Polska – Irlandia 1:1 Antyreklama sparingów, casting nierozstrzygnięty

Polska zremisowała 1:1 z Irlandią, grającą bez dziewięciu podstawowych zawodników, złożoną głownie z piłkarzy Championship. Ale spokojnie, to tylko sparing. I zarazem antyreklama meczów towarzyskich, bez stawki, prestiżu, czołowych gwiazd. Nawet atmosfera na meczu we Wrocławiu była „towarzyska” – przyszło tylko 25 tys. kibiców (to najniższa frekwencja od meczu z Liechtensteinem w 2013 roku), częściej słychać było spikera niż doping.

Jak dobrze, że takie spotkania przemijają wraz z rozwojem Ligi Narodów. Wynik jest sprawą drugorzędną. Jedynym jego plusem jest to, że tym razem to Polacy doprowadzili wyrównania, a nie stracili prowadzenie. Selekcjoner miał w tym spotkaniu testować, eksperymentować, sprawdzać. Oby wyciągnął swoje wnioski z gry kilku zawodników…

Oczywiście marzyło mi się, jak pewnie większości kibicom, żeby cały mecz z Irlandią był jak pierwsza połowa z Włochami. Ale od początku wiadomo było, że jest to niemożliwe z powodu odmiennych założeń taktycznych selekcjonera. Biało-czerwoni zagrali w innym składzie i innym ustawieniu niż w Bolonii.

Jerzy Brzęczek nie wystawił aż trzech kluczowych piłkarzy w tamtym spotkaniu: Bartosza Bereszyńskiego, Piotra Zielińskiego i Roberta Lewandowskiego. A i brak Mateusza Klicha doskwierał od pierwszych minut. Może z Włochami przyćmił go Zieliński, ale i on notował w Bolonii kluczowe odbiory i napędzał akcje ofensywne.

Nieobecność Zielińskiego była w pełni zrozumiała i uzasadniona – nie warto było ryzykować kontuzjowanego stawu skokowego piłkarza, który właśnie wywalczył sobie ważną pozycję w Napoli u nowego trenera i zaraz czekają go ważne mecze w Lidze Mistrzów.

Trochę zaskoczył mnie – i mocno rozczarował kibiców we Wrocławiu, a pewnie i samych Irlandczyków – brak Lewandowskiego, który 100. mecz w reprezentacji rozegra za miesiąc w Chorzowie przeciwko Portugalii w Lidze Narodów. Czy uznał, że tamten mecz będzie bardziej prestiżowy (znając Lewego to byłoby nie w jego stylu, przecież kilka z tych 99. spotkań z orzełkiem na piersi rozegrał przeciwko słabszym rywalom)? Czy nie chciał psuć święta Kubie Błaszczykowskiemu, który zrównał się w liczbie meczów w kadrze z rekordzistą Michałem Żewłakowem i odebrał z rąk prezesa PZPN Zbigniewa Bońka zasłużoną paterę za 100 meczów w kadrze? A może po prostu uznał wraz ze sztabem szkoleniowym, że 90 minut przeciwko Włochom wystarczy, a zaraz ważny mecz Bayernu Monachium z Bayerem Leverkusen i Liga Mistrzów?

Dzięki temu Brzęczek mógł wystawić w ataku dwóch napastników, których dopominaliśmy się w meczu z Włochami, żałując, że któryś z nich nie wszedł by dobić rywala. Jeśli to była forma castingu na przyszłego partnera Lewandowskiego to moim zdaniem nieudana. Krzysztof Piątek grał pod nieobecność Lewego „na dziewiątce” tyłem do bramki i ciężko mu się walczyło z rosłymi Irlandczykami. Arkadiusz Milik dochodził do sytuacji, ale długo nie potrafił wstrzelić się w bramkę jak podczas Euro 2016.

Prawdę mówiąc wolałbym obejrzeć najpierw jednego, potem drugiego obok Lewandowskiego a nie zamiast, bo na dziś ciężko dać odpowiedź który z nich byłby lepszym rozwiązaniem, gdyby Brzęczek w którymś z meczów o punkty zdecydował się na grę dwoma napastnikami. Choć oczywiście selekcjoner może mieć lepsze obserwacje i wnioski na temat gry obu panów.

Jeśli ktoś szczególnie zawiódł to Karol Linetty, który ma za sobą dobre występy w barwach Sampdorii, ale wciąż nie może błysnąć w kadrze. I o błysku nie było mowy, znów niestety się spalił. W pierwszej połowie niemal kompletnie niewidoczny, pierwsze podanie do przodu odnotowałem ok. 40 minuty. Tytaniczne zadanie przed Brzęczkiem, żeby wydobyć z niego potencjał i uczynić zawodnika na pierwszy skład reprezentacji. Albo choć wartościowego zmiennika. Na jego tle widać było jak wartościową zmianę dał Klich. Dając kadrze gola, pozytywny impet w końcówce, a Brzęczkowi sygnał, że warto na niego stawiać, nawet w pierwszym składzie.

Dobrze, że Kuba Błaszczykowski otrzymał oklaski gdy w końcówce meczu schodził z boiska, a przed spotkaniem należną paterę za lata świetnej, pełnej oddania gry w kadrze. Niemniej w drugim meczu z rzędu zagrał co najmniej przeciętnie i miał udział przy obu golach jakie straciliśmy. Z Włochami faulując w polu karnym, z Irlandią dając się ograć.

Wnioski smutne jakie płyną z tego remisu: nie istnieje życie w kadrze bez Roberta Lewandowskiego i Piotra Zielińskiego. Wnioski pozytywne: selekcjoner Brzęczek nadal bez porażki 🙂

 

Zostaw odpowiedź