Przestroga Borowki

– Jak myślicie ile alkoholu wypijałem dziennie w czasach największego pijaństwa? Skrzynkę piwa, butelkę whisky i flaszkę wódki – wyznał juniorom Werderu Brema były zawodnik tego klubu, Uli Borowka, znany także z występów w Widzewie Łódź. Niemieckie media zrelacjonowały wstrząsającą prelekcję na temat uzależnień i prób samobójczych – wyznał, że trzy razy był już „jedną nogą w grobie” – jaką były reprezentant Niemiec wygłosił przed piłkarską młodzieżą Werderu.  Spotkanie z zawodniczkami i zawodnikami, stojącymi u progu kariery, miało na celu przestrzec ich przed niebezpieczeństwami jakie niesie ze sobą sława, pieniądze, ale i samotność piłkarza.

Borowka to legenda Bundesligi. Występował w Borussii Mönchengladbach (1981-1987) oraz w Werderze Brema (1987-1996), rozgrywając 388 ligowych spotkań i strzelając 19 bramek. W 1988 reprezentował Niemcy podczas mistrzostw Europy, a w 1992 sięgnął z Werderem po Puchar Zdobywców Pucharów. Pijackie ciągi zdarzały mu się coraz częściej, ale albo udało mu się je tuszować, a klub patrzył przez palce. Ale w 1996 po jednej z eskapad został zwolniony z Werderu. Dzięki niemieckim znajomościom Andrzeja Grajewskiego 35-letni Borowka trafił wówczas do Widzewa. Zdobył nawet mistrzostwo Polski, acz średnio przyczynił się do wywalczenia tytułu, bo zagrał tylko w ośmiu meczach.

Jak sam wspominał na łamach „Przeglądu Sportowego”, zdarzało mu się na kacu jeść śnieg podczas treningów Franciszka Smudy, który po sezonie zrezygnował z usług Niemca, a ten pół roku później zakończył karierę. 56-letni dziś Borowka od 16 lat w trzeźwości. „Każdy dzień w trzeźwości jest dla mnie więcej wart niż każdy tytuł jaki wywalczyłem” – powiedział młodzieży Werderu. Zdradził też, że problemy wynikające z alkoholizmu pchnęły go do trzech prób samobójczych. Przestrzegał, by w razie podobnych myśli znaleźć kogoś z kim da się pogadać. – Lepiej wszystko przegadać. Osiągniemy w ten sposób zdecydowanie więcej, niż zatrzymując je dla siebie – stwierdził.

Komentując spotkanie prezydent Werderu, Hubertus Hess-Grunewald przyznał, że wstrząsnęła nim drastyczność opowieści Borowki i wyjątkowa otwartość piłkarza. – Przeżył w Werderze swoje najlepsze lata, ale doświadczył też naprawdę złych rzeczy.

Zostaw odpowiedź