Dlaczego dla mnie to Probierz jest Trenerem Sezonu Ekstraklasy

Probierz, Magiera, BartoszekW czwartek gościliśmy w redakcji byłe wielkie gwiazdy hiszpańskiego futbolu, Fernando Morientesa i Gazikę Mendietę. Gdy opowiedzieliśmy im jak ciekawą końcówkę sezonu Ekstraklasy właśnie przeżyliśmy, ci aż otworzyli oczy. – Ile drużyn walczyło o tytuł w ostatniej kolejce? – Aż cztery? – I to bezpośrednich meczach? – Ile przyszły mistrz Polski czekał na wynik drugiego meczu, , zagryzając zęby? Siedem?! – dopytywali. Z tego wszystkiego rozłożyli „Przegląd Sportowy” i zaczęli analizować tabelę. – Takie małe różnice, nigdy nie widziałem czegoś podobnego! Ja-gie-lonia Bia-ły-stok, Le-chia – wymawiali z trudem nowe nazwy. Oczy jeszcze szerzej otworzyły im się na wieść o zasadach ESA37 i podziale punktów…

Szok w pełni zrozumiały, bo faktem jednak jest, że dawno nigdzie sezon nie skończył się z większym przytupem. Jedna akcja, jeden gol mógł przesądzić o mistrzostwie i o tym kto zagra w pucharach! Przy okazji dzięki tej dramatycznej końcówce staliśmy się naocznymi świadkami wielkiego triumfu smartfonów nad tzw. desktopami (czyli urządzeń mobilnych nad komputerami – to ostatnio bardzo modny temat wszelkich technologicznych konferencji, w których uczestniczę). A nawet nad telewizją.

Patrząc na całe sektory kibiców Legii, śledzących na telefonach rozwój wydarzeń w Białymstoku dzięki portalowym relacjom live, na tzw. livescorach, czyli aplikacjach wyspecjalizowanych w podawaniu wyników na bieżąco, na Twitterze, wreszcie w aplikacji NC+ Go (jak ja, dzięki uprzejmości internauty, który podrzucił mi kod – jeszcze raz dziękuję) zobaczyliśmy do jakiego urządzenia należy przyszłość.

Jakby tego mało, przytup spotęgowała jeszcze wojna domowa w Lechu, której odsłonę między trenerem Bjelica, a królem strzelców i najlepszym napastnikiem ekstraklasy Marcinem Robakiem obejrzeliśmy na żywo. Oraz kontrowersyjny wybór Trenera Sezonu podczas poniedziałkowej Gali Ekstraklasy.

Ja z całego serca serdecznie gratuluję Maciejowi Bartoszkowi. Cieszę się, że los wynagrodził mu tym tytułem wszystkie upokorzenia jakie przeszedł w karierze. I te świeże i te stare. Patrząc na jego krętą trenerską karierę, która na chwilę zaprowadziła go symbolicznie na wysypisko śmieci, na wszystkie kłody jakie życie rzuciło mu pod nogi za sprawą właścicieli, prezesów i dyrektorów sportowych, trudno mu nie przyklasnąć.

Toteż klaskałem na Gali, gdy wychodził odebrać statuetkę. Zwłaszcza, że szedł na scenę jako trener bezrobotny. Oby nagroda pomogła mu jak najszybciej znaleźć nowy klub. Widać było jednak, że sam jest wyraźnie speszony i zaskoczony werdyktem piłkarzy Ekstraklasy. Czy ich sympatię zjednało mu zwolnienie jeszcze przed zakończeniem sezonu przez nowych właścicieli Korony, a zwłaszcza absurdalna argumentacja tej decyzji? Czy to, że jest dobrym człowiekiem, zdolnym motywatorem, a w jego zespołach zawsze panuje świetna atmosfera?

