Duch Simeone nad Białymstokiem

Vadis Odjidja Ofoe i Jacek GóralskiNie rozumiem pretensji do trenera Michała Probierza, które rozlały się mediach społecznościowych jeszcze w trakcie meczu Jagielloni z Legią, o to że nakazał piłkarzom agresywną grę, a Jackowi Góralskiemu prowokowanie Vadisa Odidję Ofoe nieustannymi faulami. Może się to komuś nie podobać, bo piękne nie jest, ale tak też osiąga się w piłce zamierzone cele. Nad stadionem w Białymstoku wyraźnie unosił się duch Diego Simeone i jego „cholissmo”, a Jagiellonia Probierza , niczym Atletico Argentyńczyka ostrą grą wybiła rywalom futbol z głów i pozostała niepokonana u siebie. A jej stadion niezdobytą twierdzą w 2017 (6 zwycięstw, dwa remisy). Mało tego, gdyby nie pechowy spalony Ciliana Sheridana, wygrałaby po najlepszej akcji meczu.

Vadis, dopiero co tak chwalony po meczu z Lechem i słusznie nazywany zawodnikiem, który przerósł Ekstraklasę, nie pokazał nic z tego, czym tak zachwycał w Warszawie. W końcu, sfrustrowany niemocą, stracił nerwy i z drugą żółtą kartką za cios łokciem w nos Góralskiego wyleciał z boiska. Dopiero co trener Lecha Nenad Bjelica bezradnie wyjaśniał, że nie znalazł sposobu na zatrzymanie Belga, bo Vadis jest nie do zatrzymania. A Probierz znalazł. Brzydki (to nie przytyk do urody Góralskiego tylko jego stylu gry), ale skuteczny i zgodny z przepisami, choć na ich granicy. Tak się eliminuje gwiazdę rywali, która stanowi największe zagrożenie i piłkarsko jest poza zasięgiem wszędzie pod słońcem, czy to Gonzalo Higuain w Serie A, czy Leo Messi w La Liga czy Sergio Aguero w Premier League.

Brak porażki był dla Probierza warunkiem pozostania w grze o tytuł. Osiągnął to. Mogą nam się nie podobać meteody. Ale tylko efekt się liczy.

Michał Probierz

 

Zostaw odpowiedź