W szatni z Lampardem, czyli jak to się robi w MLS

https://youtu.be/VEB16YjrUo8 Nagrane Samsung Galaxy S7 (Więcej o GalaxyS7)

Jak wiadomo w Ameryce niby gra się w tę samą piłkę nożną co na całym świecie, ale jednak Jankesi traktują tę dyscyplinę po swojemu. Przede wszystkim uparcie nazywają ją soccerem, a nie futbolem, stąd ich liga to Major League Soccer. Nie można z niej spaść ani wywalczyć awansu, co najwyżej można zakwalifikować się do play off’ów jak w NBA, NFL czy NHL. Za to, jak podkreślają kibice, nikt tu nie wywalczy mistrzostwa na kilka tygodni przed zakończeniem rozgrywek jak w ligach europejskich, bo dzięki play off decydują ostatnie mecze i wszystko może się zdarzyć. Stąd w swej 21- letniej historii MLS miała już aż 9 mistrzów, np. w Premier League w tym czasie był to zamknięty krąg czterech drużyn, który dopiero teraz przełamało Leicester City. Mają też tu draft, żeby słabsze kluby mogły pozyskać najbardziej utalentowanych młodych zawodników z uczelni.

Stadion New York Red Bull W Polsce śledzę MLS dzięki transmisjom w Eurosporcie. Teraz dostałem okazję, żeby przyjrzeć się amerykańskim pomysłom na futbol z bliska. Zacznę od końca, od rzeczy, która zszokowała mnie najbardziej. Mniej więcej 10 minut po zakończeniu kapitalnego meczu New York City FC – DC United na legendarnym Yankee Stadium zszedłem sobie do szatni gospodarzy, obejrzałem radość zwycięzców, gratulacje dla bohatera wieczoru Franka Lamparda, odczekałem aż chłopaki się powycierają ręcznikami i ubiorą, i z każdym z nich mogłem sobie pogadać. Żadnemu nie przyszło nawet do głowy by odmówić. Uśmiechnięci ochroniarze nie robili problemu. Było nas, dziennikarzy, w szatni kilkunastu.

Dziennikarz w szatni! – przecież to marzenie mediów. A tu zwykła sprawa, ot prawo, które związki zawodowe dziennikarzy wywalczyły sobie jeszcze na początku XX wieku. I dotyczy każdej szatni, koszykarskiej, baseballowej, hokejowej, więc oczywiście i piłkarskiej. Wyobrażacie sobie coś takiego w Europie? Który dziennikarz nie oddałby wszystkiego za pobyt w szatni Liverpoolu po finale Ligi Mistrzów w finale w Stambule. Milanu wówczas zresztą też. Albo transmisja z szatni ze wszystkich suszarek Sir Aleksa Fergusona! Ależ byłby Periscope! Słynna jest zresztą opowieść jak kilkunastu dziennikarzy z USA zjechało do Manchesteru na debiut Tima Howarda i tuż po meczu próbowało wmaszerować do szatni na Old Trafford, wdając się w awanturę z ochroniarzami, którzy chcieli pozbawić ich niezbywalnego prawa. Sir Alex aż wypluł gumę, gdy mu doniesiono o tej bezczelności.

Andrea PirloW Europie szatnia to twierdza. Miejsce intymne, chronione przez drużynę. Co się w niej dzieje, zostaje w szatni itd. Toteż muszę przyznać, że czułem się w szatni New Yorku bardzo niezręcznie. Jak intruz. Andrea Pirlo dopiero co heros na murawie, tu ledwo łapie ręcznik, żeby mu nie spadł, starając się włożyć gatki. A my czekamy wokół aż się ubierze i będzie mógł gadać. Oczywiście nie wolno nam było robić zdjęć, ani filmować piłkarzy. Za to niektórzy koledzy z Europy ruszyli po autografy, czego też zabrania regulamin.

