brak zwycięstwa z Irlandią w niedzielnym meczu pozbawiałby nas nawet udziału w barażu. ”

    Panie Michale,brak zwyciestwa z Irlandia nie pozbawial nas barazy.Remis z Irlandia dawal nam pewne 3-cie miejsce.Przy ewentualnej wczorajszej porazce Szkocja zblizylaby sie do nas na 3 punkty wiec 1 punkt z Irlandia dawal nam pewne baraze.
    Pozdrawiam

  11. ~Deyna

    12 października 2015 at 10:27

    Co to niby za sukces? Przeciez Szkocja i Irlandia przez dziesiątki lat byly europejskimi slabiakami i noc sie nie zmienilo.
    Gdyby nie debilna reforma Platiniego i bzdurne rozszerzenie Mistrzostw Europy do 24 zespołów, to polaczki moze graliby w barażach.
    Dziwi mnie, ze wszystkie zespoły wiedza jakim zagrożeniem jest robus brak techniki dobij pilke lewandowska, i nikt nie zrobi mu np. brutalnego wślizgu zeby wykluczyc go z gry 😉

Odpowiedz na „~seks telefonCancel