Liga Mistrzów. Królewskie paradoksy Legii

Przegląd Sportowy. Legia - Real 3:3W historycznym remisie Legii z Realem Madryt (nigdy wcześniej żaden polski klub nie zdołał urwać punktów „Królewskim”) wydarzyło się tyle paradoksów, że nie wiem od którego zacząć wyliczankę. Oto polski klub rozgrywa najlepszy mecz pucharowy w XXI wieku w tym samym miejscu, w którym dopiero co rozegrał najgorszy – kompromitujące 0:6 z Borussią Dortmund. Dokonują tego ci sami zawodnicy. Odrabiają dwubramkową stratę i wychodzą na prowadzenie w spotkaniu z obrońcą trofeum, któremu pod wodzą Zinedine Zidane’a nikt jeszcze nie wbił trzech goli, ani Barcelony, ani Bayerny ani inne Atletiki. Statystycy doszukują się, że ostatni raz kiedy Real roztrwonił w Lidze Mistrzów dwubramkowe prowadzenie miał miejsce w 2002 roku kiedy Zidane był jego największą gwiazdą.

Wśród bohaterskich Legionistów są m.in. Kuba Rzeźniczak, dopiero co skreślany, poniewierany i odsyłany na trybuny, który w obu meczach z Realem notuje 100 procentową celność podań. Dwa gole strzela Miroslav Radović, którego kariera wydawała się skończona, gdy tak niedawno leczył kontuzję w 2. lidze chińskiej. Angielskojęzyczny Twitter zaniemówił widząc jaką bramkę strzelił „Królewskim” Vadis Odjidja Ofoe, dopiero co nie łapiący się do składu drugoligowego Norwich City. Aktualnie jego gol prowadzi na stronie uefa.com w sondzie na bramkę 4. kolejki Champions League – wyprzedzając nawet ten Garetha Bale’a z 1. minuty – możecie Państwo go wesprzeć.

Z kolei Michałowi Kopczyńskiemu, który w sobotę rozegrał 90 minut w III-ligowych rezerwach Legii w przegranym 0:2 meczu z rezerwami Jagiellonii Białystok nie przeszkodziło to toczyć boju z piłkarzami Realu od pierwszej do ostatniej minuty. Itd.

Przy tym cała drużyna przyczynia się do tego, że najgorszy mecz w 2016 rozgrywa Cristiano Ronaldo, jeden z największych gwiazdorów naszych czasów, który przecież zasłużenie zgarnie za chwilę kolejną Złotą Piłkę i tytuł Piłkarza Roku FIFA. Zamiast bezlitosnych goli i upokarzających Legionistów zagrań, Internet obiegają jego kiksy, niecelne podania i strzały z meczu na Łazienkowskiej oraz gesty frustracji. „Dla Cristiano to był rzeczywiście mecz przy drzwiach zamkniętych… Do bramki” – skomentowali sami Hiszpanie. A Legia paradoksalnie pozostaje jednym z czerech klubów jakim w europejskich pucharach nie zdołał strzelić gola.

Legia - Real MadrytBy paradoksu dopełnić, ten historyczny mecz, kapitalnie wpisujący się w 100-lecie klubu odbywa się przy pustych trybunach. I w trakcie wyniszczającego konfliktu między właścicielami klubu. Kto wie zresztą czy te wielkie, pozytywne emocje jakie wyzwolił nie wywołają w Bogusławie Leśnodorskim, Macieju Wandzlu i Dariuszu Mioduskim katharsis i nie doprowadzą do „resetu” stosunków. Spotkanie, które będziemy wspominać latami to przecież ich wspólny sukces. Może jednak warto współpracować dalej? Ja na miejscu każdego z właścicieli po takim przeżyciu za nic nie wyszedłbym teraz z klubu…

Właściciele dostali najlepszą nagrodę za umiejętność wycofania się w porę z błędu i trudną decyzję, bo zwolnić dopiero co zatrudnionego Besnika Hasiego i dać szansę Jackowi Magierze. Ten ostatni oczywiście nie nauczył Legionistów grać w piłkę. Różnica klas między Realem a Legią jest tak samo wielka jak była przed meczem. Ale tchnął w zawodników wolę walki i determinację, które nie pozwoliły im opuścić głów po magicznym golu Bale’a w pierwszej minucie ani przy stanie 0:2 gdy wisiała groźba kolejnego pogromu.

Odrobienie strat i cztery gole wbite zespołowi tej klasy to wielki sukces drużyny, którą udało mu się scalić w krótkim czasie. Drużyny, której narodziny widzieliśmy już w Lizbonie, potem mimo pogromu także w Madrycie. Czy bardzo wyraźnie także podczas boiskowej awantury z Lechem Poznań, w którą włączyli się wszyscy z masażystą i kit-manem włącznie. I nie ważne czy Real zlekceważył Legię czy nie. Jeśli tak, sam jest sobie winny, ale w niczym nie umniejsza to sukcesu mistrzów Polski. Lekceważenie ze strony rywala też trzeba umieć wykorzystać.

Kto wie czy remis z Realem nie okaże się dla Legii przełomem na miarę wygranej reprezentacji Polski z Niemcami w eliminacjach Euro 2016? Na Stadionie Narodowym drużyna Adama Nawałki pokonała wówczas aktualnego mistrza świata, a Magiery na Łazienkowskiej powstrzymała najlepszy klub świata.

To zresztą znamienne, że sukces w obu przypadkach odnieśli polscy trenerzy, obaj na dorobku, bez spektakularnych sukcesów, na pewno bez doświadczenia w grze na takim szczeblu. Przed oboma spotkaniami mało kto stawiał, że im się powiedzie. Wygraną z Niemcami Nawałka przekłuł na sukces w całych eliminacjach, jego drużynę pokochali kibice, a on sam skończył m.in. jako Trener Roku w Plebiscycie „Przeglądu Sportowego”. Jak wykorzysta ten „zwycięski remis” z Realem Magiera? Legia wciąż ma szanse na grę wiosną w Lidze Europy, ale przede wszystkim powinien wykorzystać pełen potencjał drużyny w Ekstraklasie w walce o obronę mistrzowskiego tytułu.

Legia - Real Madryt

Zostaw odpowiedź