Yankee StadiumRecepcja Yankee StadiumMemoriał na Yankee StadiumJeśli chodzi o mecz, trafiłem najlepiej jak mogłem. Po pierwsze na stadionie – Legendzie. Yankee Stadium leżący w dzielnicy Bronx to świątynia baseballa i drużyny New York Yankees. Zaświadcza o tym każdy zakamarek stadionu. Wszędzie wiszą czarno-białe zdjęcia legendarnych zawodników i trenerów jak Babe Ruth, Lou Gherig czy Joe DiMaggio. Obok murawy urządzony jest zresztą parka pamięci, wyglądający jak cmentarz z płytami poświęconymi największym. No i oczywiście boisko jest do baseballa, piłka nożna jest tu tylko gościem, ale mile widzianym. Na spotkanie przyszło 20 tys. widzów. Przede wszystkim żeby oddać hołd Frankowi Lampardowi, który w poprzedni spotkaniu strzelił gola nr 300 w karierze, dla klubów (West Ham United, Chelsea, Manchester City, NYC FC) i reprezentacji. My w Europie często powtarzamy stereotyp, że MLS to ciepła przystań dla piłkarskich emerytów, za słabych już by błyszczeć w najsilniejszych ligach Starego Kontynentu. Amerykanie podkreślają, że to nieprawda. Pirlo porzucił Juventus Turyn dla NYC FC miesiąc po występie w finale Ligi Mistrzów. Trafiają tu zawodnicy przed 30. którzy spokojnie dali by radę w czołowych klubach jak Sebastian Giovonco czy Giovanni Dos Santos. A i ci po 30. nie zapomnieli z czego słynęli. Mogłem zobaczyć na żywo gola Davida Villi, który strzela jak za dawnych czasów. A Lampard – jeden z moich ulubionych piłkarzy – ze swoim przeglądem pola, doświadczeniem, wolą walki, determinacją i nie przemijającą radością z tego co robi, byłby wzmocnieniem każdej drużyny w Europie!

Yankee Stadium. Tribute to Frank Lampard

Na Yankee Stadium najpierw strzelił gola w 82 minucie na 2:1, a kiedy goście zdołali jeszcze wyrównać, w doliczonym czasie meczu zapewnił NYC FC zwycięstwo, przekładając piłkę w polu karnym z nogi do nogi. Wygrana pozwoliła drużynie objąć prowadzenie w Eastern Conference. Były to jego gole nr 301 i 302 w karierze (trafił do siatki sześć razy w sześciu ostatnich meczach). Z tego zwycięskiego cieszył się z taką samą pasją, jak z tych w czasach West Hamu czy gdy Chelsea w 2005 roku sięgała po pierwsze mistrzostwo Anglii po 50 latach. Frank Lampard„Gdyby ta pasja we mnie wygasła, po prostu przestałbym grać w piłkę. Nigdy nie chciałem nikomu niczego udowadniać, zawsze jedynie samemu sobie. Przychodząc do MLS w tym momencie kariery, chciałem sobie udowodnić, że mogę grać na najwyższym poziomie na jaki mnie stać. Nie interesuje mnie błyszczenie dawną sławą. Teraz kiedy kontuzje mam za sobą, czuje się w formie, a najważniejsze, że wciąż jest we mnie pragnienie” – powiedział po meczu.

https://youtu.be/e3TguHucVSg Nagrane Samsung Galaxy S7 (Więcej o GalaxyS7)

Yankee Stadium to ostatni, który drużyna w MLS wypożycza od innej dyscypliny. Jak podkreśla prezydent MLS, Mark Abbott (na zdjęciu z lewej, z prawej łopaty, którymi rozpoczęto budowę kolejnych stadionów MLS), z którym spotkałem się w nowojorskiej kwaterze przy Piątej Alei, strategią klubów jest budowa własnych obiektów, obliczonych na 18-25 tysięcy widzów stadionów typowo piłkarskich. Jeszcze w 1994 gdy w USA rozgrywany był mundial, nie było ani jednego. Własny stadion lepiej służy budowie piłkarskiej społeczności i integrowaniu jej. Rozwiązania na zaprojektowanym przez klub obiekcie pozwalają kibicom na lepsze przeżywanie spotkania (na Yankee Stadium siedziałem tuż za baseballową bazą ale z kilometr od przeciwległej bramki).

Mark Abbott, prezydent MLS

Nie przesadna wielkość stadionu pozwala wypełnić go w całości, dzięki czemu udaje się stworzyć lepszą, piłkarską atmosferę. A jak podkreśla Abbot, jak najlepszy tzw. fan expirience (czyli sposób przeżywania meczu) to dla MLS równie ważne zadanie co produkt sportowy. MLS nie chce odebrać kibiców koszykówce, futbolowi amerykańskiemu, baseballowi czy hokejowi. Chce zdobyć pokolenie, które dotąd nie kibicowało niczemu innemu. I ta strategia się udaje: średnia wieku kibica MLS jest najniższa w USA i Kanadzie – waha się między 18-34 rokiem życia i aż 80 procent fanów nigdy nie miało karnetu sezonowego na jakiekolwiek inne sporty. Pierwszy w życiu kupili właśnie na piłkę nożną.

