Guardiola i banda Robin Hooda

Giardiola i Diego SimeoneNieczęsto w futbolu na najwyższym poziomie dochodzi do takich meczów jak ten Atletico Madryt z Bayernem Monachium, w którym pojedynek między trenerami usuwa w cień rywalizację między zawodnikami, choćby byli największymi gwiazdami futbolu. Do starcia między drużynami, które tak bardzo są odbiciem osobowości szkoleniowca i wytworem jego autorskiego projektu. Oczywiście i ja czekałem z zainteresowaniem na wynik wtorkowych „szachów” Manuela Pellegriniego z żółtodziobem Zinedine Zidanem, ale mam tu na myśli konfrontacją skrajnie odmiennych wizji futbolu jak np. w meczach Barcelony Pepa Guardioli z Realem Madryt Jose Mourinho.

Tamte pojedynki przyrównywano do starcia dobra ze złem, „jasnej strony mocy z ciemną”. Grającą piękną dla oka tiki-takę Barcę Portugalczyk postanowił poskromić „mordując futbol”, zmieniając niektórych swoich piłkarzy w brutali, na których symbol urósł – z krzywdą dla siebie – Pepe. Oczywiście sporo było w tym przejaskrawień, prawdopodobnie za sprawą osobowości Mourinho, jego prowokacji i konferencji. W każdym razie sympatia całego piłkarskiego świata, poza „królewską” częścią Madrytu była za Guardiolą.

To ciekawe, że tym razem jest inaczej, choć role są podobne. Bayern jest wierny filozofii Guardioli i gra niemiecką wersję katalońskiej tiki-taki, prąc na bramkę niezliczoną liczbą podań i zachwycając grą kombinacyjną. Atletico zaś tłamsi rywala i „wybija mu futbol z głowy” podobnie jak w czasach kariery piłkarskiej czynił jego trener, Diego Simeone, spec o brudnej roboty, który potrafił sprowokować na czerwoną kartkę Davida Beckhama na mundialu we Francji w 1998 lub zrobić dziurę w nodze Julena Guerero w meczu z Athletic Bilbao.

A jednak grający defensywnie, często na granicy brutalności i prowokujący rywali „Los Colchoneros” postrzegani są z sympatią. Jak ekipa piłkarskiego Robin Hooda, który wdarł się na salony i „okrada bogatych”. Może i stosując przemoc, ale w szczytnym celu. Protestują co najwyżej „bogacze” jak prezydent Bayernu, Karl–Heinz Rummenigge, który rok temu zarzucił Atletico „antyfutbol” i nazwał „szkaradną drużyną, która zabija piękno piłki”. Czy banda Simeone obrabuje Bawarczyków z finału Ligi Mistrzów?

Diego Simeone

Zostaw odpowiedź