Przepis na Kapustkę

Bartosz KapustkaRozgorzała debata czy kuszony przez dobre zagraniczne kluby 18-letni Bartosz Kapustka powinien odejść natychmiast, wykorzystując szansę, która być może się nie powtórzy czy raczej zwlekać z transferem co najmniej do Euro 2016, a może nawet pograć w Ekstraklasie sezon dłużej. Teoretycznie młody polski zawodnik, wciąż niedojrzały piłkarsko, słysząc o zainteresowaniu takich marek jak Juventus Turyn i Borussia Dortmund (jak w przypadku pomocnika Cracovii) powinien stanąć na baczność, zapytać gdzie złożyć podpis i kiedy ma stawić się na pierwszy trening. Wszystko co znajdzie w większości zachodnich klubów, od infrastruktury treningowej przez kadrę trenerską (nawet jeśli nie od razu będą to Juergen Klopp czy Arsene Wenger) po doświadczenie kolegów z pierwszej drużyny sprawi, że dostanie tam nieporównywalnie większą szansę rozwoju niż w Polsce. Nie wspominając o pensji, o jakiej marzy od kiedy zrozumiał, że może zawodowo grać w piłkę.

Pytanie czy szansę tę wykorzysta i jak szybko to zrobi. Jednym udało się lepiej i szybciej, innym wolniej i gorzej, jeszcze innym wcale. Nie ma tu reguły, wszystko zależy od zawodnika. Wszystkie wyjazdy łączy za to jedno: nikt, nawet Robert Lewandowski, w którego całkiem słusznie zapatrzeni są wszyscy młodzi polscy piłkarze, nie odpalił od razu po transferze z Ekstraklasy. Nawet on potrzebował czasu na ławce i walki o miejsce w składzie nim uzależnił od siebie Borussię, został królem strzelców Bundesligi i zdobywcą czterech goli z Realem Madryt.

Widać to po drodze jaką z Ekstraklasy na Zachód przebyli inni czołowi reprezentanci Polski. W przeciwieństwie do Lewandowskiego, który przed odejściem najpierw został wybrany Odkryciem Roku, a następnie Piłkarzem Sezonu, Arkadiusz Milik wyjechał po jednej dobrej rundzie (tak byłyby w przypadku Kapustki, gdyby zdecydował się na transfer już zimą). I będąc dokładnie w wieku Kapustki musiał przejść przez czyściec Bayeru Leverkusen i Augsburga, by odnaleźć niebo w Ajaksie. Podobnie jak Kamil Glik w Palermo i Bari nim zasłużył na opaskę kapitańską Torino. Z kolei Wojciech Szczęsny, Grzegorz Krychowiak i Piotr Zieliński wyjechali na tyle wcześnie, że zdążyli wyrosnąć w innej kulturze nie tylko piłkarsko, stąd ciężko ich porównać z przypadkiem Kapustki. Ale są i przykłady negatywne, tych których z różnych względów boleśnie brak nam w kadrze – Mateusza Klicha, Rafała Wolskiego, Pawła Wszołka. Czy Dominika Furmana, Mariusza Stępińskiego i Bartłomieja Pawłowskiego, którzy po nieudanej przygodzie we Francji, Niemczech i Hiszpanii wrócili do Ekstraklasy, a przecież wszyscy wyjeżdżali z wielkimi nadziejami, pewni, że głupotą byłoby nie przyjąć oferty…

Dla Kapustki z jednej strony nie byłby lepszej drogi niż pójście do klubu, w którym starszy kolega z kadry pozostawił tak znakomite wrażenie, że kibice BVB wciąż szanują go mimo odejścia do największego rywala. Zwłaszcza, że na miejscu wciąż jest Łukasz Piszczek, który pewnie pomógłby mu w trudnym okresie adaptacji. Z drugiej młody pomocnik Cracovii niemal na pewno straciłby na adaptację rundę wiosenną, lądując albo na wypożyczeniu albo na ławce i wypadł z kadry Adama Nawałki na Euro 2016. Kadry której stał się jednym z objawień, efektem „dotknięcia Midasa” selekcjonera i powołanie go dziś na turniej we Francji wydaje się niemal pewne. Nie dziwię się więc – o ile to prawda, bo publicznych deklaracji nie było – że Nawałka odradza młodemu piłkarzowi natychmiastowy transfer. Za pewne z tych samych względów na pozostaniu Kapustki w Cracovii co najmniej do czerwca zależy jej trenerowi, Jackowi Zielińskiemu, który stwierdził, że jest stanowczo za wcześnie za wyjazd.

W tej sytuacji być może rzeczywiście najlepszym rozwiązaniem byłoby to, o którym w programie #EuroMisja2016 mówił dziennikarz Polsatu Sport, Mateusz Borek: Kapustka podpisze kontrakt z Borussią już w styczniu, ale ta pozwoli mu występować w Cracovii do końca sezonu. Wicelider Bundesligi zagwarantuje tobie tym samym pozyskanie piłkarza bez względu na to czy jego cena wzrośnie dzięki występowi na Euro 2016. Sam zawodnik zaś będzie miał pewność regularnych występów aż do turnieju, a we Francji wolną głowę od rozważań „a może trzeba było podpisać?” i rozmyślań nad przyszłym pracodawcą. Będzie też wiedział, że nawet jeśli złapie kontuzję albo spadnie mu forma, jest już zawodnikiem świetnego europejskiego klubu, zapewne z odpowiednią pensją. Zyskują wszyscy: Kapustka, Cracovia, która dłużej zatrzyma zawodnika, gwarantując sobie za niego bajeczne (jak na polskie warunki) odstępne, Borussia Dortmund oraz reprezentacja Polski, która jedzie na turniej w składzie z jeszcze jednym zawodnikiem w świetnej formie psychicznej.

Wygląda mi to na przepis idealny. Czy możliwy do spełnienia? Skoro w swoim czasie udało się z Kubą Błaszczykowskim, Wisłą Kraków i tą samą Borussią, dlaczego nie miałoby i tym razem? Czego wszystkim zainteresowanym serdecznie życzę.

Bartosz Kapustka

 

Zostaw odpowiedź