Lektury obowiązkowe: Gowarzewski pod choinkę!

MIstrzostwa Polski. StulecieSpośród licznych książek sportowych piętrzących się w księgarniach przed Świętami, widzę trzy, które szczególnie poleciłbym Państwu na prezenty dla bliskich lub siebie samych. Po pierwsze „Dekalog Nawałki” Marcina Feddka, dziennikarza Polsatu, którego selekcjoner obdarzył przywilejem podróżowania wraz z kadrą, śledzenia zamkniętych treningów i przysłuchiwania przedmeczowym odprawom, a nawet wzięcia udziału w zamkniętej imprezie z okazji awansu do Euro 2016. Zarówno w trakcie eliminacji do turnieju jak i we Francji. Kto chce więcej zrozumieć z tego, co obejrzał w telewizji i zajrzeć za kulisy – to pozycja dla niego.

Z kolei „Być liderem” Aleksa Fergusona to nie kolejna biografia legendarnego trenera, prowadzącego Manchester United przez 27 lat, tych już jest wiele, autoryzowanych i nie. To napisane ze sporą szczerością i humorem kulisy zarządzania wielką futbolową machiną jaką „Czerwone Diabły” stały się za czasów Szkota. Tajniki warsztatu, toku myślenia, egzekwowania dyscypliny i sposobów motywacji człowieka, który wychował na gwiazdy Cristiano Ronaldo, Davida Beckhama, Paula Scholesa i wielu innych. Wartościowa lektura dla każdego szefa ale nie tylko.

***

Lekturą obowiązkową każdego polskiego kibica zdecydowanie jest kolejne dzieło „encyklopedysty piłkarskiego”, Andrzeja Gowarzewskiego: „Mistrzostwa Polski. Stulecie”. Wychodzi jako 51. tom doskonale znanej „Encyklopedii Piłkarskiej FUJI”, ale stanowi początek zupełnie nowej kolekcji, którą autor tworzy z myślą o uczczeniu stulecia niepodległości Polski (2018), powstania PZPN (2019), pierwszych rozgrywek o mistrzostwo Polski (2020) i pierwszego meczu reprezentacji (2021). Powstanie co najmniej 8 tomów (a może 12) na przemian „białych” i „czerwonych”. Pierwsze zawierać będą biogramy zawodników i trenerów, drugie opisywać kolejne edycje mistrzostw Polski.

– To efekt 40-letniej pracy reporterskiej, od tylu lat zbieram materiały o zapomnianych twórcach polskiego futbolu, ich meczach w lidze, pucharach i reprezentacjach. Zapomnianych z powodów historycznych, bo po 1939 roku zwaliły nam się na głowę dwa niszczące totalitaryzmy, które obróciły wniwecz nie tylko ludzi ale i pamięć o nich, w tym wszelkie materiały. Po II Wojnie Światowej nastał też czas, że o postaciach II Rzeczypospolitej nie pisano wcale albo pisano nieprawdę, bo ktoś walczył nie na tym froncie co trzeba albo zginął w Katyniu. Skoro uznajemy piłkę nożną za ważny dla społeczeństwa element naszej kultury, tym ludziom należna jest pamięć – tłumaczy swoje intencje autor.

Gowarzewski rozpoczął mozolne zbieranie materiałów gdy po wprowadzeniu Stanu Wojennego odszedł na własne życzenie z pracy w prasie. Mimo iż przez kilka lat był bezrobotny, na własny koszt pieczołowicie przeprowadzał rozmowy i zbierał świadectwa, bez jakiejkolwiek nadziei, że będzie mógł to kiedykolwiek opublikować. Często zresztą w „Stuleciu” opisuje historię poszukiwań i docierania do źródel, co było znakomitym pomysłem.

W pierwszym tomie nowej serii, noszącej podtytuł „Od Abramowicza do Żyły. Piłkarzy II Rzeczpospolitej portret własny” prezentuje biogramy 2000 zawodników. – Ciekawości sprawdziłem ilu ich jest w internecie i naliczyłem niecałych 200, w tym większość przepisanych z poprzednich encyklopedii Fuji. Wertując książkę można zatopić się w tych historiach. Ja otwierając ją losowo, właśnie trafiłem na opis losów dwóch reprezentantów: Adama Koguta, uczestnika pierwszego zwycięskiego meczu reprezentacji Polski (ze Szwecją w Sztokholmie w 1922), żołnierza 1. brygady Legionów, w 1939 obrońcy twierdzy Modlin, który rozstrzelanego w Katyniu – i zaraz obok Adama Knioły, „jednego z najbardziej widowiskowych polskich napastników”, sprintera i skoczka w dal, zawodnika Warty i Warszawianki, aresztowanego w jednej z pierwszych łapanek na ulicach Warszawy, wysłany do obozu koncentracyjnego Auschwitz w jednym z pierwszych transportów gdzie zmarł w 1942.

Gdy w przed rokiem Gowarzewski w 25 rocznicę rozpoczęcia swej encyklopedycznej działalności wydał 50 tom, poświęcony reprezentacji Polski, zastanawiałem się co dalej, czy jeszcze będzie mu się chciało, czy znajdzie w sobie pasję i zapał. Na szczęście wciąż kipi jednym i drugim!

 

Zostaw odpowiedź