Stara ale srebrna i wymodlony medal

– Wymodliłam ten medal. To cud ze się udało, bo ostatnio ciężko chorowałam. Gdy wyszedł mi skok, modliłam się: „Boże niech ten wynik zostanie!” – mówiła sensacyjna zdobywczyni brązowego medalu w skoku w dal, Anna Trener-Wierciak. Tuż przed nią srebro po świetnym biegu na 100 m wywalczyła Alicja Fiodorow, zdobywając swój szósty medal paraolimpijski.

Brąz Trener-Wierciak medal to pierwsza wielka niespodzianka w polskiej ekipie na igrzyskach paraolimpijskich w Rio de Janeiro. Nikt na niego nie liczył nikt o ni nie mówił. Zawodniczka Tarnowskiego Zrzeszenia Sportowego Niepełnosprawnych Start skoczyła 4,53 m. Wygrała chińska lekkoatletka Junfei Chen (4,77) przed Australijką Taylor Doyle (4,62). Polka była lepsza od rywalek o centymetr, dwa i trzy centymetry.

– Ten medal to cud, bo jeszcze półtora miesiąca temu miałam ogromne problemy ze zdrowiem. Doznałam rzutu (Trener-Wierciak choruje na stwardnienie rozsiane) i przestałam czuć cokolwiek od pasa w górę. Mogłam robić wszystko, ale kompletnie straciłam czucie. Spadły wyniki. Na szczęście jakoś się pozbierałam. Wynik jest taki sobie, miewałam lepsze, ale liczy się to, że jestem na podium – mówiła.

I tak tańczyła w mix zonie z po sukcesie, zarażając tańcem m.in. Paulinę Malinowską-Kowalczyk, reporterkę TVP w Rio.

To dla mnie wielka nagroda za lata wyjęte z życiorysu na przygotowania, ciężkie treningi. Teraz czuję, że się opłaciło. W konkursie zachowałam wielki spokój. Najważniejsze, że nie spaliłam pierwszej próby, co zawsze deprymuje. A potem… jeden dobry skok na brąz.

Alicja Fiodorow i Anna Trener-WierciakW mix zonie Trener-Wierciak serdecznie wyściskała Alicja Fiodorow, która chwilę wcześniej zajęła drugie miejsce w biegu na 100 m w kategorii dysfunkcje kończyny górnej z czasem 12.46. Jest to już jej szósty medal paraolimpijski. W Atenach brąz na 400 m, w Pekinie srebro na 200 m i brąz na 100 m, a przed czterema laty w Londynie srebro na 200 metrów i brąz na 400 m. W Rio czeka ja jeszcze start na 200 m. Wygrała reprezentantka USA, Deja Young z czasem 12.15.

– Byłam pewna, że na tym dystansie czeka mnie co najwyżej walka o brąz, ale jak widać w sporcie nie można niczego zakładać, tylko zagryzać zęby i iść na full. Opłaciło się. To już mój szósty medal, ale uczucie jest równie wspaniałe jak w przypadku każdego poprzedniego. Na taką imprezę jak igrzyska każdy sportowiec przyjeżdża z marzeniem, żeby stanąć na podium, nieważne jaki kolor medalu. Mój nie jest przypadkiem, ponieważ jeszcze podczas Memoriału Kamili Skolimowskiej tydzień przed przylotem do Rio pobiłam życiówkę na 100 m, wczoraj w kwalifikacjach do finału w Rio znów ją poprawiłam i pobiłam rekord Europy. Słowem idealnie trafiła z formą – stwierdziła Fiodorow, przypominając, że jej koronnym dystansem jest nie 100 m ale 200 m, które dopiero przed nią.

Alicja Fiodorow na podium w RioPolka jako jedyna w finale wystartowała z protezą biegową zakończoną szpikulcem. – Startuję z nią od półtora roku. Zdecydowaliśmy się na nią wraz z trenerem i bardzo mi pomaga przy starcie z bloków. Jest bardzo lekka i wypełniona silikonem. Zakładam ją przed samym wyjściem na bieżnię, ponieważ strasznie poci się w niej ręka.

To już mój szósty medal na czwartych igrzyskach. Czuję się stara. Stara ale srebrna. I wcale nie wykluczam, że o złoto powalczę w Tokio w 2020 roku, bo tego medalu tylko mi w kolekcji brakuje.

Alicja Fiodorow

Zostaw odpowiedź