Wasz morderczy uścisk

„Nie chcę nikogo obrazić, ale piłkarz, który odmawia transferu do Manchesteru United powinien udać się do lekarza i przebadać głowę”- przypomniały mi się słowa Roy’a Keane’a z 2003 roku, które Irlandczyk wypowiedział na wieść, że Ronaldinho wybrał grę dla Barcelony zamiast „Czerwonych diabłów”. Jak bardzo odeszliśmy od czasów, gdy taka postawa wywołała szok, a grę na Old Trafford większość piłkarze traktowała jak najwyższy prestiż i wyzwanie, uświadomił mi poruszający list kibiców Manchesteru United do właścicieli klubu, opublikowany w tym tygodniu.

Listy otwarte fanów, zaniepokojonych kierunkiem w jakim zmierza ich klub lub brakiem rozwoju, to wyraz bezsilności i najłagodniejsza polemika z możliwych, po jaką mogą sięgnąć. Później zaczynają się bojkoty i tym podobna eskalacja. W ostatnich sezonach mieliśmy choćby głośny list kibiców Legii po odpadnięciu w kompromitującym stylu z europejskich pucharów z amatorami z Luksemburga. Fani ironizowali wówczas „z planów wejścia na wyższy poziom udało się osiągnąć jedynie wyższy poziom absurdu”.

W lipcu 16 największych stowarzyszeń kibiców Arsenalu podpisało wspólną petycję wzywającą właściciela klubu, Stana Kroenke do zainwestowania funduszy w drużynę. Amerykański miliarder, jako większościowy właściciel klubu, od lat nie jest niezwykle wstrzemięźliwy w kwestii wydawania pieniędzy.

Stowarzyszenia stworzyły wspólny oficjalny profil w mediach społecznościowych, akcja nosi tytuł: „We Care. Do you?” (Nam zależy, a Tobie?). „Arsenal jest na rozdrożu. Rzeczy muszą się zmienić. Kiedy zaczynał Pan inwestować w Arsenal, klub walczył w finale Ligi Mistrzów. Dwanaście lat później drużyna musi grać w Lidze Europy trzeci rok z rzędu” – piszą fani „Kanonierów”.

***

W podobny tonie zaczyna się list podpisany „Miliony kibiców Manchesteru United” skierowany do właścicieli klubu, rodziny Glazerów. Jest jednak czymś więcej niż troska fanów o pogarszające się występy, „będące wynikiem waszego morderczego uścisku”. Jest wielkim oskarżeniem możnych współczesnego futbolu o to, do czego sprowadzili dyscyplinę, kluby, a przede wszystkim kibiców, których z „pasjonatów” przerobiono na „konsumentów”.

 „14 lat to długi czas w futbolu (tłumaczenie za serwisem devilpage.pl). Kiedy w 2005 roku kupiliście ten klub, byliśmy dominującą siłą w angielskim futbolu. Regularnie i udanie walczyliśmy o kolejne o tytuły. W każdym sezonie braliśmy udział w Lidze Mistrzów. Byliśmy dumą Anglii (…) Mieliśmy wielkie aspiracje, triumfy odnosiliśmy zawsze kosztem rywali. Nienawidzeni, kochani, nigdy nie byliśmy ignorowani [Hated, Adored, Never Ignored].
Dziś jesteśmy klubem chylącym się ku upadkowi. Zamiast rywalizować o tytuł, teraz musimy wybierać, którego rywala wolelibyśmy oglądać na szczycie (Manchester City czy Liverpool – red). Kiedyś udział w Champions League braliśmy jako pewnik, teraz nie potrafimy się do niej zakwalifikować. Kiedyś przyciągaliśmy najbardziej ekscytujących piłkarzy, teraz każde okno transferowe jest horrorem (…)

***

„Upadek na boisku pogarsza to, co dzieje się poza nim. Od 2005 roku z klubu wyciągnięto ponad miliard funtów. Ta suma powinna była zostać zainwestowana we wzmocnienia. Pieniądze nie powinny iść na obsługę długu. Długu, który zaciągnęliście w naszym imieniu. Dług ten jest nieporównywalny do jakiegokolwiek innego klubu na świecie.
Nie czujemy się już jak klub piłkarski, ale jak instytucja biznesowa. Kiedy my mówimy „kibice”, wy mówicie „klienci”. Kiedy my chcemy sukcesów, wy chcecie sponsorów. Kiedy my nazywamy brak trofeów porażką, wy to akceptujecie (…)

W dalszej części fani stawiają pytania. „Tylko 44 miliony funtów z pierwotnego długu zostało spłaconych od momentu obciążenia klubu. W tym tempie wyjście z zadłużenia zajmie MU… 158 lat. Jakie są wasze plany odnośnie spłaty długu i realistycznych ram czasowych?”
„Ed Woodward otrzymał podwyżkę o niemal 60 proc. – z 2,6 mln funtów do 4,1 mln. Biorąc pod uwagę oczywistą porażkę sportową za jego sześcioletniej kadencji i niekontrolowaną strukturę płac piłkarzy, na jakiej podstawie ta podwyżka została przyznana?”
„Od 2005 roku, ponad 750 mln funtów zostało wydanych tylko na obsługę długu. Jakie są plany na zmniejszenie tej kwoty na przestrzeni następnych lat?”
„Czy zostały poczynione jakiekolwiek postępy w procesie poszukiwania dyrektora sportowego? Jeśli tak, to jakie będą jego obowiązki i czy taka osoba będzie miała jakąkolwiek swobodę decyzyjną?”
Kibice MU zapowiadają protesty o wiele bardziej intensywne niż te z lat 2005 i 2010. List, na który póki co nie dostali żądnej odpowiedzi, kończą stwierdzeniem: „W przeszłości przezwyciężyliśmy wiele trudności. Byliśmy na skraju upadku w 1931 roku, gdy uratował nas James W. Gibson. Tragedia w Monachium poprzedziła triumf dekadę później. Stawaliśmy nad przepaścią, ale za każdym razem wracaliśmy silniejsi. Tak samo będzie tym razem. Nasze sukcesy idą ramię w ramię z trudnościami. Nie tylko potrafimy je przetrwać, ale za każdym razem rozkwitamy. To jest w naszym DNA, w którym was nie ma”

Zostaw odpowiedź