Ostateczny krach „klubów Kokosa”

Radosław CierzniakMam nadzieję, że bezprecedensowy wyrok Izby ds. Rozwiązywania Sporów Piłkarskich w sprawie Radosława Cierzniaka, pierwszy raz rozwiązujący kontrakt piłkarza z klubem za bezpodstawne zesłanie do rezerw, symbolicznie likwiduje niesławne „kluby Kokosa”, jak przywykliśmy z przymrużeniem oka, a więc niestety i z przyzwoleniem, określać zwykły mobbing i szykany.

Piszę „mobbing” ponieważ polski kodeks pracy definiuje go właśnie jako „działania lub zachowania (…) skierowane przeciwko pracownikowi, polegające na uporczywym i długotrwałym nękaniu lub zastraszaniu go, wywołujące u niego zaniżoną ocenę przydatności zawodowej, powodujące lub mające na celu poniżenie lub ośmieszenie pracownika, izolowanie go lub wyeliminowanie z zespołu współpracowników”.

Kodeks dodaje, że pracownikowi przysługuje „możliwość dochodzenia zadośćuczynienia pieniężnego od pracodawcy za utratę zdrowia spowodowaną mobbingiem”. Czymże jeśli nie formą „utraty zdrowia” jest obniżka formy spowodowana brakiem gry przez pół roku (akurat Cierzniak nie rozegrał w rezerwach ani jednego z czterech sparingów), a często także uniemożliwieniem porządnych treningów.

Mam nadzieję, że wyrok ws Cierzniaka okaże się „wystrzałem z Aurory”, który rozpoczyna egzekwowanie nowych przepisów w zakresie minimalnych wymagań kontraktowych, przyjęty przed rokiem przez PZPN. I żaden piłkarz nie będzie już represjonowany bieganiem po schodach, treningami o bladym świcie, noszeniem mebli, strojeniem choinki, roznoszeniem ulotek czy na co jeszcze wpadną klubowi ciemiężyciele, którzy nie wpadli na to, żeby zawrzeć z zawodnikiem odpowiednio długi kontrakt.

Oby następnym „strzałem” było unormowanie sytuacji Filipa Modelskiego, potraktowanego przez Jagiellonię za nieprzedłużenie kontraktu nawet gorzej niż Cierzniak przez Wisłę Kraków, bowiem nie tylko przesunięto go do drugiej drużyny, nie tylko nie pozwolono w niej grać i wpisywano do protokoły, ale zabroniono nawet korzystania z klubowej siłowni.

Ostateczny krach „klubów Kokosa” – o ie rzeczywiście nastąpi – wyjdzie na dobre samym klubom. Szykanowanie zawodników szarga wizerunek, demotywuje szatnię (piłkarze mniej lub bardziej solidaryzują się z ciemiężonym kolegą) i zraża potencjalne nowe nabytki.

Co klub zyskuje na represjonowaniu „nielojalnego” w swoim mniemaniu zawodnika – nie jest dla nie do końca jasne. Odstrasza tych, którzy chcieliby pójść jego śladem i skorzystać z „prawa Bosmana”? Satysfakcję, że oddadzą rywalowi zawodnika niepełnowartościowego, bo przez długie miesiące poza rytmem meczowym i zdołowanego psychicznie?

Pytanie czy oba efekty, odstraszający i karcący, warte są strat wizerunkowych, sportowych (drużyna nie może skorzystać z wartościowego zawodnika) i wreszcie finansowych? W przypadku Cierzniaka zarząd Wisły uznał, że najwyraźniej tak, skoro nie tylko odrzucił 200 tysięcy proponowane za odejście bramkarza zimą, powiększone następnie do 500 tysięcy, ale gotów jest wręcz płacić mu do końca czerwca, jeśli Legia nie podpisze z nim nowego kontraktu nie czekając do lipca.

