Rasizm. Danny Rose ma dość

– Nie mogę się doczekać końca kariery! Szczerze mówiąc mam już tego dość. Zostało mi pięć, może sześć lat grania w piłkę i nie mogę doczekać się, kiedy skończę. Chciałbym cieszyć się grą, ale nie mogę. W piłce jest za dużo polityki – stwierdził obrońca reprezentacji Anglii i Tottenhamu, Danny Rose w rozmowie z „Daily Mail”.

To reakcja na rasistowski skandal w Podgoricy, gdzie Anglicy rozgrywali mecz eliminacji Euro 2020 z Czarnogórą. Kibice gospodarzy wykrzykiwali rasistowskie wyzwiska i odgłosy małp za każdym razem gdy przy piłce byli Rose i pomocnik Chelsea Calluma Hudsona-Odoi. Kulminacja hejtu miała miejsce po faulu obrońcy Tottenhamu na jednym z gospodarzy i żółtej kartce. Goście wygrali 5:1, a incydentami zajęła się już UEFA, która karę ogłosi po posiedzeniu, które odbędzie się 16 maja. Będzie to częściowe lub całkowite zamknięcie stadionu na następny mecz eliminacji oraz grzywna w wysokości 50 tys. euro.

Wg Rose’a to wszystko za mało, w ten sposób nie da się wyplenić problemu. – Spotykam się z nim od dawna. Pierwszy raz w październiku 2012 roku gdy reprezentacji U-21 grała przeciwko Serbii. Zaczęło się od rozgrzewki przed meczem – małpie śpiewy na wejściu. Pierwsza połowa nie była taka zła, jak druga. Gdy poszedłem po piłkę, w moją głowę trafiły dwa kamienie. Za każdym razem, gdy dotykałem piłki, słyszałem małpie śpiewy. Byłem taki zły i ciężko było się skoncentrować – opowiedział na łamach „Maila”.

Po ostatnim gwizdku Rose nie wytrzymał i wykopał piłkę w trybuny, w kierunku obrażających go kibiców. Sędzia ukarał go za to czerwoną kartką. Serbski Związek Piłki Nożnej potępił zachowanie piłkarza, zaprzeczając by na trybunach dochodziło do ataków na tle rasistowskim. Z Anglika zrobiono kozła ofiarnego. – Od tego czasu nic się nie zmieniło. Kary za takie zachowania wciąż są zbyt pobłażliwe. Nie możemy oczekiwać, że ktoś przejmie się małą grzywną czy krótkim zawieszeniem. To farsa – stwierdził Rose.

Zostaw odpowiedź