Natalia Partyka walczy o czwarty złoty medal z rzędu!

Natalia Partyka – łączniczka między światem pełnosprawnych i nie. Dziś walczy o czwarte złoto na czwartych igrzyskach z rzędu! Natalia Partyka

Natalia Partyka zagra dziś wieczorem o czwarty z rzędu złoty medal paraolimpijski. Polka od początku uchodziła za główną faworytkę w swojej klasie – 10 (w 11-stopniowej skali im niższy numer, tym większy stopień niepełnosprawności). Od urodzenia nie ma prawej dłoni i części przedramienia.

Ale nigdy w życiu nie miała poczucia, że los wyrządził jej krzywdę. – Nie mam ręki i co z tego? Ludzie mają większe dramaty. Nie zawiążę fartuszka z tyłu. Ale i tak nie umiem gotować, więc nie ma problemu – żartuje.

Od dziecka rodzice i całe otoczenie traktowało ją normalnie, a nie jak gorszą, ułomną, której trzeba pomagać, chować pod kloszem. Rodzice nie wyręczali jej, pozwalali, żeby do wszystkiego do dochodziła sama. Toteż robiła wszystko jedną ręką. Nauczyła się błyskawicznie ubierać, wiązała sznurowadła szybciej niż inne dzieci. Pewnie byłoby jej trudniej gdyby rękę straciła w wypadku i musiała przystosowywać się do nowej sytuacji. Uczestniczyła więc we wszystkich dziecięcych podwórkowych zabawach, właziła na drzewa tak samo jak reszta. W szkole też nikt nie dał jej odczuć, że jest inna.

Że jednak jest inna – posiada wybitny talent do sportu – okazało się, gdy w wieku siedmiu lat po raz pierwszy wzięła rakietkę do ręki i stanęła za stołem. Na treningu starszej o cztery lata siostry. Gdy zobaczył ją trener Aleksander Mielewczyk, pracujący z zawodnikami niepełnosprawnymi, od razu stwierdził, że tak dziewczynka za cztery lata pojedzie na igrzyska paraolimpijskie. I pojechała. Do Sydney w 2000 roku stając się najmłodszą paraolimpijką w historii. Miała wówczas 11 lat, rozmach imprezy ją oszołomił i to tam przegrała na igrzyskach paraolimpijskich ostatni raz. W Atenach, Pekinie i Londynie nie miała sobie równych. W Pekinie w 2008 roku stała się pierwszą w historii paraolimpijką, która wystąpiła także na igrzyskach olimpijskich. Podobnie cztery lata później w Londynie i teraz w Rio, na swych piątych igrzyskach paraolimpijskich.

Mówi, że choć nigdy nie czuła się niepełnosprawna, miała jednak przecież trudniej niż większość rówieśników, więc być może stąd taka w niej pasja, determinacja do ciężkich treningów i wola zwyciężania. Ze świadomości, że wszystko trzeba wypracować, perfekcyjnie wyćwiczyć, we wszystko włożyć serce. Gdy okazało się, że jest niezła w tenisie stołowym, chwyciła się go z determinacją, bo chciała być w czymś najlepsza. Jeśli dziś wywalczy złoty medal na czwartych kolejnych igrzyskach, znów przejdzie do historii.

Natalia PartykaOd igrzysk Sydney w 2000 roku nie przegrała Pani meczu na igrzyskach paraolimpijskich. Czuje Pani jakąś presję przed walką o czwarty z rzędu złoty medal czy to będzie zwykły dzień w biurze?

Natalia Partyka: Emocje są takie same jak podczas pierwszych igrzysk i każdych innych. To wyjątkowa impreza. Jak widać po półfinale wcale nie czuję się pewnym siebie rutyniarzem. Ledwo się prześlizgnęłam. Napędziłam wszystkim stracha, a najbardziej sobie. Nie pamiętam kiedy popełniałam aż tyle błędów i tak łatwo oddawałam punkty. Na finał zamierzam się skoncentrować i nie zostawić niczego przypadkowi.

