Trąd w pałacu królowej

Athletics WADA IAAF InvestigationByć może już dziś Międzynarodowa Federacja Lekkiej Atletyki (IAAF) podejmie decyzję o zawieszeniu Rosji w swych strukturach, a co za tym idzie wykluczeniu rosyjskich sportowców ze startów we wszystkich międzynarodowych zawodach. W tym w tych najważniejszych, czyli przyszłorocznych igrzyskach olimpijskich w Rio de Janeiro. Raport Międzynarodowej Agencji Antydopingowej (WADA) jest porażający, a dowody na istnienie w Rosji systemu dopingowego nadzorowanego przez państwo wołają o radykalne działanie.

Mam jednak wątpliwości czy taka decyzja nie okaże się zbyt radykalna i w efekcie opłakana w skutkach. Zwłaszcza jeśli okaże się, że za błędy nieuczciwych kolegów i oszustwa działaczy zapłacą karierą i zrujnowaniem marzeń sportowcy uczciwi. I czy wrzucenie wszystkich zawodników federacji rosyjskiej „do jednego wora” i pociągnięcie ich do odpowiedzialności zbiorowej rzeczywiście pomoże szlachetnej dyscyplinie odbudować zaufanie i odzyskać reputację, szarganą u kibiców i sponsorów jeszcze bardziej niż afera Lance Armstronga zszargała kolarstwo, a korupcja w FIFA – futbol? Podejmując decyzję szefowie IAAF muszą też zadać sobie pytanie jaki wpływ będzie on miała na cały ruch olimpijski?

Trener Anity Włodarczyk, a w przeszłości Kamili Skolimowskiej, Krzysztof Kaliszewski przestrzega na łamach sport.pl, że cała sprawa może się skończyć wyrzuceniem przez MKOl lekkoatletyki z programu igrzysk w Rio. Dopuszcza taką możliwość, ponieważ – jak twierdzi – doping na pewno nie dotyczy tylko Rosjan. Z czasem zaczną wpadać kolejne kraje, na celowniku już są Kenia i Jamajka. MKOl może więc nie mieć innego wyjścia. – A to byłoby „koniec lekkiej atletyki”. Z drugiej zaś strony decyzja, że zapominamy i startujemy dalej byłaby drugą śmiercią igrzysk – stwierdził Kaliszewski.

Po lekturze 350-stronicowego raportu WADA trudno wyobrazić sobie, żeby cała sprawa miała się skończyć tylko karą finansową. Reakcja IAAF musi stać się przestrogą dla wszystkich pozostałych federacji oraz – co najważniejsze – dawać kibicom gwarancje, że oglądając lekkoatletyczne zawody nie oglądają rywalizujących brojlerów, ale sportowców przekraczających własne możliwości.

Przypomnijmy: WADA przystąpiła do sporządzenia raportu po głośnym reportażu stacji ZDF/ARD z grudnia 2014 o dopingu w Rosji, w którym m.in. trzykrotna zwyciężczyni maratonu w Chicago Lilija Szobuchowa przyznała, że zapłaciła działaczom rosyjskiej federacji lekkoatletycznej 450 tys. euro za fałszowanie wyników jej badań antydopingowych.

W wyniku raportu IAAF już pozbawiła akredytacji rosyjskie laboratorium antydopingowe w Moskwie, którego dyrektor, Grigorij Rodczenkow osobiście zlecił zniszczenie 1417 próbek w grudniu 2014 roku, kilka dni przez zapowiedzianym audytem WADA. Rodczenkow miał nie tylko fałszować testy ale i handlować środkami dopingującymi. Sportowcy oddawali mu 5 proc. dochodów.

Raport ujawnił też istnienie tajnego laboratorium na obrzeżach Moskwy, które miało dokonywać badań próbek sportowców i przesyłać do „oficjalnego” laboratorium tylko te z nich, które dały negatywne wyniki. Pozostałe, wykazujące obecność niedozwolonych substancji w organizmie, niszczono.

Tylko te fakty pokazują jak bardzo chory jest pacjent. Pytanie o terapię: czy wycinać zgniłe ciało do kości czy amputować całą nogę? Wykluczenia Rosji najgłośniej domagają się szef komisji WADA, która sporządziła raport, Dick Pound, brytyjska federacja lekkoatletyczna oraz skupione wokół niej federacje dawnego imperium jak choćby australijska, choć akurat Sally Pearson, mistrzyni olimpijska z Londynu w biegu na 100 m ppł apeluje, żeby karać indywidualnie, a nie całe kraje. Ale już rekordzistka świata w maratonie, Brytyjka Paula Radcliffe apeluje dyskwalifikację Rosji do czasu „aż pokażą, że to, czego dokonywali przez te wszystkie lata, już nie ma miejsca”. Czyli na długie miesiące jeśli nie lata.

Wszyscy wywierają presją na nowego prezesa IAAF, Brytyjczyka Sebastiana Coe, który jest w bardzo niewygodnej sytuacji. Przez osiem lat był zastępcą Lamine Diacka, skompromitowanego właśnie ujawnieniem, że miał przyjąć milion dolarów od sportowców za tuszowanie ich dopingu.

Na razie po raporcie władze IAAF otrzymały zalecenie nałożenia dożywotniej dyskwalifikacji na pięciu sportowców i pięciu trenerów z Rosji. Wśród nich znalazła się mistrzyni olimpijska z Londynu w 2012 roku w biegu na 800 m Maria Sawinowa.

Może zamiast zabronić występu na igrzyskach w Rio wszystkim, przeprowadzić ścisłą selekcję, popartą badanami niezależnych laboratoriów WADA z innych krajów. Odpowiedzialnych działaczy, nawet najwyższego szczebla uczynić persona non grata w sporcie na zawsze, a reformę walki z dopingiem w Rosji powierzyć np Szwajcarom?

Skoro IAAF i WADA uznają dziś rosyjską lekkoatletykę jak obszar objęty epidemią trądu, niech przeprowadzą kwarantannę i uratują „zdrowych” sportowców, by nie musieli umierać sportowo wraz z „trędowatymi”.

Martin Samuel, ceniony felietonista „Daily Mail” napisał, że będzie to końcem sportu jeśli na igrzyskach w Rio 2016 choćby jeden rosyjski lekkoatleta – nawet nie wygra, czy stanie na podium – ale choćby postawi nogę na bieżni. Bo na igrzyskach liczy się sam coubertinowski udział. Dla mnie zaprzeczeniem idei Barona będzie sytuacja, kiedy w Rio nie będzie mógł wystąpić choćby jeden sportowiec, który niczym nie zasłużył sobie na dyskwalifikację za to całą swoją karierą zasłużyli na ten właśnie występ.

Jelena Isinbajewa

 

Zostaw odpowiedź