Cyrille, który powiedział „nie” rasizmowi

Wszystkie mecze ostatniej kolejki Premier League poprzedziła minuta ciszy, a piłkarze zagrali z czarnymi opaskami na przedramionach – wszystko na cześć byłego zawodnika West Bromwich Albion, Coventry i Aston Villi, Cyrille Regisa, który we wtorek zmarł na zawał serca w wieku 59 lat. Był trzecim czarnoskórym piłkarzem jaki zagrał w reprezentacji Anglii, ale pierwszym który powiedział zdecydowane „nie” rasizmowi i rasowym uprzedzeniom, wszechobecnym w latach 70. i 80. na brytyjskich stadionach.

Jak pisano „zrobił najwięcej, by który zniszczyć tamę blokującą w futbolu czarnoskórych piłkarzy”. Urodził się w Gujanie Francuskiej (gdyby chciał, mógł wybrać grę dla reprezentacji Francji) i był wybitnym napastnikiem. Tak dobrym, że – jak mówi jego były trener Ron Atkinson – w dzisiejszych czasach kosztowałby tyle co Romelu Lukaku, czyli niemal 90 mln funtów. Dla WBA zdobył w 297 meczach 112 goli. W 1984 roku trafił do Coventry za 250 tys. funtów, gdzie spędził siedem lat, zdobywając w 278 meczach 62 gole i jedyne w swojej karierze trofeum – Puchar Anglii. Im lepiej i skuteczniej grał, tym większą irytację wzbudzał.

Regularnie musiał znosić upokorzenia z powodu koloru skóry, obrażali go boiskowi rywale (wspominał, że jeden z obrońców przez cały mecz biegał za nim mówiąc: „czarnuchu, wyliż mi buty, na co czekasz?”. Oraz kibice przeciwnych drużyn, którzy wygwizdywali go, gdy tylko był przy piłce i regularnie obrzucali bananami. „Im więcej obelg słyszałem, tym bardziej przekuwałem złość w lepsze występy, choć nieprawdą jest, że te sytuacje spływały po mnie jak woda po kaczce. Każda była jak bolesny cierń” – pisał w autobiografii. Prawdziwego szoku doznał jednak przed debiutem w reprezentacji Anglii. Ktoś przysłał mu list, w którym znajdował się pocisk oraz ostrzeżenie: „jeśli postawisz stopę na naszym Wembley, jedna z kul wyląduje w twoim kolanie”.

Nie dał się zastraszyć. Niestety w barwach Anglii wystąpił tylko pięć razy. Po zakończeniu kariery rozpoczął walkę o prawa i akceptację czarnych piłkarzy najpierw jako ich agent, a potem ambasador organizacji WaterAid. Stał się inspiracją dla wielu młodych zawodników, którzy gdyby nie on, machnęliby ręką na futbol i nie zrobili kariery.

„Cyrille był moim bohaterem, zawsze chciałem grać jak on. Zapamiętamy go jako odważnego człowieka, który nie słowami ale czynami odpowiadał na rasistowskie ataki. Aż w końcu ludzie, którzy go obrażali pokochali jego grę” – napisał na wieść o śmierci Regisa były napastnik Aston Villi i Manchesteru United, Dion Dublin. „Odszedł mój bohater, pionier, człowiek przez którego zawsze chciałem grać w piłkę nożną” – dodał inny były czarnoskóry gwiazdor MU, Andy Cole. W uznaniu jego zasług Królowa Elżbieta II już dziewięć lat temu uhonorowała go Orderem Imperium Brytyjskiego.

Jego byłe kluby emocjonalnie pożegnały piłkarza, ale już władze Premier League nie paliły się jednak do powszechnego uhonorowania go. Wymusili to akcją w mediach społecznościowych byli zawodnicy jak Viv Anderson, pierwszy czarnoskóry reprezentant Anglii i czołowi dziennikarze m.in. Henry Winter z „The Times’a” który tweetował o „hańbie” władz ligi.

Zostaw odpowiedź