Kapustka nie wróci za rok z podkulonym ogonem

Bartosz kapustka w Leicester CityJeszcze nigdy tak wiele świetnych klubów nie wydało w jednym oknie transferowym tak wiele pieniędzy na tak wielu polskich piłkarzy. Za chwilę tylko za reprezentantów Polski pęknie okrągła setka milionów euro, a przecież kluby zmieniali i inni. Z szeroko otwartymi oczami obserwuję ten boom na Polaków, których dyrektorzy sportowi traktują niemal jak Pokemony – próbując wyłapać wszystkich. Te nie kończące się rekordy, najpierw sumy zapłaconej za polskiego piłkarza (Grzegorz Krychowiak), potem pobitej (Arkadiusz Milik), potem za piłkarza z Ekstraklasy (Bartosz Kapustka). Dopiero naszym najdroższym przewodził nieśmiertelnie Jerzy Dudek, aż tu nagle spadł dlatego poza podium.

Szokuje też do jakich klubów trafiają nasi. Nie chodzi mi o szacowne nazwy, ale aktualną pozycję w futbolu i aspiracje. Dotąd szczyciliśmy się, że mamy zawodników w drużynie mistrza i wicemistrza Bundesligi, teraz będziemy mieli swoich ludzi w ekipie mistrza Anglii i Francji oraz u wicemistrzów i w trzecich drużynach Włoch i Francji. Słowem jak już ktoś kupuje Polaka, to raczej z myślą o wzmocnieniu na Ligę Mistrzów niż walkę o utrzymanie.

Mnie najbardziej szokuje suma jaką Napoli zapłaciło za Arka Milika, a najbardziej cieszy transfer Bartka Kapustki do Leicester City. Oczywiście rozumiem skąd wzięło się te 32 mln – to znak czasów, bogactwa klubów, którym przelewa się dzięki prawom telewizyjnym i marketingowym. Skoro władze Napoli właśnie zainkasowały 90 mln euro za Gonzalo Higuaina, to Ajaks spokojnie mógł je zmusić do ustanowienia najwyższego transferu w historii klubu. Żadnego z oszlifowanych w Amsterdamie diamentów nie udało się sprzedać z większym zyskiem, ani Zlatana Ibrahimovica ani Luisa Suareza.

Kapustka zaś odchodzi do fantastycznie zarządzanego klubu, z kapitalną atmosferą i świetnymi kibicami i trenerem, który go naprawdę chce. To nie drużyna szejka czy oligarchy, który zażądał sprowadzenia młodej gwiazdki, bo przez chwilę zachwycił się nią na turnieju. Skauci Leicester obserwowali młodego Polaka jeszcze przed Euro.

Nikt tam nie zachłysnął się mistrzostwem Anglii, nikt nie orbituje z tego powodu, wszyscy twardo stąpają po ziemi. Trener Claudio Ranieri zapowiada, że przede wszystkim mierzy w zdobycie 40 punktów, które zapewnią „Lisom” utrzymanie, dopiero później będzie patrzył co dalej. Przed rozpoczęciem sezonu jego klub był przecież skazywany na spadek.

Leicester nie szasta pieniędzmi, choć byłoby go stać. Na sprowadzenie Kapustki i sześciu innych piłkarzy wydano niecałe 50 mln euro, czyli tyle ile giganci jak Manchester City, United czy Chelsea płacą za jednego zawodnika.

Przed rokiem klub szybko odpadł z obu krajowych pucharów i mogły skupić się na grze wyłącznie w Premier League. Mistrzowi Anglii nie wypada za szybko odpadać, a dochodzi jeszcze jeden prestiżowy front – Liga Mistrzów. Choć więc Ranieri nie lubił rotować składem i robił to wówczas kiedy naprawdę musiał, Kapustka dostanie wystarczająco dużo okazji, żeby się pokazać i nauczyć nowej ligi, kosmicznej w porównaniu z tą, którą zostawia. A do tego jeszcze w roli wprowadzającego wystąpi Marcin Wasilewski, który na boisku spędza może niewiele czasu, Ranieri dopiero co podkreślał jego wagę dla klubu, charyzmę i właśnie przedłużył z nim kontrakt.

