Ile wody jest w basenie Legii?

Jacek Magiera

Niesławny huragan Irma skręcił znad Florydy i przez chwilę przeleciał nad Warszawą, wymiatając z klubu trenera Jacka Magierę, członków jego sztabu, dyrektora sportowego Michała Żewłakowa. W ich miejsce zainstalował ekipę komandosów z Chorwacji. Już nie pamiętam, żeby jakieś wydarzenie wywołało taką burzę w internecie, nie licząc oczywiście meczów reprezentacji Polski na Euro 2016.

Sami komentowaliśmy to na potęgę w serwisach i mediach społecznościowych Przeglądu. Aż cześć czytelników pytała złośliwie, czy będziemy tak reagować na zwolnienie każdego trenera klubu Ekstraklasy. Odpowiadam: po pierwsze mistrz Polski, kto by nim nie był, zawsze zasługuje na szczególne traktowanie. Zwłaszcza drużyna, która dopiero co z powodzeniem grała w Lidze Mistrzów, a dziś zaś nie załapała się nawet do pucharu pocieszenie, czyli Ligi Europy, odpadając z kazachską Astaną i mołdawskim Sheriffem Tiraspol.

Jestem pewien, że gdyby na przykład w listopadzie 2011 całe nasze piłkarskie środowisko było już na Twitterze (ja akurat miałem tam konto od trzech lat), po zwolnieniu Roberta Maaskanta i Stana Valckxa z Wisły Kraków zapanowałaby tam taka sama egzaltacja i lawina komentarzy jak dziś.

Największe emocje wzbudziło zwolnienie Jacka Magiery, który wg deklaracji miał być dla Legii trenerem na lata, a tymczasem klub rozstał się z nim po niespełna 12 miesiącach. Sama decyzja nie jest dla mnie kontrowersyjna, jeśli już to moment jej podjęcia i osoba następcy, o czym za chwilę.

Oczywiście Magierze należy się szacunek za to co zrobił na Łazienkowskiej przez ostatni rok, ale też nie mam wrażenia, żeby ktokolwiek go z tego szacunku odzierał. Wręcz przeciwnie. Brawa za ułożenie szatni, rozbitej przez Besnika Hasiego. Za remis z Realem, zwycięstwo ze Sportingiem i awans z grupy do Ligi Europy. Za mistrzostwo Polski też. Co prawda wywalczone w wątpliwych okolicznościach, w stresie oczekiwania co zdarzy się w Białymstoku, jeden gol Jagielloni i skończyłoby się największa kompromitacją w XXI wieku… Ale sztuka jest sztuka, mistrzostwo zdobyte, należą się gratulacje.

Nie było jednak jeszcze trenera, który trwałby w klubie za zasługi, gdy jego drużyna gra fatalnie, przegrywa i słabo rokuje. Spójrzcie co w ubiegłym sezonie spotkało Claudio Ranieriego, który odniósł historyczny, niewyobrażalny sukces z Leicester City. Wydawało się, że za zdobyte przy takiej konkurencji mistrzostwo Anglii, będzie prowadził „Lisy” do końca swych dni i bez względu na wyniki. A jednak władze klubu uznały, że niekoniecznie chcą grać z uwielbianym trenerem w Championship. Wiele serc zostało wówczas złamanych, wiele złudzeń co do współczesnego futbolu straconych, ale w efekcie klub utrzymał się w Premier League.

Rozstanie z lubianym trenerem nigdy nie jest łatwe. Ale czasem lepszy radykalny ruch, niż bierność. Przekonujemy się o tym po wielokroć co sezon. Dariuszowi Mioduskiemu wypominano wsparcie, jakiego udzielił Magierze zaledwie 32 dni, kiedy to zapowiadał, że wierzy w trenera, ufa mu i zaraz przedłuży z nim kontrakt. Moim zdaniem prezes powiedział wtedy to, co trener, szatnia i media powinny były usłyszeć po niepowodzeniu z Astaną, a przed meczami z Sheriffem. Jak setki prezesów przed nim, którzy – gdy jednak drużyna nie odbiła się od dna, gra wyraźnie nie poprawiła, a sukcesy nie zaczęły przychodzić – po paru dniach, tygodniach, miesiącu ostatecznie zwalniali trenera.

