Utracone diamenty Barcelony


Podgrzany do czerwoności rynek transferowy i wielka presja jaką czują na sobie czołowe kluby-przedsiębiorstwa wobec swych wymagających akcjonariuszy, sprawiają, że piłkarze kosztują coraz więcej i więcej. Także ci nastoletni, a może wręcz zwłaszcza oni. Kluby nie wahają się inwestować setek milionów w przyszłość, nawet jeśli wiąże się to ze znacznie większym ryzykiem niż w przypadku zawodników już ukształtowanych i sprawdzonych w boju.

To znak czasu, że w piątce najdroższych transferów w historii znajduje się aż trzech nastolatków (a przynajmniej będących nimi w chwili transferu) – Kylian Mbappe, Ousmane Dembele i Joao Felix, za którego Atletico Madryt zapłaciło ostatnio Benfice 126 mln euro, choć 19-latek ma za sobą raptem jeden udany sezon.

Analitycy Międzynarodowego Centrum Nauk Sportowych (CIES Football Observatory) na podstawie autorskiego algorytmu (składającego się z 36 zmiennych) opracowali listę 50 najdroższych nastoletnich piłkarzy z pięciu czołowych lig europejskich (niestety nie ma wśród nich żadnego Polaka). Ranking otwiera 19-letni Jadon Sancho z Borussii Dortmund, którego wyceniono na 150 milionów euro. Dalej znaleźli się Matteo Guendozi z Arsenalu (70 mln), Nicolo Zaniolo z AS Romy 967 mln), Kai Havertz z Bayeru Leverkusen (64,5  mln), Declan Rice z West Hamu (64 mln) i brakarz AC Milan, Gianluigi Donnarumma (59 mln euro).

To jednak tylko wycena potencjału. Klub, który chciałby ich pozyskać musiałby zapłacić pewnie ze dwa razy więcej. Każdy z nich mimo młodego wieku ma za sobą przynajmniej jeden udany sezon jeśli nie więcej. Są już ważnymi punktami swoich reprezentacji, jeśli nie seniorskich to młodzieżowych.

***

Za nastoletnie przyszłe wielkie gwiazdy trzeba wyłożyć grube miliony nawet jeśli nie zdążyły postawić stopy w Europie. Real Madryt zapłacił w ubiegłym sezonie za 18-letniego Brazylijczyka Viniciusa Juniora 46 mln euro, w tym za jego rówieśnika i rodaka, Rodrygo Goesa – 45 mln.

W tym cenowym szaleństwie jakimś ratunkiem byłoby posiadanie dobrej akademii młodzieżowej, która co sezon dostarczałaby utalentowanych wychowanków. Takiej jaką w pewnym momencie jawiła się słynna barcelońska La Masia. Nie udało jej się jednak długo utrzymać takiej passy jak w czasach Pepa Guardioli, kiedy w pierwszej drużynie grało regularnie nawet ośmiu wychowanków.

W ostatnim czasie Barca musiała wydawać setki milionów euro na międzynarodowego gwiazdy, do pierwszej drużyny przebił się jedynie Sergio Roberto. Jest szansa, że w tym sezonie dołączą do niego Riqui Puig czy Carles Alena. Tymczasem jednak „Duma Katalonii” pozwoliła sobie wykraść dwa wielkie talenty, porównywane z samym Leo Messim, najsłynniejszym wychowankiem La Masii.

Pierwszy to 16-letni Holender Xavi Simons, nazywany najbardziej utalentowanym produktem barcelońskiej akademii właśnie od Messiego. Urodzonym w Amsterdamie młodziakiem o charakterystycznych, długich lokach, zapowiadającym się, że stanie się kiedyś następcą swego wielkiego imiennika, zrobiło się głośno dwa lata temu, gdy kontrakt podpisała z nim firma Nike, a jego agentem został słynny Mino Raiola, co jak można było przewidzieć, musiało zwiastować kłopoty.

O jego wielkim potencjale nie tylko sportowym ale i marketingowym niech świadczy fakt, że mimo nastoletniego wieku ma już na Instagramie aż 1,6 mln obserwujących.

Barcelona bardzo liczyła, że podpisze z nim w tym roku pierwszy profesjonalny kontrakt. I po twardych negocjacjach z Raiolą była nawet skłonna złamać własne zasady i zaoferować mu niebywałe w La Masii 200 tysięcy euro rocznej pensji. A także premie za debiut i występy w pierwszej drużynie.

Wizja stopniowego rozwoju i wprowadzania do wielkiego futbolu, ani nawet wspólne treningi i mecze u boku Leo Messiego nie podziałały jednak wystarczająco kusząco na młodego chłopaka. Dał się skusić Raioli, który wynegocjował mu znacznie lepsze finansowo warunki w… Paris St. Germain, które ostatecznie capnęło Barcelonie jej diament jak przed dwoma laty Neymara.

Simons pożegnał się pięknym wpisem na Twitterze, pisząc, że „ciężko jest żegnać się z miejscem, które było domem, rodziną i życiem, od dziecka”. Być może kiedyś wróci jak Cesc Fabregas, który w wieku 16 lat odszedł do Arsenalu przyjmując znacznie lepsze warunki finansowe. Ale podebranie chłopaka właśnie przez PSG jest traktowane w Katalonii jak przytyczek w nos. Najbardziej wściekli są jego trenerzy z akademii, rozczarowani, że klub nie powalczył wystarczająco o taki talent.

Podobnie jak w przypadku 18-letniego Takefusty Kubo, zwanego dla odmiany „japoński Messim”. Spędził on w La Masii cztery sezony (w jednym zdobył w nawet w Barçy C 74 goli w 30 meczach), ale dziś cieszą się jego błyskotliwą grą na przedsezonowym turnee po USA kibice… Realu Madryt.

Wypatrzony przez skautów w Japonii Kubo trafił do La Masii w 2011 i zachwycił tym, że już po paru miesiącach perfekcyjnie porozumiewał się w języku hiszpańskim. Ale też dyscypliną i ciężką praca nad sobą. Niestety dla Barcy w maju 2015 okazało się, że Katalończycy naruszyli politykę transferową FIFA dla zawodników poniżej 18 roku. Kubo został odesłany do ojczyzny. Wg opowiadać kolegów z La Masii, opuszczał akademię ze łzami w oczach.

Podjął grę w FC Tokio, gdzie w wieku 15 lat stał się najpierw najmłodszym debiutantem w J-league, a potem najmłodszym strzelcem gola. Jako 18-latek przebił się do reprezentacji Japonii, debiutując na ostatnim Copa America.

Pojawiają się sprzeczne informacje, czy Barcelona świadomie zrezygnowała ze sprowadzenia go na powrót czy stało się tak w wyniku błędu na transfermarkt.de gdzie zapisano, że kontrakt piłkarza z FC Tokio wygasa dopiero za rok.

Wg „AS’a” to zarządzający La Masią, dyrektor generalny Barcy Pep Segura zbył agenta Kubo, uznając że domaga się zbyt wielkich pieniędzy dla chłopaka. Sytuację wykorzystał Real, który zaoferował Japończykowi pięcioletni kontrakt i 1,2 mln euro rocznie.

Trenerzy La Masii rwą włosy z głowy, że stracono kolejnego zawodnika z DNA Barcy, Pep Segura odchodzi z klubu, w Japonii rozpętuje się powoli Kubomania, a „AS” nazywa wypuszczenie Japończyka z rąk „największym błędem FC Barcelona od wielu lat”.

Zostaw odpowiedź