Najwięcej witaminy mają polskie dziewczyny

Cheerliderki na ME w piłce ręcznejNie spodziewałem się, że rozgrywane w Polsce ME w piłce ręcznej okażą się większym zderzeniem cywilizacji niż ostatnie mistrzostwa świata szczypiornistów w Katarze. A jednak choć uczestnicy turnieju są sąsiadami z jednej Europy to pewne kwestie postrzegają odmiennie. Chodzi o burzę medialną jaką wywołał kapitan reprezentacji Szwecji, krytykując występy polskich cheerleaderek.

Tobias Karlsson (przybity zapewne dodatkowo niespodziewaną i bolesną porażką z Niemcami we Wrocławiu) nazwał pełen erotyki taniec młodych Polek „uprzedmiotowieniem kobiet”. „Mamy dwudziesty pierwszy wiek. Jest tyle innych pięknych rzeczy, które można robić w przerwach meczu. Wyjdźmy z jaskiń!” – apelował w wywiadzie gdy tuż obok na parkiecie młode, seksowne, kuso ubrane dziewczyny, prężyły atrakcyjne ciała w erotycznych układach.

Można by zbyć jego słowa żartobliwym cytatem z przeboju Andrzeja Rosiewicza sprzed 36-lat: „Szwedki są wysokie, zgrabne, higieniczne, zdrowe. Ale ponoć dosyć chłodne, bo… polodowcowe. Trzeba przyznać, atrakcyjne, zwłaszcza Szwedki młode. Ale jakbyś czuł się w domu, w którym wieje chłodem?!” I dodać, że mające „najwięcej witaminy polskie dziewczyny” musiały wywołać taki szok u Szweda.

Sprawa jednak odbiła się głośnym echem w całej Europie. Głos zabrały autorytety oraz główne zainteresowane. Oburzenie rodaka wsparły szwedzkie media, a zdziwienie wywołanych do tablicy dziewczyn – polskie. „Gazeta Wyborcza” oddała głos prof. Ewie Graczyk z Katedry Teorii Literatury i Krytyki Artystycznej w Instytucie Filologii Polskiej UG i czołowej gdańskiej feministce, która powitała Karlsson w tym gronie. „Oczywiście, że miał rację. Czuję dla niego podziw, ale i bezradność, ponieważ w Polsce jesteśmy tak daleko z tyłu za jego szwedzką wrażliwością. Tak różnie w Szwecji i Polsce traktowana jest instrumentalizacja kobiecego ciała. Przecież u nas wiele kobiet klepanych po pupie wcale nie czuje się z tego powodu obrażonych. Dlatego uważam, że bardzo dobrze się stało, że na kwestię cheerleaderek zwrócił uwagę mężczyzna i sportowiec, który zachował się jak prawdziwy feminista. Czuję wdzięczność, że dzięki niemu możemy zobaczyć własne znieczulenie” – powiedziała.

Myślę, że zarówno kapitan Szwecji, pani profesor jak i obrońcy „uprzedmiotowionych” dziewczyn mocno przesadzili. Po pierwsze cheerleading, czyli układ gimnastyki, tańca i akrobacji w celu kibicowania drużynom sportowym to nie specyfika wyłącznie polska. Narodził się jeszcze w XIX wieku w USA i stamtąd rozlał na cały świat. Dziś jest nieodłącznym elementem spektaklu zwłaszcza w dyscyplinach halowych jak siatkówka, piłka ręczna czy koszykówka (najsłynniejsze cheerliderki to te z NBA, niektóre osiągnęły nawet status celebrytek).

Oczywiście od pierwszego występu cheerliderek w 1898 roku układy znacznie ewoluowały, a stroje mocno skurczyły. Taniec stał się bardziej erotyczny, seksowny ale to znak czasów. W każdej dziedzinie życia jesteśmy wystawieni na coraz silniejsze bodźce. Nie stroni od nich reklama ale też kultura i sztuka. A występy taneczne od zawsze karmiły się erotyką. Aż kipi od niej np. flameco. Czy Karlsson protestowałby przeciwko układom flamenco na turnieju w Argentynie? To zresztą pytanie o szacunek dla lokalnego kolorytu w kraju organizującym mistrzostwa. W Katarze nikogo nie raziły nakrycia głowy kibicek. A w polskich halach dziewczyny tańczą w przerwach spotkań.

Uwaga: tańczą. Nawet jeśli w sposób mniej lub bardziej wyuzdany, to przecież nie prowokują zawodników ani kibiców. Nie siadają im na kolanach, nie namawiają żeby postawić im drinka, ani na taniec prywatny.

One same czują się wręcz sportsmenkami. Przygotowanie układu wymaga tygodni żmudnych ćwiczeń i fantastycznej formy fizycznej. Skąpe stroje? Nie różnią się od tych używanych przez gimnastyczki artystyczne, łyżwiarki figurowe, siatkarki plażowe, o pływaczkach nie wspominając.

„To że nasz taniec przedstawiamy na boisku sportowym nie zmienia faktu, że musimy regularnie trenować, podobnie jak osoby, które tańczą np. jazz czy taniec współczesny. Poza tym to jest tylko sport, a nie żaden striptiz” – przekonuje na łamach „Kuriera Lubelskiego” Marta Maj, kierowniczka grupy Kolejorz Girls. A Aleksandra Wójcik z Cheerleaders Gdynia, uczestniczka igrzysk olimpijskich w Atenach w gimnastyce artystycznej, dodaje, że cheerleading to dla wielu dziewczyn kontynuacja sportowych karier.

Ponieważ obejrzałem na youtubie zwyciężczynie mistrzostw Szwecji cheerliderek, wiem co Karlsson miał na myśli. Występ Szwedek to czysta gimnastyka, wyprana kompletnie z erotyki. Jak z Rosiewicza. Można i tak. Jeśli Szwecja znów zorganizuje jakieś mistrzostwa, uszanujemy takie artystyczne przerywniki meczów jakie zaproponuje. Po protestancku skromne i zgodne ze własną wrażliwością. Póki turniej odbywa się u nas, niech pozwolą naszym dziewczynom cieszyć się i spełniać w tym co robią. Bez wmawiania im „uprzedmiotowienia” i sprowadzania do roli tancerek z nocnych klubów. Nas ich występy zachwycają. Bez poklepywania.

PS. Piosenka Andrzeja Rosiewicza też spotkała się z krytyką choć nie ze strony feministek tylko dyrektora festiwalu w Opolu który martwił się, że fragment o Niemkach narazi na szwank nasze stosunki z NRD. Piosenkarz zwrócił się nawet z prośbą o radę w przeróbce tekstu do Jonasza Kofty. Ten rzecz skwitował: „Można to zmienić ale wtedy trudno mówić o sztuce”. Możemy zmienić tanieć naszych dziewczyn, panie Karlsson, ale zamiast sztuki zostanie nam gimnastyka.

Cheerliderki na ME w piłce ręcznej

5 komentarzy

  1. ~Brunetki blondynki ja wszystkie was dziewczynki...

    22 stycznia 2016 at 10:01

    Szwecja to pierwszy kraj ktory zniknie z mapy w przyszlosci zjedzony przez muzlumanow dzieki takim idiotom jak ten sportowiec wlasnie.

Zostaw odpowiedź