Zmierzy się się Pani z Chinką Yang Chian, której rodacy nie mogą ścierpieć, że przez tyle lat dominuje Pani w ich dyscyplinie. Podglądają, filmują, ograniczają treningi w Chinach…

Chcieliby tak samo dominować jak w tenisie stołowym pełnosprawnych. Jestem im solą w oku podobnie jak moi koledzy z kadry, bo wygrywamy z nimi od lat. To duża sztuka wygrywać z Azjatami zważywszy na ich tenisowe tradycje. Toteż robią co mogą, żebyśmy przypadkiem nie tronowali w jednym ośrodku z ich kadrą paraolimpijską. Świetnie znam Yang Chian z zawodów, pokonałam ją w finale igrzysk w Londynie i ostatnich mistrzostw świata. Chętnie podtrzymam tę passę. Ale spotykają się dwie najlepsze zawodniczki na świecie, więc będzie to bardzo dobry, bardzo wyrównany mecz.

To Pani piąte igrzyska paraolimpijskie. Bardzo się zmieniły od Pani pierwszego występu?

Jest co raz lepiej, ale przełomem był tu Londyn 2012, gdzie potraktowano nas tak samo jak olimpijczyków. Trybuny były wypełnione do ostatniego miejsca. Radosnymi, żywiołowo reagującymi ludźmi, którzy wiedzieli kto startuje, jakie ma osiągnięcia. Na ulicy zaczepiano nas, podpytywano jakie mieliśmy o wyniki, życzono nam albo gratulowano sukcesów. Każdy z paraolimpijczyk czuł, że oni naprawdę żyją naszymi startami. Po raz pierwszy niepełnosprawni poczuli się docenieni. W Rio jest może odrobinę puściej, ale atmosfera jest równie świetna. Czasem wręcz, kiedy startuje Brazylijczyk, taka jak podczas meczu piłkarskiego.

Sydney kiepsko pamiętam, bo byłam tam oszołomionym igrzyskami dzieckiem. Ale z Aten zapamiętałam pustą wielką halę z kilkunastoma osobami na trybunach. Z kolei w Pekinie w 2008 trybuny niby były pełne, ale mieliśmy wszyscy wrażenie, że spędzono tam kibiców na pokaz. Ale co ważniejsze, profesjonalna organizacja i podejście do naszych startów nie zmieniły się. Urósł za to znacznie poziom zawodów. I świadomość kibiców. Jest wspaniale.

A w Polsce?

Na pewno może być jeszcze lepiej, ale przynajmniej po raz pierwszy jest transmisja w Telewizji Polskiej. Rodacy wreszcie mogą zobaczyć na żywo sport paraolimpijski w najlepszym wydaniu i przekonać się, że to nie jakiś piknik czy festyn, ale maksymalny wysiłek, przekraczanie własnych granic. Nigdy nie mieli okazji. Pamiętam, że jak wracałam z Sydney, Aten czy Pekinu, nie wiele się o igrzyskach paraolimpijskich mówiło. Nikt na nas nie czekał, nie interesował się nami. Nawet miałam z tego powodu kompleksy, wygrałam paraolimpiadę i właściwie co z tego?

Po Londynie podejście zmieniło się także i w Polsce. Do ludzi dociera, że zdobyć tu medal to prawdziwa sztuka. Teraz wreszcie Polacy zobaczą wielu zawodników na własne oczy, dowiedzą się o ich istnieniu. Może ktoś później wysłucha ich historii, a ta z kolei zainspiruje kogoś do wzięcia się za siebie. Bardzo byśmy tego chcieli, wreszcie ktoś dał nam szansę. A ja dziś jestem szczerze dumna z moich paraolimpijskich medali.

Natalia Partyka triumfuje w półfnaleNatalia Partyka triumfuje w półfinale

5 komentarzy

  1. ~kic kic

    13 września 2016 at 16:43

    Oglądamy i kibicujemy !!!!

  2. ~Kris z USA

    13 września 2016 at 17:11

    Do boju Natalia! Bede Ci kibicowal w Stanach
    i wierze w Twoj kolejny zloty medal. Jestes wspaniala!

Zostaw odpowiedź