Pjongczang 2018. Brenny Huckaby – na złość rakowi i hejterom

– Chcę przyczynić się do przerwania stygmatyzacji osób niepełnosprawnych. Pragnę, by kobiety, niezależnie od swoich ułomności, czuły się silne i seksowne. Ja się taka czuje – mówi Amerykańska snowboardzistka Brenna Huckaby.

Na igrzyskach paraolimpijskich w Pjongczangu zdobyła dwa złote medale. W lutym jako pierwsza paraolimpijka trafiła na rozkładówkę słynnego magazynu „Sports Illustrated”, edycji „Swimsuit Issue”, poświęconego kostiumom kąpielowym.

– Chciałbym, żeby moja historia była przykładem dla wszystkich dziewczyn, małych i dużych, które nie wierzą w siebie i w które ktoś wmawia, że czegoś nie dadzą rady, czemuś nie podołają, do czegoś się nie nadają. Jestem żywym przykładem, że można wszystko! – opowiada Brenna.

Długo starano się ją przekonać, że z nogą amputowaną wysoko powyżej kolana nie ma szans nauczyć się jeździć na snowboardzie. Ale ona się nauczyła. No to wmawiali, że z taką niepełnosprawnością nie ma szans rywalizować w żadnych zawodach, tylko rekreacja. Ale ona rywalizowała i wygrywała jedne po drugich aż została mistrzynią USA. Wreszcie kazali jej zapomnieć o igrzyskach paraolimpijskich. Najwyższy poziom, jest tu bez szans. A ona z Pjongczang wróci z dwoma złotymi medalami.

– Hej, wy wszyscy hejterzy i demotywatorzy, gdzie dziś jesteście? I dobrze, że was nie widać. Pozwólcie nam spełniać nasze marzenia – śmiała się na mecie po pierwszym medalu w boarder crossie.

Kiedy w wieku 14 lat zdiagnozowano u niej kostniakomięsaka – niezwykle rzadki rodzaj nowotworu kości, występującego raczej u zwierząt niż ludzi, wydawało się jej, że życie się skończyło, zanim na dobre zaczęło. Mieszkała z rodzicami w Baton Rogue w Luizjanie i marzyła o karierze gimnastyczki. Zamiast robić to co dorastające koleżanki, wdawać w pierwsze miłostki, spędzała miesiące w szpitalu na chemioterapii.

Nieskutecznej. Jak mówi, guz zeżarł całą chemię jak drugie śniadanie i z rozmiarów piłki do golfa powiększył się do piłki do baseballa. Matka, Kristie Huckaby wspomina, że liczyli się ze stratą córki. Sama Brenna też przygotowała się na najgorsze. Powiedziała nawet mamie, żeby się nie martwiła, bo „miała dobre życie”…

Żeby ratować życie dziewczynki konieczna była amputacja nogi. Załamana Brenna, wcześniej tak aktywna, po powrocie do domu nie wychodziła z pokoju. Dopiero po roku dała się w końcu namówić rodzicom na wizytę w National Ability Center. Tam ją, dziewczynę, która nigdy nie jeździła na nartach, zabrano w ramach rehabilitacji na lekcje snowboardu.

– Mama, która pojechała ze mną w roli opiekunki, opowiada, że już po pierwszym dniu zobaczyła w moich oczach dawno nie widziany ogień. Tak silny, że postanowiła zrobić wszystko, żeby go podtrzymać. Po powrocie do Luizjany powiedziała tacie, że była świadkiem cudu, narodzin nowej Brenny. Tata tez chciał zobaczyć. Polecieliśmy razem do Utah, gdzie wynajął dla mnie instruktora jazdy na snowboardzie – opowiada.

Rodzice ustalili, że matka przeniesie się z nią do Utah, żeby córka mogła rozwijać nową pasję. Nie mieli pieniędzy, żeby przeniosła się cała rodzina. Dwaj bracia oddali całe oszczędności, żeby mama z siostrą w nowym miejscu mogły wynająć mieszkanie. Cała rodzina była w stanie spotykać się tylko kilka razy w roku.

Ale kariera Brenny ruszyła z kopyta. Mówi, że o złotym medalu igrzysk paraolimpijskich zaczęła marzyć w momencie, w którym usłyszała, że w ogle istnieją takie zawody dla niepełnosprawnych. W wieku 18 lat przebiła się do snowboardowej reprezentacji USA. Zaczęła regularnie wygrywać zawody Pucharu Świata. Mówi, że bardzo przydatne okazały się doświadczenia z gimnastyki. Dzięki nabytym wtedy umiejętnościom lepiej balansuje na desce mimo braku nogi.

Rok później ku swemu zdumieniu została mamą córeczki Lilah Marie. Zdumieniu, ponieważ lekarze uprzedzili ją, że stosowany podczas chemioterapii lek o nazwie Ifosfamid prawdopodobnie uczynił ją bezpłodną.

– To szalona historia. Jeszcze w piątym miesiącu nie miałam pojęcia, że jestem w ciąży! Dwukrotnie latałam na zawody Pucharu Świata do Europy, nie wiedząc jaki skarb nosze w brzuchu. Wygrywałam i czułam się w świetnej formie, wszystko kapitalnie mi wychodziło. Nie przyszło mi do głowy, że to efekt ciąży, pogodziłam się, że nigdy nie będę mamą. Dzień, w którym rutynowe badania wykazały, że jednak będę to jak dotąd mój najszczęśliwszy dzień w życiu! Tego nie przebije żaden medal, nawet te złote w Pjongczangu! – mówi.

Dodaje, że narodziny córki nie zmieniły jej celów w życiu, tylko jeszcze bardziej zwiększyły pragnienie, że je osiągnąć. – Skoro idąc na trening zostawiam moją córeczkę na dłużej, to wiem, że muszę się maksymalnie przyłożyć do ćwiczeń. Żeby to rozstanie było czegoś warte. Trenuję najciężej jak mogę, bo tylko zwycięstwo mnie usprawiedliwi. Chcę żeby kiedyś była dumna ze swojej matki – mówi.

W lutym 2018 jako pierwsza niepełnosprawna sportsmenka w historii trafiła na rozkładówkę słynnej edycji magazynu „Sports Illustrated” z kostiumami kąpielowymi, które dotąd reklamowały najsłynniejsze supermodelki jak Heidi Klum, Elle Macpherson czy Tyra Banks.

– Ludzie wstydzą się swojej niepełnosprawności. A już w ogóle nie spotyka się kobiet z widoczną niepełnosprawnością na plaży, w kostiumach. Chciałam wysłać sygnał, że każdy powinien się dobrze czuć w swoim ciele, nawet niepełnosprawne dziewczyny. Niech nikt nie pozwoli sobie wmówić, że coś jest z nim nie tak. Nie ważne kim jesteś i z jakim problemem się zmagasz, każdy możesz pokonać. Jesteś swoim własnym szefem. Zaakceptuj się i każ innym cię zaakceptować! – mówi Brenna.

 

Zostaw odpowiedź