https://youtu.be/OH4DXTj9erU  Nagrane Samsung Galaxy S7 (Więcej o GalaxyS7)

Właśnie takim nowy stadionem jaki miałem okazje zwiedzić jest leżąca w New Jersey Red Bull Arena, na której grają New York Red Bull – wcześniej znana jako New York/New Jersey MetroStars. W recepcji zegary odmierzające czas w czterech klubach należących do właściciela (Red Bull Salzburg, Lipsk, Nowy Jork i Brasil). To zresztą typowe, że właściciele posiadają w świcie inne kluby piłkarskie, bądź drużyny innych dyscyplin w Ameryce. Rdecepcja New York Red BullW Red Bullu mają inną strategię niż w NYC FC. Nie sprowadzają z Europy wielkich gwiazd jak Pirlo, Villa czy Lampard. Wolą stawiać na młodych obiecujących Amerykanów i wychowanków, talentów ze szkółki. Trochę dlatego, że Nowy Jork jest bardzo multikulturalny, i bardziej otwarty na świat. Władze NYC FC reklamują się jako klub z miasta, Manhattanu, Bronxu, Queens. Red Bull koncentruje się na okolicach New Jersey. Z gwiazdką, która wyrosła z lokalnej akademii łatwiej się związać emocjonalnie kibicom. Poza tym wielką estymą cieszą się reprezentanci USA. Na mundialu w Brazylii w 2014 losy kadry śledziło po 34 miliony Amerykanów – tylko SuperBowl cieszy się większym zainteresowaniem. Kluby mogły komunikować, że wszystkich tych zawodników za chwilę będzie można oglądać na co dzień w drużynach MLS – tłumaczy Paola Garcia z MLS.

Liga MLS liczy dziś 20 drużyn, w krotce dołączą cztery kolejne: drugi klub w Los Angeles, Atlanta United, Minnesota oraz klub który David Beckham buduje w Miami. „Grę na boisku mamy taką samą, ale pomysł na funkcjonowanie ligi świadomie zupełnie inny. Nasz amerykański format zamkniętej ligi z play offami i scentralizowanym draftem doskonale się sprawdził w innych dyscyplinach i tak też jest w MLS, co pokazują wyniki. Wartość klubów MLS od 2013 roku wzrosła o 52% (średnio 157 milionów $). W minionym sezonie aż 161 razy nasze stadiony były wyprzedane podczas meczów” opowiada Abbot. „Ponad 10 klubów ma frekwencję na poziomie ponad 20 tys. Z roku na rok zwiększamy sprzedaż produktów marketingowych o ok 40%. Oglądalność wideo w internecie wzrosła nam od 2015 o 276%. Przybywa nam i kibiców i sponsorów. Oczywiście w parkach i na skwerkach wciąż widuję mnóstwo dzieciaków w koszulach Barcelony, Realu Madryt czy Manchesteru United i to normalne, bo są to najlepsze i najbardziej rozpoznawalne drużyny świata. Nie mam ani złudzeń ani oczekiwań, że dzieciaki w Europie będą gromadnie paradować w koszulkach MLS. Ale też nie to jest naszym celem. Są nim pełne stadiony, zadowoleni kibice, co raz lepszy produkt i co raz wyższy poziom sportowy” kończy Abbot.

Ciekawostka z szatni New York Red Bull W Ameryce rośnie moda na soccer. Doszło to do sytuacji wyjątkowej: kibice piłki nożnej w Filadelfii wpadli na pomysł w pubie, że w mieście przydałby się porządny klub, zawiązali fanklub pod nazwą The Sons of Ben (od Bejamina Franklina), namówili na współpracę władze miasta, te pomogły znaleźć inwestorów i tak powstała Philadelphia Union, która gra w MLS od 2010 roku (jej pierwszym trenerem był zresztą Piotr Nowak). Coś takiego możliwe jest tylko w Ameryce!

Trofeum za wygranie MLS

17 komentarzy

  1. ~siwy199215

    3 września 2016 at 23:20

    Fajny wpis 🙂 Uwielbiam wszelkie relacje ze stanów zjednoczonych. mam nadzieję że kiedyś uda mi się odwiedzić ten kraj. Pozdrawiam 🙂

    1. ~Wow !

