Władze tenisa jej nienawidzą…

Kojarzycie Madison Brengle? Nie bardzo? Nic dziwnego. To amerykańska tenisistka, która juniorka grała w finałach wielkoszlemowych turniejów Australian Open i Wimbledonu (przegrała wówczas z Urszulą Radwańską), ale w karierze seniorskiej najwyższe miejsce w rankingu WTA jakie udało jej się zająć to 35. w 2015 roku. Z pewnością nie zarobiła na korcie tyle co Venus Williams czy Karolina Wozniacki. Ale to się może wkrótce zmienić, a stan jej konta znacznie podreperować, ponieważ Brengle – jak to piszą w internetowych reklamach – znalazła jeden dziwny sposób, żeby zarobić kupę pieniędzy.

Zdecydowała się mianowicie pozwać władze WTA oraz ITF o 10 milionów dolarów odszkodowania za to, że obie organizacje skazały ją na cierpnie, kłując jej ciało strzykawkami podczas regularnych kontroli dopingowych. Przeprowadzano je mimo że tenisistka cierpi na udokumentowany Kompleksowy Zespół Bólu Regionalnego (CRPS), zdiagnozowany w listopadzie 2016 roku. Madison fatalnie znosi nakłucia strzykawek podczas pobierania krwi, ponieważ sprawiają jej ciężki do zniesienia ból oraz powodują opuchliznę i sińce.

Jak przekonuje, po badaniach nie mogła normalnie grać w tenisa, bo znacznie spadała siła jej serwisu. A ona sama – w rankingu WTA (wczoraj zajmowała 83. miejsce). Z powodu problemów zdrowotnych rezygnowała z wielu startów lub musiała kreczować (m.in. w I rundzie US Open w 2016). Zawodniczka wielokrotnie sugerowała, aby pobierać jej krew za pomocą innych sposobów, ale jej prośby zawsze były ignorowane. Teraz cierpienia może jej wynagrodzić tylko pokaźny przelew. Jej prawnik, Saul Goodman Peter Ginsber napisał, że „w związku z uporczywym i nieumiejętnym pobieraniem krwi w trakcie kontroli antydopingowych jego klientka nie jest już w stanie zagrywać piłek z taką samą prędkością co przez 10 lat kariery, ma opuchnięte dłonie, a opuchlizna niejednokrotnie rozlewa się na całe ręce, co odbija się na jej grze zarówno pod względem fizycznym, jak i psychicznym”. I chce 10 mln dolarów. Jeśli Madison uda się wygrać sądową batalię, z pewnością będzie mogła pojawiać się w internetowych reklamach pod hasłem: „Władze tenisa jej nienawidzą. Znalazła jeden prosty trick, żeby je oskubać…”

Zostaw odpowiedź