Bartosz Kapustka i Marcin Wasilewski Tradycyjnie w przypadku transferu polskiego zawodnika do dobrego klubu w internecie pojawił się hejt i złośliwe wróżby, że „sobie nie poradzi”, „wróci za rok z podkulonym ogonem”, „jak Wolski albo Pawłowski”, „czeka go grzanie ławy”, „Ligę Mistrzów obejrzy sobie co najwyżej w TV” etc. Zresztą to samo czytałem na temat Milika. Przywoływano litanię nastolatków, którym się nie udało podbić świata.

Nie warto pochylać się na tymi, których uwiera każdy sukces rodaka ale przy okazji złośliwego „a kto to jest Kapustka, zagrał dobrze jedną rundę i jeden mecz w reprze?”, pojawiło się wartościowe pytanie czy Bartek nie powinien rozegrać jeszcze jednego sezonu w Ekstraklasie? Okrzepnąć, zmężnieć, po nagrodzie „objawieniem sezonu Ekstraklasy”, w następnym wywalczyć „najlepszego piłkarza sezonu” i dopiero odejść. Jak Robert Lewandowski, który mimo to potrzebował sezonu, żeby ogarnąć się w Borussii Dortmund.

Moim zdaniem, nie ma reguły. Jednym posłuży droga Lewego, innym Piotra Zielińskiego czy Krychowiaka, którzy umknęli z Polski mając po 16 lat. Czy Krystiana Bielika, który przedziera się do pierwszego składu Arsenalu. Wiele zależy od ligi, klubu, jego trenera i prezesa. Dawidowi Janczykowi przedwczesny wyjazd do Rosji zwichnął karierę. Ale Milik podniósł się po niepowodzeniach i rozczarowaniach, potrafił zrobić krok wstecz, żeby nabrać rozpędu.

Ale najwięcej od charakteru zawodnika. Kapustka ze swoim po prostu nie mógł odmówić Leicester City. Skoro ma poczucie, że poradziłby sobie wszędzie, niech próbuje. Lepiej coś zrobić i żałować, niż żałować przed całą karierę, że się czegoś nie zrobiło. To jest idealny moment i idealny klub. Cieszę się, że wreszcie doczekałem się w Premier League polskiego zawodnika z pola! Debiut Kapustki w Leicester

 

10 komentarzy

  1. ~qqq

    5 sierpnia 2016 at 17:47

    Wreszcie?????????? A Wasilewski to kim jest? Rumunem?

  2. ~JBL

    5 sierpnia 2016 at 17:51

    A Wasilewski nie jest zawodnikiem z pola?

  3. ~Tomasz

    5 sierpnia 2016 at 18:20

    Panie redaktorze, proszę na przyszłość czytać tekst dwa razy przed opublikowaniem. Można w ten sposób łatwo dostrzec całą masę błędów

    1. ~Yabloo

      5 sierpnia 2016 at 19:44

      Spokojnie.
      Pan Pol ma dysleksję.
      Wiedział byś o tym, gdybyś przeczytał „info: o mnie„ w prawym górnym rogu tego bloga 🙂

      Pozdro

  4. ~maciek

    5 sierpnia 2016 at 19:18

    Dobrze że poszedł… Marek Citko chyba do tej pory pluje sobie w brodę ,że nie odszedł pól sezonu wcześniej . Może już wtedy mielibyśmy zawodnika pokroju Lewandowski ,a może i Ronaldo

  5. ~nomen_nescio

    8 sierpnia 2016 at 10:40

    To prawda, nie ma reguły, kto sobie poradzi za granicą i w jakim wieku, a kto nie.
    Z Lewandowskiego też się na początku śmiano w BVB.
    Co do Janczyka – wydaje mi się, że sam sobie zepsuł karierę, nie Rosja.
    Czy Kapustka sobie poradzi? Nie wiadomo. Zależy od wielu czynników. Wydaje się jednak, że Bartosz ma dwa najistotniejsze atuty po swojej stronie – przychylność trenera i ambicję. Oczywiście w tym sezonie 19-latek nie wskoczy do składu klubu grającego w Premier League i Lidze Mistrzów… zobaczymy, jak będzie się prezentował za rok, dwa…

  6. ~fadiga

    11 sierpnia 2016 at 23:21

    Zapraszam do zabawy w Fantasy Premier League.
    Kod do ligi: 1169001-323203

Zostaw odpowiedź