Oczywiście, że wykonał w Koronie kawał świetnej roboty. Obejmował drużynę rozbitą, na równi pochyłej do spadku. A zostawił na 5. miejscu w tabeli i do tego zdecydowanie najlepszą w rundzie mistrzowskiej z drużyn nie walczących o tytuł. Jednak już sama nominacja Bartoszka do finałowej trójki wywołała zdziwienie. Dlaczego on a nie trener Bjelica, który podniósł z kolan Lecha, a choć przegrał najważniejszy mecz w sezonie w finale Pucharu Polski, to wszak jego zespół do końca walczył o tytuł. A Bartoszek z Koroną mimo „dobrego wrażenia artystycznego” na koniec sezonu zanotował więcej porażek (10) niż zwycięstw (9).

Sam szukając Trenera Sezonu wybierałbym między Jackiem Magierą a Michałem Probierzem. I choć długo byłem zdania, że powinni byli wygrać ex equo, ostatecznie wyróżniłbym jednak trenera Jagielloni. Po pierwsze dlatego, że nagradzamy za ekstraklasę, więc choć doceniam remis z Realem Madryt, wygrana ze Sportingiem Lizbona, trzecie miejsce w grupie Ligi Mistrzów i awans do Ligi Europy, to tu nie mają znaczenia. Magiera i tak zgarnął najważniejsze trofeum czyli mistrzostwo Polski. Niech zgarnie i tytuł Trenera Roku.

Za Ekstraklasę Probierz zasłużył sobie nie tylko historycznie wysokim miejscem Jagielloni. Ale także właśnie okolicznościami w jakich został wyłoniony mistrz Polski. Za te siedem minut udręki jakie zgotował Legii, która mimo wszystkich dotychczasowych zwycięstw i imponująco skutecznej pogoni w tabeli, na siedem minut stała się bezradna, zależna od tego czy Jadze się uda czy nie uda…

A także za wyciśnięcie najwięcej z najsłabszej kadrowo drużyny finałowej czwórki. To jest znak prawdziwej roboty trenera. Owszem, chwała Magierze za sklejenie drużyny znajdującą się w fazie rozpadu w broniącego tytułu mistrza. Za przywrócenie piłkarzom radości gry i wykorzystanie ich potencjału, czego nie umiał Besnik Hasi.

Probierz wycisnął ze swoich 120 procent. I niech nam tego nie przesłoni jego momentami irytujący styl bycia, szukanie wymówek czy tricki jak… serpentyny. To także jedyny trener Ekstraklasy, który znalazł sposób na powstrzymanie Piłkarza Sezonu, Vadisa Odidję Ofoe. Sposób, który wielu zniesmaczył, ale jedyny skuteczny. Dzięki któremu Jagiellonia walczyła o tytuł do ostatniej minuty sezonu. I siedem minut dłużej.

Feta Jagielloni Białystok po wicemistrzostwie

3 komentarze

  1. ~YB

    9 czerwca 2017 at 17:20

    Magiera zrobił świetną robotę, posprzątał po Hasim, ale wychodząc z założenia, że wielkość trenera poznaje się po tym jak ze średniego materiału ludzkiego jest w stanie wycisnąć prawie mistrza, to jednak Probierz powinien to wygrać. No, ale nie wszyscy oceniają obiektywnie, a chyba nie jest wystarczająco lubiany…

  2. ~Sporttiw

    13 czerwca 2017 at 11:54

    Witam,

    Mamy tutaj do czynienia z dwoma zjawiskami. W przypadku pierwszego trener uporządkował dobrą drużynę, w drugim trener zrobił drużynę:) Wydaje się że jednak P. Probierz dokonał czegoś bardziej spektakularnego. Oczywiście wszyscy patrzą na ten „pojedynek” przez pryzmat zdobytego mistrzostwa przez Magierę. Nie mniej jednak brawo dla obu:)

    Pozdrawiam

  3. ~Janek

    13 czerwca 2017 at 12:45

    Swoją drogą to z takimi potencjałem ludzkim, mistrzostwo zdobyte w ostatnich minutach, to sukces taki raczej umiarkowany. Nie mniej jednak nagroda dla Bartoszka w kontekście Magiery i Probierza to kuriozum.

Zostaw odpowiedź