Nóż w wodzie Jose Mourinho

Nóż w wodzieCzy pamiętacie historię o marynarzu, którą w „Nożu w wodzie” Romana Polańskiego opowiada „dziennikarz sportowy” grany przez Leona Niemczyka? Ów marynarz przez lata pracował na statkach w kotłowni, miał zrogowaciałe od chodzenia na bosaka po żużlu stopy. Jednocześnie bywał królem portowych knajp, gdzie ściągał na siebie uwagę wszystkich. Jego popisowym numerem był skok ze stołu bosymi nogami na rozbite butelki. Skóra twarda jak podeszwa była odporna na szkło, mógł więc sobie na to pozwolić. Z czasem przestał pływać, marynarz już tylko przesiadywał w knajpach, stracił sławę. Któregoś wieczoru znów postanowił zabłysnąć. Rozbił butelki, wlazł na stół, skoczył i… krew obryzgała wszystkich dookoła.

Historia ta przypomina mi się gdy patrzę na kolejne zmagania Jose Mourinho, bezradnie miotającego się wobec kryzysu Chelsea. Wszystkie popisowe numery, wszystkie triki, które dotąd sprawiały, że jego było zawsze na górze i pozwalały mu wybrnąć z każdych okoliczności, tym razem nie pomagają. Nie tylko, tym razem spychają go jeszcze głębiej w otchłań.

Kiedyś tworzenie z klubu „oblężonej twierdzy”, przekonywanie, że „cały świat jest przeciwko nam” jednoczyło drużynę we wspólnym celu. Dziś rozsadza ją od środka. Ilość frontów jakie otworzył, przytłoczyła go, a wraz z nim cały zespół, patrzący bezradnie jak trener karany za kolejne wariactwa kolejnymi grzywnami, po raz kolejny zsyłany jest z ławki na trybuny lub ze stadionu do klubowego hotelu. Coś co kiedyś wywołałoby w zawodnikach pozytywną agresję, zjednoczyło wokół niesprawiedliwie traktowanego bossa – jak po słynnym geście rąk w kajdanach w Interze Mediolan – dziś powoduje to u nich poczucie chaosu i wątpliwości czy boss kontroluje samego siebie.

Jose Mourinho

Kiedyś milczenie na konferencji prasowej, odpowiadanie „tak” lub „nie” czy przysyłanie asystenta wstrząsało całą ligą i okolicznymi mediami. Dziś odnotowywane jest jak kolejne nieszkodliwe wariactwo, głównie w mediach społecznościowych. Trenerscy rywale, przez lata obrażani i ośmieszani przez Mourinho w licznych tyradach (ostatniej po zdobyciu mistrzostwa w ubiegłym sezonie), nie chcą ich nawet komentować.

Kiedyś gdy Mourinho zmarszczył brwi, drżeli sędziowie, panicznie bojąc się jego krytyki, w razie wątpliwości często podejmując decyzję na korzyść jego drużyny. Być może pamiętając los szwedzkiego arbitra Adresa Friska, oskarżonego przez Portugalczyka o stronniczość w meczu Chelsea z Barceloną w meczu Ligi Mistrzów w 2005 roku, który dostał później tak wiele listów z pogróżkami, że skończył karierę.

Dziś tak liczne pretensje do arbitrów po każdym kolejnym niepowodzeniu uległy dewaluacji. Sędziowie przestali się go bać, umieją wyegzekwować należny szacunek. Umie także Angielska Federacja, która również stała się celem ataków Mourinho, najpierw ironicznych, a potem wręcz oskarżających związek o stronniczość. Efekt osiągnął zaś tylko taki, że nadszarpnął wizerunek klubu, jednocześnie dając piłkarzom do ręki poręczne usprawiedliwienie każdej porażki.

Kiedyś gdy skrytykował piłkarza – co robił niezwykle rzadko i w ostateczności – od razu przywracało to delikwenta do pionu i formy. Dziś – jak w przypadku Edena Hazarda – sprawia, że piłkarz traci pewność siebie, gra jeszcze gorzej i w efekcie pudłuje kluczowego karnego w meczu ze Stoke i Chelsea odpada z pucharu ligi.

Kiedyś najbardziej charakterystyczną cechą Mourinho była lojalność wobec swoich piłkarzy, oni zaś gotowi byli rzucić się za nim w ogień, rozpędzić i wpaść na ścianę, gdyby tego zażądał. I płakali żywymi łzami, kiedy odchodził z klubu. W tym sezonie zdążył już publicznie skrytykować i odsunąć od składu Hazarda i Cesca Fabregasa. Kapitana Johna Terry’ego zdjął po raz pierwszy z boiska i to już w przerwie. I musi tropić „kreta” w kolejnej szatni, o ile – w co nie dowierzam – istotnie jacyś piłkarze sugerowali mediom, że nie chcą wygrywać dla niego.

Choć Terry publicznie deklaruje swoje oddanie, twierdząc że klub nigdy nie miał lepszego trenera i wkrótce wspólnie odmienią zły los, kwestia nie „czy” tylko „kiedy”, a podczas meczu z Dynamem Kijów w Lidze Mistrzów Mourinho dostał ogromne wsparcie od kibiców „The Blues”, nie dziwię się innemu filmowemu skojarzeniu jakie miał Michał Okoński na swoim blogu Futbol jest Okrutny. Jemu Portugalczyk przypomniał Hrabiego de Valmont z „Niebezpiecznych związków” deklamującego madame de Tourvel ustami Johna Malkovicha pamiętne słowa „to poza moją kontrolą” (lub „nie panuję nad tym”).