Pamiętacie jaki los spotkał Jose Mourinho podczas drugiej przygody w Chelsea, do której wracał by „pracować do emerytury”? Po zdobyciu pierwszego od pięciu lat mistrzostwa Anglii w następnym sezonie rozstał się za porozumieniem stron z powodu słabych wyników. Bodaj tydzień przed zwolnieniem miał jeszcze pełne wsparcie zarządu. Te deklaracje miały wzmocnić zespół i samego trenera. Tym razem nie odniosły skutku.

Być może Mioduski powinien był pozwolić Magierze dłużej zarządzać kryzysem, skoro udało mi się zażegnać ten wzniecony przez Hasiego. Najwyraźniej jednak nie przekonały go proponowane przez trenera rozwiązania i – mówiąc językiem korporacyjnym – uznał, że czas na „call to action”.

Jak wielu mam jedynie wątpliwości co do wyboru momentu dymisji Magiery. Czy nie bardziej logicznie byłoby zrobić to przed przerwą na reprezentację, by następca miał choć minimum czasu na poznanie drużyny i ewentualne zmiany? Z drugiej strony rozumiem, że to właśnie brak jakiekolwiek zmiany na lepsze po reprezentacyjnej przerwie pchnęła właściciela klubu do ostatecznego kroku.

Wybór Romeo Jozaka na następcę Magiery jawi się jak skok do basenu bez sprawdzenia, czy nalano do niego wodę. Chorwat jest uznanym na całym świecie odkrywcą talentów i szkoleniowcem młodzieży. Wychował m.in. gwiazdy Realu Madryt Lukę Modrića czy Mateo Kovacića, stoi za sukcesem finansowym Dinama Zagrzeb. Gdyby przychodził w roli dyrektora sportowego, pewnie wszyscy klaskalibyśmy na stojąco. Jednak nigdy nie był trenerem.

Nie przesądzałbym jednak, że poniesie klęskę. Świat futbolu zna np. portugalskiego tłumacza, który po wielokroć przerósł trenera, któremu tłumaczył. A 29-letni trener drużyn młodzieżowych, Julian Nagelsmann po objęciu Hoffenheim, bez wielkich pieniędzy, zajął z „Wieśniakami” w ubiegłym sezonie do 4. miejsce w Bundeslidze. Wkrótce się przekonamy czy i jak głęboka jest woda w basenie Legii.

Romeo Jozak

2 komentarze

  1. ~EUCHARIA DANIEL

    16 września 2017 at 21:10

    Czy zostałeś odrzucony przez banki i inne instytucje finansowe? Czy potrzebujesz kredytu konsolidacyjnego lub kredytu hipotecznego? Nie szukaj więcej, ponieważ jesteśmy tutaj, aby wszystkie kłopoty finansowe stały się przeszłością. Wypożyczamy fundusze na rzecz osób fizycznych i przedsiębiorstw potrzebujących pomocy finansowej w wysokości 2%. Nie wymaga się numeru ubezpieczenia społecznego i nie wymaga sprawdzenia kredytu, gwarantowany w 100%. Chcę skorzystać z tego medium, aby poinformować Cię, że udzielamy wiarygodnych i pomocnych beneficjentów, a my z przyjemnością zaoferujemy Ci pożyczkę.
    Więc napisz do nas dzisiaj: (euchariadanielloanfirm@gmail.com), aby złożyć wniosek o pożyczkę.