Ubolewam, że wraz z Cierzniakiem do historii przechodzi klub tak zasłużony dla polskiego futbolu jak Wisła. A jego zarząd kompromituje się i naraża klub na śmieszność, zarówno przed jak i po wyroku. Najpierw szykanując piłkarza, a następnie chocholim tańcem wokół jego sprawy w PZPN. Jak inaczej nazwać zgłoszenie wniosku o przesłuchanie trenera Tadeusza Pawłowskiego, którego decyzją bramkarz miał rzekomo trafić do rezerw, a następnie wycofanie go w ostatniej chwili (nieoficjalnie z powodu braku pewności co do zeznań trenera), mimo iż Pawłowski był już w Warszawie na posiedzeniu? Za to gdy Izba trzy dni później sama wzywa trenera, zamiast niego przybywają prawnicy ze zwolnieniem lekarskim, choć Pawłowski jest przecież „urlopowany” z klubu.

Wreszcie po niekorzystnym wyroku, zarząd Wisły wydał kuriozalne oświadczenie, nie tylko brnąc w nim w obronę haniebnych praktyk, ale i mimo klauzuli o natychmiastowej wykonalności decyzji, deklarując, że nie przyjmuje werdyktu do wiadomości („uważamy, iż Radosław Cierzniak pozostaje zawodnikiem naszego klubu, którego do 30 czerwca bieżącego roku”). I wytaczając teorię spiskową „aktualne rozstrzygnięcie sugeruje zatem, iż umowy zawodników mogą być każdorazowo rozwiązywane w przypadku piłkarzy, których nowym klubem mogłaby stać się Legia Warszawa”.

Komuś kto ma świeżo w pamięci niedawną dominację Wisły w lidze, seryjnie zdobywane mistrzostwa i dumę jaką napawała wszystkich polskich kibiców zwycięstwami w europejskich pucharach ciężko patrzeć bez przykrości i zażenowania na to w jak wielkim pogrąża się chaosie, nie tylko sportowym.

 

 

4 komentarze

  1. ~Karol

    4 marca 2016 at 12:26

    Czy odniesie się Pan jakoś do sprawy zmieniania treści wywiadu z piłkarzem Radosławem Cierzniakiem na łamach PS?

  2. ~marek piotrowski

    4 marca 2016 at 15:29

    Panie Pol, po wczorajszej akcji z bodajże czterokrotnym edytowaniem tekstu Błońskiego o Cierzniaku (każda wersja coraz bardziej sprzyjająca ponoć skrzywdzonemu piłkarzowi) musi Pan sobie zdawać sprawę, że nie jest Pan żadnym autorytetem. Dla nikogo. Pańskie tłumaczenie na Twitterze, że była jakaś to „zajawka” są po prostu śmieszne. Od kiedy to skrót tekstu może mieć inny sens niż cały artykuł lub wywiad ?

  3. ~waclo

    4 marca 2016 at 15:48

    Żenujący wpis standardowo jednostronny, gdzie udaje się niewiedzę z jakiego powodu klub postępuje tak a nie inaczej. Panie Pol ludzie wybierają Życie, wartości niematerialne jak lojalność, odpowiedzialność za słowo a nie pierdoły zapisane w kodeksie karnym, procedurach i innych mechanizmach, którym Pan z lubością się podporządkowuje deprecjonując siebie jako człowieka. słabizna po całości

  4. ~Gabrielo

    4 marca 2016 at 16:19

    Jest pan zenujacy…Kazdy wie kogo pan jest kibicem i kogo pan pochwala.Zmiana wywiadu cierzniaka mowi wszystko a pan jest czlowiekiem niegodnym przegladu.Zniszczyl pan ta gazete a teraz niszczy pan swoje imie…ludzie zygaja juz ta nagonka na Wisle bo sprawa modelskiego nagle po roku sie pokazala kiedy to chodzilo o transfer legi.Zycze panu samych nieprzyjemnosci jest pan zerem zerem zerem bez honoru.Nie potrafi byc pan obiektywnym dziennikarzem tylko kibicem.A mysle ze w pracy powinno byc sie pracownikiem obiektywnym a poza kibicem…nie pozdrawiam

Zostaw odpowiedź