Pamiętajmy, że zwycięskiego gola Williana z Dynamem wszystkie media przedstawiły jako ratującego trenera od stryczka, ale tylko na chwilę, do sobotniego meczu ze Stoke, który Mourinho obejrzy z hotelu. Czy odzyska na klubem kontrolę i spełnią się słowa byłej gwiazdy Chelsea, Gianfranco Zoli, że jeśli ktoś jest w stanie wyciągnąć klub z tych tarapatów, to tylko Portugalczyk? Chciałbym to zobaczyć, dlatego nie życzę mu rychłej straty pracy. Dotąd zwyciężał, a kiedy zaczynało iść źle, odchodził zwyciężać gdzie indziej. Czas na zarządzanie kryzysem i odbudowę drużyny. Stare triki nie pomogą. Pora na nowe, pełne pokory podejście. Bez tego nie prędko stanie się znów the Happy One. A przynajmniej nie na Stamford Bridge…

Jose Mourinho The Happy One

11 komentarzy

  1. ~Felipe

    6 listopada 2015 at 13:34

    Dzien dobry.W istocie to ciekawy artykol.Szanowny redaktor przylacza sie do licznej grupy osob ktore lubia pokopac sobie J.Mourinho bo jest w koncu do tego okazja.Jak wiadomo nie kazdemu po drodze z aroganckim geniuszem footballu wiec dokopmy lezacemu.Smutne to panie redaktorze.Apeluje o wiecej optymizmu a mniej zgryzliwosci.Dziekuje za panski punkt widznia.

    1. ~Wenger

      6 listopada 2015 at 14:13

      Co to? Już nie można komentować osób, którym słabo idzie? Mou zawsze bardzo lubił to robić i cieszę się, że teraz to on dostaje po łapach.

      Poza tym komentarz p. Michała jest rzeczowy i z przykładami. Mou powinien się uczyć. Jedyne co on potrafi to krytykować sędziów i m.in. śmiać się z tuszy Beniteza. A jemu samemu nigdy nie wyszedł trzeci sezon w tym samym zespole.

    2. ~nomen_nescio

      6 listopada 2015 at 15:20

      Najwyraźniej każdy widzi w artykule to, co chce. Autor zaznaczył: „…jeśli ktoś jest w stanie wyciągnąć klub z tych tarapatów, to tylko Portugalczyk? Chciałbym to zobaczyć, dlatego nie życzę mu rychłej straty pracy.” Chyba Pan Pol nie jest więc od kopania leżącego geniusza. 😉

      Tak czy inaczej Mou w żadnej mierze nie zasłużył sobie na współczucie, arogancja to zła cecha, a ciągłe obwinianie sędziów nie gwiżdżących karnych dla Chelsea jest po prostu żałosne i nudne.

    3. ~Marcin Kilan

      6 listopada 2015 at 18:13

      Artykuł, nieuku.

  2. ~Jan

    6 listopada 2015 at 13:49

    Uwaga na sklep kupiec, oszukują przy kasach

  3. ~Seba

    6 listopada 2015 at 14:03

    Ten artykuł by miał racje bytu gdyby Abramowicz zwolnił Mourinho pare dni temu.Niestety tego nie zrobił(a szkoda)co oznacza ,ze pan arogancki bufon predzej czy pózniej znow zawedruje na szczyt.Wbrew temu co głosza nie ktorzy „eksperci”najwazniejsi sa piłkarze i majac dobrych piłkarzy jest sie skazanym na wygrywanie.Wiec i kryzys Chelsea minie, a jak nie bedzie mijał to się zima paru sprzeda i paru kupi ,latem powtorzy ten manewr wymieniajac 3/4 składu i znów beda wygrywac.Mourinho ,ze swoim chorym charakterem nie jest wstanie osiagac sukcesów w jednym klubie na dłuzsza mete chyba ,ze kadra bedzie ciagle wymieniania ,a najwyrazniej Abramowicz uznał ,ze woli wymieniać piłkarzy niz trenera.Szkoda, jego wyrzucenie z pracy potwierdziło by wiele negatywnych opinni o Mourinho i byc moze by oznaczało zjazd w dół tego pana ,ale Abramowicz postanowił go ratować, a z pieniedzmi ktorymi dysponuje nawet gdyby kon byl trenerem Chelsea, to predzej czy pózniej wpadna do kolekcji nastepne puchary.

    1. ~Wenger

      6 listopada 2015 at 14:16

      Może zwyczajnie czeka do tzw. „przerwy zimowej: (okienka transferowego) i połowy sezonu?
      Nie wierzę, że Chelsea się z Mou jeszcze dźwignie w tym sezonie. Wróci Carlo i zaraz zobaczymy efekt nowej miotły.

      1. ~seba

        6 listopada 2015 at 15:34

        Nie bardzo widze po co by miał czekac akurat do okienka transferowego??Jesli by chciał go wywalic to by to zrobił teraz, bo okazja była wyborna, a nie dawał mu kolejne szanse.Chelsea zaczyna grac troche lepiej ,maja Wiliama ktory ciagnie gre ,za moment wroci Courtis ,predzej czy pózniej Costa czy Hazard tez sie obudza.Chelsea podskoczy w tabeli pare miejsc ,a zima kupia ze 2 obroncow(zwłaszcza srodkowy i prawy sie przyda)i powinno sie udac zakonczyc sezon w top4.Mourinho juz miał łeb pod toporem, ale kat sie zlitował i raczej egzekucji nie bedzie.

        1. ~jpawl

          6 listopada 2015 at 22:21

          prawego obrońcę mają dobrego, tylko nie wiedzieć czemu gra ciągle na lewej obronie 😉

Zostaw odpowiedź