Znaczy kapitan, czyli wojenka w szatni PSG

Neymar i CavaniTe dwie boiskowe scenki narobiły w minionym tygodniu więcej szumu w mediach tradycyjnych i społecznościowych niż jakikolwiek gol, 6:1 Barcelony z Eibarem czy sensacyjna porażka Realu Madryt u siebie z Betisem. Oto w meczu PSG z Olympique Lyon gospodarze dostają rzut wolny przed polem karnym. Chce go wykonać Urugwajczyk Edinson Cavani, ale Brazylijczyk Dani Alves niczym sprawny rugbista wyłuskuje mu piłkę z rąk i sprytnym podaniem przekazuje Neymarowi, przyjacielowi z kadry i poprzedniego klubu. Ten strzela, ale bramkarz broni.

22 minuty później PSG dostaje karnego. Piłkę na wapnie ustawia Cavani. Neymar stoi obok i wyraźnie przekonuje, żeby dał mu strzelać, ale ten okazuje się asertywny. Alves tym razem nie przybiega na pomoc. I znów tam gdzie dwóch się bije, wygrywa bramkarz Lyonu, który broni strzał Urugwajczyka.

Trzeciej scenki kamery nie pokazały, a szkoda. Ale z dziennika „L’Equipe”, który na wtorkowej okładce umieścił obu gwiazdorów pod dużym tytułem: „Le Clash” (starcie), wiemy, że w szatni doszło między nimi do przepychanki. Grubszej rozróbie zapobiegli Thiago Silva i Marquinhos, którzy rozdzielili krewkich Latynosów. Ale to nie koniec eskalacji konfliktu: to Neymar przestaje obserwować Cavaniego na Instagramie! Brakuje tylko deklaracji, że „udawał wszystkie lajki…

***

Błacha sprawa? Rozbuchane ego ambitnych piłkarzy to nic nowego? Szatnia PSG nie jest pierwszą i ostatnią, w której dochodzi do walki o przywództwo? To prawda, ale nie sposób nie pochylić się nad, bo raz że dotyczy najdroższego piłkarza świata, za którego klub wywalił 222 mln euro. A dwa, że o szatnię, która ma odnieść spektakularny sukces w Europie – wygrać Ligę Mistrzów.

Na marginesie, nie lekceważyłbym znaczenia jaką jest dla współczesnego piłkarza gest w mediach społecznościowych. To dla nich najważniejsze z narzędzi komunikacji z fanami, mediami, sponsorami. Miejsce lansu, prezentacji nowych fryzur, stroje, samochody i generalnie gwiazdorskiego dolce vita.

Fakt, że jakiś zawodnik polubił na Facebooku czy Twitterze profil jakiegoś klubu – zwłaszcza w momencie przesilenia czy negocjacji kontraktowych, jak Leo Messi w 2015 roku profil Chelsea na Instagramie – może doprowadzić do medialnego trzęsienia ziemi. W okresie otwartego okna transferowego dziennikarze tabloidów śledzą media społecznościowe nie tylko zawodników ale i ich żon, dziewczyn i kochanego, żeby z ich zakupów i podróży wywróżyć nadciągającą zmianę.

***

Zatem fakt, że dwóch partnerów z jednej formacji przestało się obserwować w social mediach to dla władz PSG równie niepokojący sygnał jak to, że przestali do siebie podawać (Neymar do Cavaniego tylko dwa razy w całym meczu z Lyonem, Cavani do Neymara ani razu).

Trudno się dziwić temu ostatniemu. Przez kilka lat przebywał w Paryżu w głębokim cieniu Zlatana Ibrahimovića. Mimo, że został sprowadzony z Napoli za 64 mln euro, co było wówczas szóstym najdroższym transfer w historii futbolu, został „zdegradowany” do roli skrzydłowego, bo w ataku miał błyszczeć Szwed. Pogodził się z nią dla dobra drużyny i nie robił fochów.

Kiedy Zlatan – z którym zresztą wzajemnie bardzo się szanowali – odszedł do Manchesteru United, wyzwolony Cavani rozegrał najlepszy sezon w PSG. Zdobył we wszystkich rozgrywkach aż 49 goli i dorobił się zasłużonego statusu głównego egzekutora stałych fragmentów. Nie widzi powodów, żeby z niego teraz zrezygnować, tym bardziej, że wg „L’Equipe” ma w kontrakcie zapisaną premię w wysokości miliona euro za tytuł „króla strzelców” Ligue 1.

Dla Neymara to grosze. On w pięć lat zarobi w PSG 150 mln euro, nie licząc drugiego tyle prowizji dla ojca-agenta. Ale Brazylijczyk przyszedł tam tylko po to, żeby zarabiać. Jego misją nie jest też przecież zdobycie mistrzostwa Francji. Liczy się tylko „Złota Piłka”, na którą w Barcelonie miał średnie szanse grając u boku Messiego.

Żeby przełamać dominację Argentyńczyka i Cristiano Ronaldo będzie potrzebował wygranej w Lidze Mistrzów, z sobą w roli głównej. Będzie potrzebował dużo goli w sezonie. Wolne, karne to doskonałe okazje. Ronaldo mogą sobie nazywać „Penaldo”, ale rekordowe statystyki idą w świat, co na pewno nie zostaje bez wpływu na głosowanie.

***

Kiedy Neymar przechodził do Barcelony w 2013, wielki Johan Cruyff na podstawie doniesień na temat zachowania Brazylijczyka w Santosie przestrzegał przed tym transferem, mówiąc że: „wysyła się jachtu z portu z dwoma kapitanami na pokładzie”.

Okazało się, że nie miał racji. Neymar już w pierwszym wywiadzie po debiucie – którego nota bene miałem przyjemność być autorem wraz z Basią Bardadyn, w Gdańsku po SuperMeczu z Lechią – zadeklarował, że Leo Messi jest jego wielkim idolem. Nigdy nie wyrażał chęci „detronizacji” Argentyńczyka, wiele razy podkreślał, że ani on ani żaden inny piłkarz nie może się równać z Messim. Przez cztery lata godził się na rolę Robina przy Batmanie – superbohatera, ale tego nr 2.

Niestety dla przyszłości Cavaniego w PSG, Neymar nie widzi go w roli „drugiego kapitana”.

Trener na razie Unai Emery umywa ręce, przekonując, że w drużynie nie ma hierarchii i niech zawodnicy sami ustalą… Ale prezes Nasser Al Khelaifi jak przypuszczam, nie ma wątpliwości który zawodnik jest nr 1 i powinien czuć się bardziej szczęśliwy. Nie mają też rodacy Neymara, którzy jak pokazali chętnie wcielą się w rolę ochroniarzy „księcia Paryża”. Toteż na miejscu agentów Cavaniego, już rozglądałbym się dla niego za nowym klubem. Ze znalezieniem nie powinno być problemu.

Neyemar Mbappe Cavani

Zostaw odpowiedź