„Król George” Weah prezydentem Liberii!

George Weah, jedyny w historii zawodnik z Afryki, który zdobył „Złotą Piłkę” został prezydentem Liberii!

George Tawlon Manneh Oppong Ousman Weah, były zawodnik AS Monaco, PSG, Olympique Marsylia, AC Milan i  Chelsea pokonał we wtorek w drugiej turze wyborów 73-letniego Josepha Boakaia, który przez 12 lat był wiceprezydentem kraju. Wspaniały napastnik, choć zrobił karierę w Europie, nigdy nie zapomniał skąd się wywodzi – a wychował się w slumsach stolicy Liberii, Monrowii, mieszkając w domu skleconym z blachy wraz z 12-ściorgiem rodzeństwa.

Jeszcze jako zawodnik opłacał w ojczyźnie budowę dróg i szkół. Jako Ambasador Dobrej Woli Unicef organizował koncerty i mecze charytatywne. Jako grający trener reprezentacji, był jednocześnie jej jednoosobowym sponsorem: opłacał z własnej kieszeni przeloty i pobyt w hotelach całej ekipy podczas eliminacji do mundialu w Japonii i Korei w 2002 roku. O mało co się nie udało – Liberii zabrakło do awansu zaledwie jednego punktu.

Kiedy przyjeżdżał do ojczyzny z Europy traktowano go jak połączenie Leo Messiego i Michaela Jacksona – absolutnego herosa. Ludzie wychodzili na ulice, by wiwatować na jego cześć, gdy jechał z lotniska. Teraz w jego rękach znajdzie się los całego państwa.

Przygotowywał się do tej roli od dawna. Pomysł zostania politykiem zaszczepił mu Nelson Mandela podczas spotkania w 1996 roku, który publicznie nazywał go „Dumą Afryki”. Pierwszy raz w wyborach prezydenckich wystartował już w 2005 roku, ale mimo statusu idola przegrał z wykształconą w USA ekonomistką Ellen Johnson Sirleaf, pierwszą kobietą-prezydent w Afryce. Zrozumiał wówczas, że popularność to za mało. Zdał maturę i skończył biznes i zarządzanie na Uniwersytecie Devry w Miami.

Historyczność jego wyborczego zwycięstwa nie polega na tym, że prezydentem zostaje były sportowiec, uważany za najlepszego piłkarza Afryki wszech czasów. Fenomenem jest to, że po raz pierwszy w historii Liberii następuje pokojowe przekazanie władzy przez jednego demokratycznie wybranego przywódcę drugiemu.

Kraj założyli w 1821 roku wyzwoleni niewolnicy ze Stanów Zjednoczonych na terenach wykupionych przez Amerykańskie Towarzystwo Kolonizacyjne. Zamiast stworzyć raj na ziemi dla czarnych mieszkańców Afryki i żyć w zgodzie z 18 plemionami tubylczymi, stworzyli im piekło gorsze niż biali kolonizatorzy w sąsiednich krajach. Liberią latami wstrząsały wojny domowe, ludobójstwo, konflikty etniczne i rządy kolejnych krwawych dyktatorów oraz wspieranych przez nich watażków. Wróciło niewolnictwo, do prywatnych armii przymusowo wcielano dzieci.

Paradoksalnie jednemu z nich zawdzięcza karierę Weah. Samuel K. Doe, sierżant-analfabeta w 1980 roku stanął na czele przewrotu wojskowego, własnoręcznie mordując maczetą poprzedniego prezydenta i odsuwając od władzy potomków amerykańskich wyzwoleńców. Dziewięć lat później sam zginął zamordowany po wielogodzinnych torturach przez swego krwawego następcę Charlesa Taylora.

W trakcie sprawowania władzy, owładnięty miłością do futbolu, zbudował stadion narodowy, mnóstwo boisk, kazał szkolić młodych chłopaków, a najlepszym fundował zagraniczne stypendia. Talent Weah szybko został wychwycony, a on sam stał się pupilem dyktatora.

Sam Weah mówi, że po Bogu najwięcej w życiu zawdzięcza Arsene Wengerowi, który w 1988 roku sprowadził go do AS Monaco, był dla niego jak ojciec i wszystkiego nauczył. „Za każdym razem, gdy wychodziłem na boisko, grałem dla Arsene’a. Byłem gotów złamać dla niego nogę lub rękę, byleby tylko wygrać mecz i odpłacić mu za to co dla mnie zrobił. Zajął się mną jak synem, chronił przed rasizmem, którego w tamtych czasach było sporo. Nauczył, że czarnoskórzy i biali mogą żyć razem – mówił Weah w niedawnym wywiadzie dla „Guardiana”.

W 1995 to właśnie Francuzowi zadedykował publicznie tytuł Piłkarza Roku FIFA. To był jego najlepszy rok w karierze – zgarnął w nim jeszcze „Złotą Piłkę” i „Złotego Buta” dla najlepszego strzelca, mistrzostwo Francji z PSG i przeszedł do AC Milan.

Zostaw odpowiedź