  2. ~Marcin1991

    18 września 2017 at 22:27

    Witam Panie Michale.
    Jestem właśnie świeżo po obejrzeniu magazynu 4-4-2 jak i również dzisiejszego odcinka Misji Futbol.Wiadomo że teraz w Polsce tematem nr 1 jest zwolnienie Jacka Magiery ( bo myślę że temat wywiadu Roberta Lewandowskiego już powoli schodzi na dalszy plan ) .
    Z zaciekawieniem czekałem na wieczorną wizytę Pana Dariusza Mioduskiego w 4-4-2.Na pewno potwierdziło się to co dziś powiedział Tomasz Smokowski , mianowicie że Prezes Legii jest fantastycznie przygotowany pod względem wystąpień , rozmów z dziennikarzami ,ogólnie szeroko pojętego PR.
    Natomiast ja zwróciłem uwagę na jedną rzecz która powiedział Pan Prezes mianowicie że dla trenerów nie ma okien transferowych dlatego łatwiej jest wymienić trenera niż dokonać zmian w składzie. Podejście poniekąd słuszne co potwierdzają w/w przez Pana przykłady Ranieriego czy Mourinho.Jednak czy takie podejście do sprawy nie doprowadzi do pogłębienia się procesu w wyniku którego piłkarze mają za dużo ” władzy ” ?
    Owszem,proces ten istnieje już na świecie – vide Messi i maczanie palców w blokowaniu transferów – no ale to jest jak porównanie zefirku do huraganu.Dzisiaj świetnie to podsumował bodajże Mateusz Borek – piłkarze podpisują kontrakty za ogromne pieniądze i oczekuje się od nich pełni zaangażowania.I potem słyszy się że nie ma chemii między trenerem a zespołem i dlatego gra wygląda słabo, więc trzeba zwolnić trenera.
    Czy aby na pewno tędy droga ? Czy nie powinno być jednak tak że to piłkarze którzy przychodzą do takiego klubu jak Legia ( w sumie to do jakiegokolwiek klubu ) mają dawać zawsze z siebie 100% niezależnie czy jest chemia czy nie ? Przecież nawiązali stosunek pracy z klubem i wymaga się od nich pełnego zaangażowania.I nawet jeżeli klub ma trenera z dobrym warsztatem jaki wg mnie ma Jacek Magiera musi odejść bo nie ma chemii.
    Takie podejście prezesów w PL jak Pana Mioduskiego będzie prowadziło do takich sytuacji że np zawodnikom nie spodoba się trening bo za ciężko i już trener będzie do zwolnienia ( vide Robert Maaskant ) Prezesi powinni brać przykład np z Bayernu. Ostatnio głośno było o wywiadzie RL9 , frustracji Mullera , rzucenia koszulki przez FR.Jednak zobaczmy jak tam się to odbyło.Były rozmowy z piłkarzami , i na każdym kroku jest podkreślane że to klub jest najważniejszy.Trener Ancelotti zapowiedział rozdawanie kar spóźnialskim. Piłkarze o tym wiedzą i zobaczmy ostatni mecz z Mainz : dwie bramki RL9 , bramka i asysta Mullera.
    Zróbmy nawet proste porównanie zachowując oczywiście należyte proporcje : prywatna firma poszukuje pracowników. Zatrudnia 3 osoby które podpisują umowę o pracę i mają określone obowiązki. I nagle tych 3 pracowników stwierdza że nie ma chemii między nimi a managerem i nie chce im się w pełni angażować w wykonywaną prace.Wszyscy wiemy jak to się kończy : albo Ci pracownicy chowają do kieszeni osobiste animozje i wykonują prace albo do widzenia.Czy nie takie podejście powinno być również w takim klubie Jak Legia ?
    Oczywiście trzeba wziąć pod uwagę też samą osobę trenera. Bo tak jak Panowie dzisiaj powiedzieli Hasi ma opinie trenera konfliktowego a i postawienie sejfu w szatni na zegarki było po prostu słabe. Jednak wszyscy wiemy jakim trenerem i człowiekiem jest Magiera więc zwalnianie kogoś tak bezkonfliktowego, z dobrym warsztatem , w pełni oddanego klubowi nie powinno się wydarzyć.
    Może się okazać że zatrudnienie Romeo będzie strzałem w 10 , Prezes Mioduski miał do tego pełne prawo.Chcąc jednak iść do przodu w piłce klubowej w PL u piłkarzy musi być taka mentalność jaka jest u każdego z nas idącego do pracy : masz z siebie dawać 100% niezależnie od tego czy podoba Ci się kierownik/manager czy nie.

Zostaw odpowiedź