Kontrowersyjny poligon Brzęczka

Swoimi pierwszymi powołaniami w roli selekcjonera na mecz Ligi Narodów z Włochami (i towarzyski z Irlandią), Jerzy Brzęczek jednocześnie dał odpowiedź, jak bardzo powinny kręcić nas te nowe rozgrywki UEFA.

Dotąd nie wiedziałem czy traktujemy ją prestiżowo i chcemy w nich coś ugrać czy raczej nie ma dla nas znaczenia, w której dywizji gramy i nawet jeśli zostaniemy zdegradowani to tragedii nie będzie. Ot, po prostu nieco ładniej opakowane mecze towarzyskie, tyle że wreszcie z rywalami z najwyższej półki, których wcześniej trudno było namówić na sparing. Teraz nie mają wyjścia, ale nadal gramy „o pietruszkę”.

Najwyraźniej jednak Liga Narodów ma być poligonem doświadczalnym nowego selekcjonera, placem budowy drużyny na startujące w marcu eliminacje Euro 2020. Po pierwsze świadczy o tym decyzja, by dwaj piłkarze, którzy powinni się znaleźć w reprezentacji – Dawid Kownacki i Szymon Żurkowski – zostali oddelegowani na mecze w eliminacjach U-21. Z Wyspami Owczymi i Finlandią. Najwyraźniej to one są dla PZPN ważniejsze, a dorosła kadra poważne granie zaczynie się dopiero w marcu.

Swoją drogą to mocno kontrowersyjna decyzja, żeby Kownackiego, zawodnika który stał się integralną częścią pierwszej reprezentacji, uczestnika mundialu gdzie wszedł ratować wynik z Senegalem i zaczynał w „meczu o wszystko” z Kolumbią, znów przesuwać do młodzieżówki.

Po drugie spora liczba dawnych zawodników Brzeczka z czasów jego pracy w Wiśle Płock i GKS Katowice – Arkadiusz Reca, Adam Dźwigała, Rafał Pietrzak czy najbardziej wyróżniającego się z  nich Damiana Szymańskiego. Oczywiście nie odbieram nowemu selekcjonerowi prawa do eksperymentów i badań. Pamiętam eksperymenty Adama Nawałki na początku pracy, który zaszalał z Rafałem Kosznikiem, Adamem Marciniakiem, a nawet bramkarzem 1-ligowego Dolcanu Ząbki, Rafałem Leszczyńskim.

Selekcjoner ma naturalnie prawo szukać nowych rozwiązań skoro uznał, że w kadrze poprzednika coś się wypaliło się, skończył się pewien etap i potrzebne jest nowe otwarcie. Z nowymi twarzami, które wniosą jakość. Pytanie czy aby nie postawił na nie przesadnie i kosztem dawnych liderów? Czy nie za bardzo chce od samego początku odcisnąć na kadrze swoje piętno i zaakcentować, że jest nowym szefem?

Nie tylko mnie lista powołanych (i pominiętych) wydała się kontrowersyjna. Nasz piątkowy felietonista, Tomasz Ćwiąkała z Eleven Sports napisał wręcz, że powołania są „kompletnie od czapy”, a Brzęczek zapomniał, że nie ogłasza kadry na ligowy mecz z Koroną, tylko z Włochami i Irlandią.

Największe kontrowersje wzbudził brak Kamila Grosickiego. Po pierwsze dlatego, że był jednym z liderów drużyny Nawałki, u którego był efektywny jak u żadnego innego selekcjonera i niewielu więcej zawodników (12 goli i 15 asyst – ostatnia na mundialu z Senegalem). Zdążył raz nawet zagrać z opaską kapitana, przejętą od Roberta Lewandowskiego pod nieobecność Kamila Glika.

W nowym sezonie stracił nie tylko miejsce w Hull City (zagrał jak dotąd tylko 21 minut w Pucharze Ligi), ale nawet numer 7 na koszulce. Jest na wylocie i pewnie zaraz odnajdzie się ja nie Panathinaiskosie to w Bursasporze.

Co prawda nawet grając ogony w klubie, przyjeżdżając na kadrę zawsze oddawał jej całe serce i potrafił zrobić swoje. Ale trudno mieć pretensje do Brzęczka, że dawne zasługi go nie interesują chce wyznwać zasadę: „nie grasz w klubie, nie grasz w kadrze”.

Tylko co w takim razie powiedzieć o powołaniu dla Kuby Błaszczykowskiego, Jana Bednarka, a nawet Recy? Postawienie na tego pierwszego – przy jednoczesnym pominięciu będącego w identycznej sytuacji „Grosika” – to moim zdaniem kolejny sygnał Brzęczka, że będzie wszystko robił po swojemu, bez oglądania się na zdanie opinii publicznej, o dziennikarzach nie wspominając. Podobnie było z funkcją trenera bramkarzy dla Andrzeja Woźniaka. „Nie podoba się? Wasz problem”.

Starając sobie wszystko racjonalnie wytłumaczyć, pomyślałem że może Brzęczek bardziej potrzebuje Kuby w szatni niż na boisku? Jako najbardziej doświadczonego zawodnika ze wszystkich, byłego kapitana i kogoś, komu może bezgranicznie zaufać? Zwłaszcza gdy jednym z jego zadań jest przywrócenie drużynie upadłego ducha? Wyjaśnienia sportowego nie widzę.

Bednarek podobnie jak Grosicki ostatni raz na poważnie zagrał w piłkę 28 czerwca z Japonią. Mimo udanej końcówki sezonu Premier League w nowym nie siada nawet na ławce rezerwowych. Tu jednak jestem w stanie zrozumieć, że Brzęczek po prostu nie ma lepszych kandydatów na środek obrony.

Czy mógłby być nim Michał Pazdan? Wiem, że siedzi na ławce przeraźliwie słabej Legii, a trener Sa Pinto woli stawiać na gasnącego Inakiego Astiza. Jednak w kadrze mając za partnera Glika nigdy nie schodził poniżej pewnego poziomu. Ba, jest jednym z nielicznych, którzy nie muszą się wstydzić za występ na mundialu w Rosji.

Co więcej, bywało że mając gorsze okresy w Legii, w reprezentacji wyraźnie dostawał skrzydeł. Kto wie czy powołanie nie dałoby mu impulsu do reaktywacji. Bo jak stwierdził ostatnio na łamach „PS” Tomasz Łapiński, słowa Pinto, że „Pazdan nie czuje się jeszcze przygotowany do gry po mundialu” to ściema. „Michał po prostu jest bez formy i psychicznie zdołowany, czuje się źle więc gra słabo”.

 

Zostaw odpowiedź