Forza Chape!

Forza Chape!Szkoda, że potrzeba było tak okropnej tragedii jak katastrofa samolotu z brazylijską drużyną Chapecoense byśmy mogli się przekonać jak wielka solidarność panuje w futbolowej rodzinie. Choć każda katastrofa lotnicza to ogromna tragedia, będąca wielką, niegojąca się raną nie tylko dla najbliższych – my w Polsce wiemy o tym jak mało która nacja – zniknięcie w jednej chwili całej drużyny wraz ze sztabem i grupą dziennikarzy do głębi poruszyło ludzi na całym świecie.

Wyciskające łzy doniesienia o tym kto przeżył, a kto nie, kto przed śmiercią w szpitalu zdążył jeszcze zadzwonić do żony, kto z zabitych dopiero co dowiedział się, że zostanie tatą, ulga i dziękczynienie Bogu przez rodziny ocalałych przeplatały się ze wspaniałymi gestami płynącymi z całego świata. Najsłynniejsze budowle świata, od Torre Colpatría w Bogocie, przez Wierzę Eiffela z Paryża i Chrystusa Odkupiciela w Rio de Janeiro po londyńskie Wembley błyskawicznie zostały oświetlone na zielono, czyli w barwach Chapecoense. Kolumbijski klub Atletico Nacional, na mecz z którym w finale Copa Sudamerica lecieli brazylijscy piłkarze natychmiast ogłosił, że uznaje rywali za triumfatorów rozgrywek. I nie czekając na reakcję Federacji taką informację podali na swojej stronie internetowej, co automatycznie premiowałoby ich rywali do gry w przyszłorocznej Copa Libertadores (odpowiednik naszej Ligi Mistrzów).

Czołowi piłkarze świata wyrażali solidarność z rodzinami i kibicami Chapecoense w mediach społecznościowych: Leo Messi, David Beckham, Iker Casillas czy Lukas Podolski, a obok nich Arkadiusz Milik, Kamil Grosicki, Kamil Glik czy Kuba Rzeźniczak, umieszczając grafikę wrzuconą przez PZPN „Pray For Chapecoense” (módlmy się za Chapecoense). Wszystkie mecze rozgrywane od czasu tragedii na całym świecie poprzedziła minuta ciszy, także przed ćwierćfinałami Pucharu Polski. A kapitan Jagielloni Białystok Rafał Grzyb zapowiedział, że w niedzielnym meczu Ekstraklasy przeciwko Lechowi Poznań wystąpi ze specjalną opaską z logo brazylijskiego klubu i hasłem #ForzaChapecoense.

W czasie nieodbytego finału Copa Sudamericana brazylijska telewizja FOX transmitowała przez 90 minut czarny obraz jedynie z wynikiem meczu (Atletico – Chapecoense 0:0) i napisem „90 minut ciszy”. Na gest zdobył się nawet zespół „Guns and Roses”, przerabiając w połowie swoje słynne logo z pistoletami i różami na logo klubu i wrzucając w social media wraz z utworem „Knocking on a Heavens Doors”.

Forza Chape! na opasce kapitana Jagielloni BiałystokNiestety w tej w tej powodzi krzepiących gestów znaleźli się i tacy, dla których tragedia stanowiła pretekst do zabawy, żartów i tzw. trollingu. Media społecznościowe obiegła, podawana z euforią i szacunkiem niestety zmyślona informacja, że Paris St. Germain wesprze brazylijski klub kwotą 40 mln euro. Sam dałem się nabrać i puściłem ją dalej, uznając że dla katarskich właścicieli paryskiego klubu to tyle ile średnio kosztuje sprowadzany tam piłkarz. Podobnie nie znalazł potwierdzenie news, że znany skądinąd z charytatywnej działalności Cristiano Ronaldo przekazał dla rzecz rodzin dotkniętych tragedią 3 mln euro.

Tzw. „fake news” czyli specjalnie preparowane, kłamliwe treści, których celem jest złośliwa dezinformacja, rozchodzące się w mediach społecznościowych bez żadnej kontroli to coraz bardziej palący problem naszych czasów. Ich rozmiar i skuteczność przeraził ekspertów zwłaszcza podczas ostatnich wyborów prezydenckich w USA, gdzie mogły mieć pewien wpływ na wynik. Sprawa jest na tle poważna, że właściciel Facebooka, Mark Zuckerberg zapowiedział specjalne działania, by zmniejszyć ilość fałszywych informacji w najpopularniejszym serwisie świata.

Podejrzewam, że anonimowe trolle bawiły się świetnie, nie rozumiem za to skąd taka bezduszna decyzja szefa Brazylijskiej Federacji Piłkarskiej Marco Polo Del Nero, naciskającego żeby Chapecoense koniecznie rozegrało ostatni mecz ligowy z Atletico Mineiro. Pogrążonym w żałobie zawodnikom, którzy z różnych względów nie polecieli w tragiczny lot ani w głowie gra, nie ostało się zresztą nawet 11 jedenastu piłkarzy. Także rywale chcą uszanować decyzję klubu i nie palą się do gry. Del Nero żąda jednak by za wszelką „oddać hołd ofiarom”, nie ma kto grać, niech Chapecoense dobierze zawodników z juniorów. Za pewne po to, by świat mogły obiec obrazki zafrasowanego prezydenta federacji na trybunach.

Dobrze, że za gestami solidarności – jak ten pewnych już mistrzostwa Brazylii piłkarzy Palmeiras, którzy ostatni mecz sezonu chcą rozegrać w koszulkach Chapecoense – idą konkretne działania, mające pozwolić dotkniętemu tragedią klubowi przerwać. Mam nadzieję, że prawdziwe są deklaracje czołowych drużyny najwyższej ligi Brazylii jak właśnie Palmeiras, Santos, Sao Paulo czy Corintians, że za darmo wypożyczą Chapecoense po jednym, dwóch zawodników, żeby klub mógł kontynuować grę w lidze. Apelują też do Federacji by dała drużynie gwarancje, że ta przez trzy lata nie spadnie z ekstraklasy.

To zresztą tzw. „disaster draft”, czyli procedura zaczerpnięta z NBA i NHL, opracowana tam na wypadek gdy w jednej chwili wyparowuje cała drużyna. Być może piłkarska rodzina też powinna taką opracować, by później – odpukać w niemalowane – jakiś klub nie był skazany na dobrą wolę i gesty innych.

Forza Chape!

Zostaw odpowiedź