Powrót Neymara marnotrawnego

Nie wiem jak skończy się ta historia, ale z kilku względów bardzo bym sobie życzył, żeby doszło do powrotu Neymara do Barcelony. Brazylijczyk to jeden z najlepszych piłkarzy naszych czasów, szkoda mi, że marnuje swój wielki talent w PSG, że – z własnej winy oczywiście – nie wykorzystuje swego potencjału. Nie życzę mu źle, choć w ostatnich latach mocno mnie irytował swoją postawą zarówno na boisku jak i poza nim.

Pal diabli teatralne rolowanie po faulach i nadmiernie długie leżenie na murawie. Ale swoją ucieczką z Camp Nou dał sygnał innym – jak to określa internetowa młodzież – piłkarskim dzbanom, że to pieniądze są w tym biznesie najważniejsze. Że dla kasy warto porzucić klub i przyjaciół w szatni, bez względu na okoliczności. A statusem gwiazdora warto manipulować tak dalece, by np. wywalczyć sobie w kontrakcie prawo wykonywania rzutów wolnych czy niemałe nagrody (300 tys. euro miesięcznie) za podziękowania kibicom za doping.

Nie mówiąc już o zepsuciu swym rekordowym transferem i tak już nadgniłego rynku transferowego. Zmuszenie klubu do panicznych, przepłaconych transferów Philipe Couinho i Ousmane Dembele, który wymógł strajkiem na Borussii Dortmund zgodę na odejście itd.

***

A jednak jeśli Neymarowi dane będzie wrócić do Barcelony, będzie to piękna lekcja pokory dla wszystkich innych piłkarzy i przypomnienie o priorytetach. Zwłaszcza jeśli powrót dokona się na warunkach stawianych przez Katalończyków, z których najważniejszy mówi o zmniejszeniu pensji. Jest z czego ścinać, bo w PSG Neymar stał się drugim najlepiej zarabiającym piłkarzem świata po Leo Messim z pensją 36,8 mln euro rocznie (czyli ponad 3 mln, albo 100 tysięcy euro dziennie). Az taka wielka krzywda by mu się nie stała, bo powrót do gaży sprzed odejścia nadal oznaczać będzie aż 24 mln euro za sezon.

Kolejnym warunkiem ostawionych przez Barcę jest wycofanie skargi do FIFA dotyczącego braku wypłaty premii lojalnościowej za przedłużenie umowy latem 2016 roku. Neymar domaga się od Barcelony 26 mln euro, którch klub mu nie wypłacił, wychodząc z założenia, że skoro ostatecznie piłkarz wbrew jego woli odszedł do PSG, trudno mówić o lojalności. Trzeci warunek jest natury emocjonalnej. Brazylijczyk miałby otwarcie przyznać, że chce powrotu, bo popełnił błąd odchodząc do PSG.

Wg „El Mundo Deportivo” Neymar zgadza się na wszystkie żądania i nie próbuje nawet niczego negocjować ponieważ „nie liczą się w tym momencie dla niego pieniądze, ale pragnie przede wszystkim odzyskać radość z gry i uśmiech, które zatracił w Paryżu”. Dziennik wybił zresztą wielkimi literami na okładce jego słowa: „Nie chcę tu więcej grać. Chcę wrócić do mojego domu, z którego nigdy nie powinienem był odchodzić”.

***

Jeśli ta historia skończy się dla Neymara pozytywnie, będzie współczesną piłkarską ilustracją ewangelijnej przypowieści o synu marnotrawnym. Nieczęsto mam okazję cytować na łamach „Przeglądu” biblię, więc nie mogę sobie odmówić okazji. Otóż jak naucza św. Łukasz (Łk 15,11-32) „pewien człowiek miał dwóch synów. Młodszy z nich rzekł do ojca: „Ojcze, daj mi część majątku, która na mnie przypada”. Podzielił więc majątek między nich. Niedługo potem młodszy syn, zabrawszy wszystko, odjechał w dalekie strony i tam roztrwonił swój majątek, żyjąc rozrzutnie. A gdy wszystko wydał, nastał ciężki głód w owej krainie i on sam zaczął cierpieć niedostatek.

Przystał do jednego z obywateli owej krainy, a ten posłał go na swoje pola żeby pasł świnie. Pragnął on napełnić swój żołądek strąkami, którymi żywiły się świnie, lecz nikt mu ich nie dawał. Wtedy zastanowił się i rzekł: Iluż to najemników mojego ojca ma pod dostatkiem chleba, a ja tu z głodu ginę. Zabiorę się i pójdę do mego ojca, i powiem mu: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie; już nie jestem godzien nazywać się twoim synem: uczyń mię choćby jednym z najemników.

Wybrał się więc i poszedł do swojego ojca. A gdy był jeszcze daleko, ujrzał go jego ojciec i wzruszył się głęboko; wybiegł naprzeciw niego, rzucił mu się na szyję i ucałował go. A syn rzekł do niego: „Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie, już nie jestem godzien nazywać się twoim synem”. Lecz ojciec rzekł do swoich sług: „Przynieście szybko najlepszą szatę i ubierzcie go; dajcie mu też pierścień na rękę i sandały na nogi! Przyprowadźcie utuczone cielę i zabijcie: będziemy ucztować i bawić się, ponieważ ten mój syn był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się”.

A gdy starszy syn rozgniewał się na tak łagodne potraktowanie marnotrawnego brata i „powiedział ojcu: „Oto tyle lat ci służę i nigdy nie przekroczyłem twojego rozkazu; ale mnie nie dałeś nigdy koźlęcia, żebym się zabawił z przyjaciółmi. Skoro jednak wrócił ten syn twój, który roztrwonił twój majątek z nierządnicami, kazałeś zabić dla niego utuczone cielę”. Lecz on mu odpowiedział: „Moje dziecko, ty zawsze jesteś przy mnie i wszystko moje do ciebie należy. A trzeba się weselić i cieszyć z tego, że ten brat twój był umarły, a znów ożył, zaginął, a odnalazł się”.

***

Neymar może nie został zmuszony w Paryżu do pasania świń, ale zdaje sobie sprawę jak wielki błąd popełnił odchodząc z „domu”. Jego powrotu chce przede wszystkim szatnia Barcelony z Leo Messim na czele. Przyjaźnie się nie zatarły. Oni akurat, w przeciwieństwie do wielu kibiców i dyrektorów Barcelony, cieszyliby się, że „ich brat który zaginął, odnalazł się”. Wiedzą poza tym, że z miejsca odpali, że natychmiast wpasuje się w drużynę, co przy każdym nawet najlepszym transferze zawsze będzie zagadką.

Pomijając kwestię jak i za ile (albo raczej za jakich piłkarzy w wymianie) miałaby Barca odzyskać Neymara, Brazylijczyk stoi dziś przed drzwiami dawnego domu niczym nawrócony grzesznik. A jak pisał Jan Paweł II w encyklice „O bożym miłosierdziu” „przypowieść o synu marnotrawnym wyraża w sposób prosty i dogłębny rzeczywistość nawrócenia. Nawrócenie jest najbardziej konkretnym wyrazem działania miłości i obecności miłosierdzia w ludzkim świecie (…) W swoim właściwym i pełnym kształcie miłosierdzie objawia się jako dowartościowywanie, jako podnoszenie w górę, jako wydobywanie dobra spod wszelkich nawarstwień zła, które jest w świecie i w człowieku”.

Zostaw odpowiedź