      4 września 2016 at 15:21

      A po co tam przy każdym filmiku reklama Samsunga S7 ?
      To nie macie profesjonalnego sprzętu ?
      Taki dziennikarz ma się za jednego z najlepszych a używa smartfona i jeszcze się tym chwali bo może dostał za frico !
      Mój 8 letni syn ma też takiego tylko że jest dobrze wychowany i nie szpanuje przed rówieśnikami z podwórka ani szkoły !

  2. ~vivus

    4 września 2016 at 13:26

    Wszystko fajnie panie Michale. Lubię, jak pan gada i pisze, ale proszę, na litość babki, zrobić coś z tą wysoce niechlujną fryzurą. Naprawdę nie wypada, żeby sympatyczny dziennikarz tak o siebie nie dbał 🙂

  3. ~radek

    4 września 2016 at 15:07

    Fajny artykuł, ale jak napisał siwy199215 fryzura ‚lumpowa’ nie pasuje do tamtej rzeczywistości, + moja prośba o przeszkolenie w poprawnej polszczyźnie: coraz lepszy, coraz wyższy – napisanie tego rozdzielnie jest naprawdę żenującą wpadką

    1. ~TomekG

      4 września 2016 at 16:22

      W tamtej rzeczywistości mało kogo obchodzi jaką kto ma fryzurę. Nie myśl naszym dzikim krajem..

      1. ~Arthur

        4 września 2016 at 17:03

        Oj chyba nigdy nie byles w Ameryce. Przecietny czlowiek na ulicy moze wygladac jak chce ale sprawozdawca w TV
        jest zawsze ubrany w garnitur i jest uczesany jak czlowiek a nie jak straszydlo

  4. ~Ante

    4 września 2016 at 15:43

    Wszystko fajnie, ale czym nagrywane byly te filmiki? To mnie ciekawi. Co to za super sprzet?

  5. ~Johnny damski bokser

    4 września 2016 at 15:56

    Wypluł gumę, bo już straciła smak. Gość żuł ją kilka lat, to ile można?

  6. ~gsagsagsa

    4 września 2016 at 17:00

    http://loubet24.blogspot.com Wczorajsze kupony trafione i skany ich już są na blogu! na dziś kupony wciąż aktualne! super wielkie kursy! wielkie grono klientów!

  7. ~Arthur

    4 września 2016 at 17:05

    Co jeszcze jest u nas ciekawe w naszej cudownej Ameryce ze na meczach wszyscy siedza wymieszni, nie ma zadnych stref dla kibicow przyjezdnych i jakos nikt sie nie bije i nie demoluje miast. Uczcie sie kultury od nas

  8. ~Maciek

    4 września 2016 at 18:05

    Soccer to prawdziwa nazwa tego sportu który do Stanów przywieźli ze sobą Anglicy. Wówczas w Anglii „football” to był każdy sport nie grany na grzbiecie konia. Amerykanie trzymali się tradycji, a Anglicy po jakimś czasie zmienili nazwę. Pełna poprawna nazwa tej gry to „association football” właśnie żeby odróżnić piłkę nożną od innych sportów nie granych na koniach. Oczywiście dzisiaj ta gra to króli nikt nie myli się o co chodzi jak mówimy tylko „football”. Innym słowem, „soccess” jest jak najbardziej poprawne, właściwe i tradycyjne słowo.

  9. ~Adriano

    4 września 2016 at 18:14

    Bardzo fajny wpis – tylko co do ostatniej części to bym się nie zgodził – wystarczy spojrzeć jak powstawały kluby będące dzisiaj potentatami w świecie futbolu – bardzo często zaczynało się od grupki fascynatów – tak m.in powstała Borussia Dortmund, pierwsze spotkania założycieli klubów odbywały się w barze pn. Borussia.

  10. ~SunGroup

    6 września 2016 at 09:28

    Bardzo ciekawa relacja Panie Michale! Super się czyta takie wpisy, gdzie oprócz znakomitej treści jest tak dużo dobrych i ciekawych zdjęć. Czekam na kolejne takie smaczki. Pozdrawiam!

  11. wlasnezdanie

    6 września 2016 at 13:56

    soccer to nie football, Europejska piłka ma w sobie coś więcej ,to coś więcej niż sport . Nie bez przyczyny cały świat ją ogląda i nawet w Azji Premier League jest bardzo popularna. Co do tych dziennikarzy w szatni to nie jestem przekonany w piłkarzach po wielkich meczach musi być tyle emocji że powinni mieć chwilę dla siebie żeby ochłonąć

Zostaw odpowiedź